niedziela, 29 listopada 2015

cmok

Tosia doszła do wniosku, że fajnie mieć w domu psa, bo można podkraść kilka chrupek, zupełnie innych od tych własnych ;) Relacje dziewczyn są całkiem dobre. Tośka wie, że jak pies jest rozbawiony to trzeba zejść mu z drogi, żeby nie zostać stratowanym. Kiedy pies jest najbardziej pobudzony? Kiedy Pańcia przychodzi z pracy. Psina wariuje z radości, tańczy, biega i wszystkich wylizuje. Druga taka chwila jest, kiedy Ada wraca ze spaceru. Od razu chce się radośnie witać z kotami, bo przecież to jest powód do radości, że się wróciło do domku ;)


Z Dyziem też już mają wspólne zdjęcie, ale o tym następnym razem.....

czwartek, 26 listopada 2015

a na oknie bez zmian

Dawno nie było na blogu Witka. Zafascynowana Adą, troszkę zaniedbałam kotecki. Więc dzisiaj pokażę Wam, że u Witka bez zmian...siedzi na oknie i obserwuje sikorki ;) Na balkon wychodzi na minutę i zaraz wraca....jednak za zimno na siedzenie na polu....



niedziela, 22 listopada 2015

niedzielny spacer

Przeważnie w niedzielę chodzimy do mamy na obiad. Teraz chodzimy i na obiad i w celu pospacerowania z psem ;) Dzisiaj udało się, że nie padało, więc Ada szła dosyć dziarsko. Nie przepada za deszczem i w sumie ja się jej wcale nie dziwię ;)


Oczywiście każdy śmietnik, każdy murek musi być obwąchany bardzo dokładnie! Smędzenie się jest wpisane w pekińską naturę ;) 


Ale ogólnie szło nam się dobrze ;) Nie licząc zygzaków, które robiła Ada. Raz z prawa, raz z lewa.... trzeba wszystko dokładnie wyniuchać..



piątek, 20 listopada 2015

przy misce z psem

Jeśli chodzi o jedzonko, Tosia zapomina, że jest damą i księżniczką. Chętnie by się poczęstowała jedzonkiem piesa! Przełamała lody i podeszła. Czekała i czekała, bo liczyła na resztki ;) Trochę się przeliczyła, bo Ada to ogromny żarłoczek i wylizuje miskę do czysta ;) 





Wiem, że blog robi się teraz bardziej psi niż koci, ale chyba nikomu aż tak to nie przeszkadza ;) 

Ada już całkiem fajnie się zaaklimatyzowała, a koty przywykły. Tośka już całkiem jest wyluzowana, a Dyziu powoli też oswaja się z sytuacją. Najtrudniej jest kiedy Ada wraca ze spacerku, od razu sprawdza gdzie są koty i jak napotka je na podłodze od razu biegnie się przywitać, a koty wolą uciec ;) Schodzą jej z drogi kiedy jest pobudzona i rozbawiona. Ale w momentach spokojniejszych jest całkiem dobrze!

Natomiast u Witka bez zmian: śpi, je i demoluje mieszkanie ;) Miłego weekendu!!!

Witek oczywiście nie ma pojęcia, jak to się stało, że kwiatek spadł... Stał i nagle spadł wyrywając kotka z głębokiego snu..... Ehhhh te kwiatki.... ;)

wtorek, 17 listopada 2015

sunia Adunia

Wiem, że niektórzy nasi Czytelnicy czekają na wieści z kocio-psiego frontu..... ;)

Nie jest źle! Oczywiście Ada gania trochę koty, a one robią ten błąd, że uciekają.... i gonitwa gotowa. 

Tosia już do sprawy psa podchodzi na luzie. Powoli podchodzi i wącha tego śmierdzącego kosmitę. Dzisiaj nawet chciała psu podkraść jedzenie, ale nie z Adą Żarłokiem takie numery! Ogólnie jest całkiem spokojnie.



Dyziu sytuację z psem znosi nieco gorzej. Boi się nadal i pozostaje na dystans. No ale jak wiadomo, dzieci specjalnej troski, dłużej przyzwyczajają się do nowych sytuacji, więc trzeba dać mu więcej czasu. Najważniejsze, żeby niczego nie robić na siłę i powoli. Z czasem się przyzwyczai...
 

Ada ciągle patrzy za kotami i nie rozumie, dlaczego nie chcą się z nią bratać.


Ogólnie sunia jest strasznie fajna i śmieszna. Na spacerkach wszystko jest dla niej nowe i ciekawe, więc ostatnią rzeczą o jakiej myśli jest sikanie. Wszystko musi być wyniuchane, zobaczone i zbadane.... ;)




A jak wita człowieka!!! Dzisiaj udało mi się przyjść z pracy przed moją mamą, bo koniecznie chciałam być pierwszym człowiekiem wracającym do domu :P Zostałam dokumentnie wylizana, a wokół mnie został odstawiony taniec radości :) Sorry koty, ale nikt tak człowieka nie wita jak pies!!!!! 


