sobota, 28 lutego 2015

niekontrolowane pazurki

Czasami człowiek chce dobrze, a wychodzi dokładnie odwrotnie. Zawsze uważałam, że nie będę pozbawiać moich kotów pazurków, bo to wbrew naturze. Kot sobie musi podrapać, gdzieś wyskoczyć i do tego pazury są potrzebne. Żaden mój kot nigdy nie miał obcinanych pazurów (z wyjątkiem sytuacji u weterynarza).
 
Dyziu jakiś czas temu kulał i podnosił przednią łapkę. Zobaczyłam, że ma niewielką rankę między pazurkami. Uznałam, że pewnie gdzieś się ciamajda zahaczył i zaraz mu się zagoi. I faktycznie mu przeszło. Chodził i skakał normalnie. W czwartek znowu zaczął trzymać łapkę w górze. Postanowiłyśmy z mamą dokładnie się temu przyjrzeć, ale nie z Dyziem takie numery. Jakimś cudem wiedział o co nam chodzi i jak tylko zobaczył, że idziemy we dwie w jego kierunku, zwiał momentalnie. Ale wieczorem udało mi się podstępem zaglądnąć między futrzane paluszki. I okazało się, że jest rana, taka zaschnięta. Na moje oko pazurek był wbity w podusię...
 
W piątek, po powrocie z pracy, postanowiłam Dyzia zawieźć do lekarza. Dyziu chyba wyczuł, bo znowu się schował. Już kilka razy zastanawiałam się SKĄD ON WIE????? Wróciłam do domu jak zwykle. Nawet głośno nie używałam słów lekarz, weterynarz. A on i tak wiedział. Przed wyjściem sprawdziłam jeszcze stronę lecznicy, bo sobie przypomniałam, że są ferie. No i bingo! Lecznica czynna tylko do południa. Upiekło się Dyziowi. Odroczenie na kilka godzin.
 
Dzisiaj wreszcie się wybraliśmy. Dyziu bardzo oporował przy wsadzaniu do transporterka, ale w końcu przegrał. W windzie narzekał chwilę na swój los, ale w ostateczności się uspokoił. Czekaliśmy ponad godzinę, więc Dyziu zdążył zapomnieć gdzie jest, przytulił się do mojej ręki i mruczał.
 

W gabinecie już nie było tak fajnie. Pani Doktor od razu orzekła, że pazurek jest wrośnięty w podusię i będzie bardzo bolało :( Reszta pazurków też długa, więc Dyziu od razu został ich pozbawiony. Na sam koniec Pani Doktor wyrwała wrośniętego pazurka. Trzymany przez trzy osoby, bo tak miało boleć, Nynuś ani drgnął! Pani Doktor była pod wrażeniem jaki jest spokojny i grzeczny. Pisnął dopiero przy przemywaniu rany.
 

Najgorsze jest to, że cierpienie Dyzia było z naszej winy. Zaniedbaliśmy pazurki, które trzeba regularnie obcinać. Reszta kotów nie ma takich problemów, ale niestety Dyziu ma długie pazury.
 
Dynio dostał silny zastrzyk przeciwbólowy, aby trochę mu ulżyć. A przez kolejne dwa dni mamy ranę przemywać jodyną.
 
Już w samochodzie Nynuś postanowił po swojemu zadbać o łapkę.
 
 
Mam nadzieję, że Dyziu szybko wybaczy nam to zaniedbanie....



czwartek, 26 lutego 2015

nowe hamaczki

Hamaczki w drapaku są tak intensywnie używane, że trzeba było je wymienić na nowe. Stare się potargały, nie ukrywajmy, pewnie pod wpływem ciężkiej dupci Dyzia ;)

Tosia od razu zorientowała się, że coś się szykuje i wolała ludzi pilnować i nadzorować wszelkie prace.
 


Nie do końca była przekonana, że drapak jest naprawiany, a nie likwidowany. Zajęła strategiczne miejsce.


Nowe drapaki są zdecydowanie większe od poprzedników. Jak już kupować to takie, żeby ogromny Dyziu mógł wygodnie spać ;)
 
Ale jak to z kotami przeważnie bywa, sceptycznie podchodzą do nowości. Nowe pachnie inaczej, podejrzanie. Zdecydowanie wolały te stare i potargane.


Pierwsza na odwagę zebrała się Tosia. Postanowiła sprawdzić, jak się siedzi w nowym hamaku.


Stwierdziła, że nie jest źle i nawet można się położyć.


"Miszczu' drugiego planu.


