poniedziałek, 29 września 2014

ciężko pracujemy

Jutro ostatni dzień września, co oznacza, że do środy, cała papierologia do pracy powinna być zrobiona HA HA HA!!! No ale mam nadzieję, że zdążę jednak. Wierny pomocnik Wituś pomaga jak może ;)
 
 

niedziela, 28 września 2014

kocie gadżety cz.III

Jak każda rasowa kociara, gromadzę kocie gadżety. Ostatnio trochę ich przybyło, więc nadszedł czas na ich pokazanie. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że spora część tych rzeczy są to prezenty. Tak więc nie wiem kto jest bardziej zakocony...... ja? ....... czy moje otoczenie? :D

Szal w koty. Zakupiony na Allegro.


Kubek firmy Whiskas, zakupiony na bazarku na rzecz kotków z Fundacji Stawiamy na Łapy


Podkoszulek z Garfieldem. Zakupiony w Lidlu ;)




Wisiorek KOT zrobiony metodą sutaszu od artystki Mela Sklep


Etui na telefon (prezent)


Zegarek z kotem


Kosmetyczka kot (prezent)

Ogromniaste zapałki z kotem na opakowaniu (prezent)


Filcowa torebka z kotem (kupiona tutaj )



Inne moje kocie gadżety możecie zobaczyć tutaj: część I oraz część II

Dla wszystkich kotomaniaczek szepnę, że w sklepach HOUSE jest sezon na koty. Można nabyć zegarki, wisiorki, czapki, portfele, etui na telefon, etui na tablety i wiele innych. Miałam ochotę na czarnego kota broszkę, ale nijak nie wymyśliłam do którego ubrania mogłabym ją przypiąć. Chyba nie mam odpowiednio eleganckich ubrań ;)

No i jeszcze jedna kocia rzecz. Ostatnio dużo oglądania fliz i terakoty i napotkałam oto takie płytki do kuchni. Myślicie, że koty na ścianie kuchennej to przegięcie??? ;)

 

sobota, 27 września 2014

Pchełka i Zuzia

Miesiąc temu minęły trzy lata, jak nie ma z nami Pchełki


Natomiast teraz mijają trzy lata jak nie ma Zuzi

poniedziałek, 22 września 2014

a w torebce

Każdy, kto ma kota, wie...
Jak jest możliwość zaglądnąć co ma Pańcia w torebce, to kot zaglądnie ;)

sobota, 20 września 2014

brzydki Dyziek

Piszę, żebyście nie myśleli, że mnie Pańcia ukatrupiła. Już jej chyba przeszło, chociaż nadal twierdzi, że jej śmierdzą buty...Niech ona się lepiej cieszy, że jestem kastrowany....dopiero by capiło :D Poza tym buty muszą śmierdzieć, taka ich rola ;)


Wrzucam zdjęcia tego brzydola Dyziola, żeby nie było, że jestem samolubny i tylko siebie pokazuję


czwartek, 18 września 2014

jednak mnie nie kocha

Dzisiaj opowiem Wam, jak Pańcia przestała mnie kochać. Przynajmniej ona tak twierdzi.....
 
A to wszystko przez to, że nasikałem jej do butów.
 
Konkretnie do jednego buta.
 
Ale za to z jaką precyzją.....nie uroniłem ani kropelki, wszystko zmieściło się do balerinki :D
 
 
A Pańcia się wkurzyła. Nie doceniła mojej precyzji i mojej miłości. Powiedziała, że skoro mam takiego cela, to następnym razem będzie pojemniczek na mocz w bucie..... Ma kobieta poczucie humoru!
 


wtorek, 16 września 2014

podobno jestem kochany

Pańcia ostatnio coś ma mało czasu na bloga, więc postanowiłem ja się tym zająć ;) A jak ja bloguję, to oznacza, że mogę wrzucić trochę swoich zdjęć. Kto pięknemu zabroni???? :D



Pańcia mi dzisiaj kupiła kilogram chrupek i nową myszkę i powiedziała, że mnie kocha pomimo tego, że budzę ją o czwartej rano. Nie rozumiem tych ludzi. Przecież ja ich nie budzę! Ja tylko trochę się nudzę i głośno to oznajmiam.....

piątek, 12 września 2014

niebieski kocyk

Każdy ma swoje ulubione rzeczy. W skrajnej postaci, możemy posiadać jedną rzecz bez której nie możemy żyć. Najwyraźniej widać to po dzieciach. Który malec nie ma swojego ulubionego misia bez którego nie można zasnąć? Mój brat, jak był mały, wszędzie chodził z pluszowym, czarnym kotem.
 