Tosia zaakceptowała nowy hamak. Dyziu pozostał zdystansowany.



niedziela, 22 lutego 2015

leniwa niedziela

Bardzo wszystkich przepraszamy za ostatni tytuł posta. Bardzo się zmartwiliście stanem Dyzia, a okazało się, że nic poważnego mu nie dolega ;) Dyziu ma się świetnie. Do tego stopnia, że notorycznie wykrada Witkowi kocyk z legowiska i sam na nim sypia.
 
 
Przez co Witek musi szukać innych miejsc do spania ;) Ale już niedługo będzie znowu jedynakiem i będzie miał kocyk na wyłączność.
 
 
Tosi w poście o lenistwie nie uświadczycie, ponieważ dzisiaj to bardzo zajęta dziewczynka.... ale o tym następnym razem....


piątek, 20 lutego 2015

ranny Dyziek

Jak pchasz nos, tam gdzie nie powinieneś, to musisz się liczyć, że dostaniesz pazurami po nosie ;)

poniedziałek, 16 lutego 2015

zepsułeś?? napraw!!!

Każdy kociarz dobrze wie, że mając koty, trzeba mieć w domu i zniszczenia. Każdy kociarz, który zakupił papierową lampę do domu, musi się liczyć z tym, że wcześniej czy później, lampa ta zostanie zniszczona. Taka brutalna prawda.
Na szczęście papierowe lampy nie są drogie. Można wyrzucić i kupić kolejną :P Już kiedyś pisałam o tym, że koty niszcząc meble i inne sprzęty, dbają o gospodarkę. Ja tym razem postanowiłam zniszczenia naprawić. Takie małe wyzwanie.
Od razu powiem, usprawiedliwiając Dyzia-Niszczyciela, że lampka została zniszczona zupełnie przez przypadek. Kotek wskakiwał na komodę, rąbnął się w obliczeniach, nie wymierzył i zleciał. Spadając, pociągnął za sobą lamkę. Dodam, że lampkę wyjątkowo wredną, bo przecież mogła kotka uratować....ale nie, ona spadła razem z futrzakiem.

Dziurki w lampce niewielkie, ale jakże denerwujące!!!
Dyziu stanął na wysokości zadania i postanowił pomóc w naprawie lamki.


Dyziu jest zawsze chętny do tego typu prac. Wszystkiego osobiście doglądał, czy aby na pewno równo kwiatki wycięte i czy użyty został odpowiedni klej.



Troszkę mu się przy pracy drzemało, no ale nie można przecież tak bezczynnie czekać, aż klej wyschnie.



niedziela, 15 lutego 2015

chłopaki miziaki czyli wpis walentynkowy

Nastały takie czasy, że nic nikogo już nie dziwi i nie gorszy. Zatem w naszym walentynkowym wpisie, niestandardowo, wystąpią dwaj panowie ;)
 
 
Nasi Czytelnicy wiedzą, że Maciek i Witek niespecjalnie za sobą przepadają. Każda okazja jest dobra, żeby tego drugiego pogonić, złapać, przydusić do podłogi i uciec. Dzielą się rolami naprzemiennie, więc raz duszony jest Maciek, innym razem Witek. Ale zdarzyła się też taka sytuacja, że chłopaki równocześnie przyszli na mizianki. I jakoś egzystowali kilka minut koło siebie. No i jest jak znalazł sesja walentynkowa. Szkoda, że tło akurat nie było różowe, byłoby tak bardzo walentynkowo :D
 





 
 
Pamiętajmy o 1%, rozliczając PITy. Nas to nic nie kosztuje, a organizacje wiele zyskują
 



piątek, 13 lutego 2015

oświecony

Kot oświecony ;)

Czy jakiś czarny kot przebiegł Wam dzisiaj drogę? Ja dzisiaj pod pracą spotkałam czarnego kota, którego dosyć często spotykam. Na pewno to spotkanie sprawiło, że nic złego mnie dzisiaj nie spotkało ;)

wtorek, 10 lutego 2015

skruszony

Tak wyglądam, jak jestem skruszony.
Oczywiście wersja dla Pańci, bo ja nigdy nie bywam skruszony :D
 
 

niedziela, 8 lutego 2015

szafa

Jest szafa, jest zabawa ;)
Przy okazji można obnażyć bałagan w szafie, niech się Człowieki wstydzą ;)



poniedziałek, 2 lutego 2015

zabiegany i zmęczony

Jestem ostatnio bardzo zabiegany, mam tyle spraw na głowie. Ludziom we wszystkim trzeba pomagać, bo sami to z niczym nie dadzą sobie rady.
Ostatnio pomagałem skręcać krzesła.
Najpierw leżałem i obserwowałem. W końcu mają instrukcję, powinni dać radę.


 Ale widząc, jak się miotają, ruszyłem do akcji. Kilka szybkich ruchów....


.... i krzesło było gotowe! Ot, cała filozofia....


Nie ukrywam, że duma mnie rozpierała