U ludzi jest to zjawisko, rozwojowo, całkowicie normalne.
 
Ciekawe jak jest z tym u kotów. Bo Wituś ma swój ulubiony kocyk. Wszędzie śpi się dobrze, ale na kocyku najlepiej. Kocyk przed spaniem musi zostać "wytuptany".  Czasami "wytuptana" bywa też Pańcia, przeważnie o 4 nad ranem..... ;)
 


 

wtorek, 9 września 2014

męskie sprzątanie

Nie ma to jak męskie sprzątanie, trwa długo, ale jest bardzo dokładne ;)
Zdjęcie zrobione w kwietniu. Jaki mój Wituś malutki i suchutki.....chudzinka taka :*


poniedziałek, 8 września 2014

pokrywka od pudła....to też pudło

Temat kot i pudełko wydaje się wyczerpany. Postawisz jakiekolwiek pudełko, zaraz zmaterializuje się koło niego kot. To jasne. Okazuje się, że jak sobie człowiek położy pokrywkę od pudełka, w dodatku całą zawaloną różnymi szpargałami, kot też uzna ją za swoje pudełko.
 

I co tam, że w dupkę gniecie i uwiera...



niedziela, 7 września 2014

Tosia łobuziara

Na pozór bardzo grzeczna i bardzo spokojna. Księżniczka Tosia. Jak się rozbryka to końca nie ma ;)
 





sobota, 6 września 2014

Witek wieczorową porą

Wieczorową porą lub wczesnym rankiem Witek ma najwięcej ochoty na zabawę. Robi mu się gruby ogon i wielkie, czarne źrenice i zaprasza mnie do zabawy. Ucieka, zachęcając do gonitwy. Bawi się myszkami. Ciągle gdzieś czyha schowany i wyskakuje na mnie.
 
 

czwartek, 4 września 2014

zacieśnianie sąsiedzkich więzi


Dawno nas nie było, ale ostatni tydzień był bardzo przeładowany zajęciami. Powoli wracamy i to, co się dzisiaj zdarzyło, musimy Wam opowiedzieć.
Witek dzisiaj czmychnął na klatkę. Nic nowego, on to lubi. Dzień bez ucieczki jest dniem straconym! Ale już dawno po klatce nie biegał (tak dobrze jest pilnowany). Z tej radości, że w końcu udało się nawiać, wpadł w niepohamowaną ekstazę i szał. I zamiast, jak zawsze, wywąchiwać brudy dwa metry od swoich drzwi, Witek dał ekspresową nogę na piętro wyżej. Zanim dobiegłam, tylko zobaczyłam jak drzwi sąsiadki się uchylają i kot z prędkością światła wpada do mieszkania. Nic strasznego by w tym nie było, gdyby sąsiadka akurat nie wychodziła ze swoim wielkim psem na spacer!......
Podobno cała krew z twarzy mi odpłynęła..... 
Sąsiadka nie wiedziała co się dzieje, jej pies na szczęście też nie wykazał się refleksem i chyba nawet nie zajarzył, że właśnie kot przeleciał mu między nogami! Szybko wbiegłam do mieszkania sąsiadki po Witka, ale ten rozpędzony jak torpeda, przeskoczył psie miski, mnie i śmignął przez drzwi, tuż pod psim nosem. Zatrzymał się dopiero pod drzwiami drugiej sąsiadki, gdzie go dorwałam i podniosłam do góry (razem z wycieraczką sąsiadki, bo tak się wczepił!). Trzymałam przy sobie najmocniej jak mogłam, bo oczywiście kot protestował. W konsekwencji mam rany szarpane na przedramieniu i dekolcie, a także powyciągane nitki w żakiecie! No i ubyło mi jakieś kilka lat życia! Opowieść przydługa, ale uwierzcie wszystko trwało do dwóch minut maksymalnie.  
To była jego ostatnia wyprawa na klatkę..... Oczywiście Witek w całej sytuacji nie widzi nic złego. Właśnie siedzi pod drzwiami i narzeka, że chętnie by sobie jeszcze pobiegał po klatce....