Dyziu biedaczek najbezpieczniej czuje się w swoim hamaczku. Wczoraj wieczorem powoli poruszał się po mieszkaniu, kiedy Ada spała pojedzona w swoim łóżeczku ;) Powoli, powoli zdobywa się na odwagę....


niedziela, 15 listopada 2015

PIES

W życiu Tosi i Dyzia nastąpiła rewolucja. Pojawił się PIES ;) No dobra...pekińczyk, ale jakby nie patrzeć, jest to jakaś forma psa ;) Głównie moja mama chciała właśnie takiego. Mały i niekłopotliwy do miasta. No i najlepiej jakiś porzucony.... Od kilku miesięcy obserwowaliśmy podopiecznych Plaskatego Azylu, a Panie z Fundacji pomagały w wyborze takiego, który będzie miał największe szanse na dogadanie się z kotami.

Tutaj wątek na fb:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.878865238828531.1073741893.493726887342370&type=3&comment_id=906197176095337&notif_t=photo_album_comment

I tak trafiła do nas Ada.


Adę przygarnęli do siebie WSPANIALI LUDZIE. Miała szczęście! Mieszkała z dwoma dużymi psiakami oraz z dwoma kotami, a także z małym dzieckiem. 

Ada długą podróż zniosła dobrze i spokojnie. Na początku była trochę pobudzona i zdenerwowana. Ponieważ cierpi no chorobę lokomocyjną, nie obyło się bez wymiotów, ale później już spokojnie spała na moich kolanach.


Ciekawe co sobie myślała.... Jacyś obcy ludzie ją zabrali i wiozą w nieznane....


Na pierwszym postoju zrobiła siku i zawarczała na pieska kręcącego się przy stacji benzynowej. Pekiński charakterek to pekiński charakterek. Kolega dostał kilka psich chrupek i pojechaliśmy dalej. Resztę drogi Ada siedziała z moim tatą na tylnym siedzeniu. Bardzo grzecznie spała w psim posłanku. Budziła się jedynie na zapach jedzenia ;)

Po czterech godzinach była już w swoim  nowym domu. Moja mama jest zachwycona ;)


Od razu zlokalizowała kota. Dyziu biedak trząsł się jak galareta! To jest taki tchórz!


Merdała ogonkiem i nie rozumiała, dlaczego te kotki nie chcą się z nią przywitać

Tosia była raczej spokojna, ale spoufalać się nie chciała z takim kosmitą....


Dyziu schował się za kwiatkami na parapecie i udawał, że go nie ma


A Ada wyniuchała kocie miski ;)


Ciąg dalszy na pewno nastąpi... ;)

piątek, 13 listopada 2015

od jutra wiele się zmieni.....

Uchylę rąbka tajemnicy....

Od jutra wiele się zmieni w życiu Tosi i Dyzia...
Ale oni jeszcze żyją w błogiej nieświadomości....




Jeszcze nie wiedzą, że od jutra zamieszka z nimi pies!


A ludzie....
Cieszą się bardzo...
Trochę się boją....

Będzie nowy członek rodziny, nowy celebryta na blogu, nowe futerko do kochania i nowy charakterek do poznania... Jednym słowem BĘDZIE SIĘ DZIAŁO!!!

Jutro wszystko się wyjaśni... Trzymajcie kciuki! Żeby droga była przyjazna, bo jedziemy daleko. I żeby stosunki międzygatunkowe szybko się ułożyły. Oczywiście wszystko Wam opowiemy ;) Miłego weekendu!!

środa, 11 listopada 2015

na szybko z komórki (1)

Ekspresowy post ze zdjęciami z komórki ;)

Witek odpoczywający, zawsze najbardziej zmęczona istota w domu!


Podczas przygotowania kursu bombkowego....oczywiście Witek pomagał intensywnie. Już niedługo efekty, pokażę Wam jak zrobić papierową bombkę ;)


Pilnował papierowych różyczek 


Przyszedł czas na wyrzucenie pudła, bo ile można znosić leżące pudło?? Jak tylko wyniosłam je pod drzwi, zaraz znalazł się dziki lokator, który postanowił bronić swojego lokum



No i ulubione miejsce Witka - parapet kuchenny. Można posiedzieć, popatrzeć co dzieje się za oknem, a przy okazji obserwować jak powstaje ciasto...


wtorek, 10 listopada 2015

Wielka Encyklopedia KOTY

Nie zaszkodzi powiększyć kolekcję książek. Kolejna książka, w której można sobie pooglądać śliczne koteczki ;) Zwłaszcza, jak kosztuje kilka złotych (na bazarze z przecenionymi gazetami).
Akurat trafiłam na Tom 14 - koty długowłose (część druga).

W środku znajdziemy Ragdolla, Maine Coon'a, Amerykańskiego Curl'a, Norweskiego Kota Leśnego, Kota Syberyjskiego, Munchkin'a, Kota Szkockiego Zwisłouchego, Selkirk Reks'a, Nibelung'a, Cymric'a, Tureckiego Vana.




Książka zawiera mnóstwo pięknych zdjęć i krótkie opisy ras.


niedziela, 8 listopada 2015

pogoda balkonowa

Dzisiaj wreszcie zrobiło się na tyle ciepło, że Witek mógł siedzieć na balkonie ile chciał ;) A chciał dużo i długo i intensywnie :D

Wiatr, oprócz tego, że rozwiał wiszący nad Krakowem smog, dostarczył Witkowi wiele radości. Poruszył listki, które lądowały na balkonie.



Nasz mały aparacik nie nadążał za podskakującym Witkiem.... bo oczywiście lustrzanka nigdy nie jest pod ręką, jak jest potrzebna :P



czwartek, 5 listopada 2015

Wituś

Dzisiaj zaprezentuje się kochany Wituś rozkoszniaczek ;) Coś ostatnio bardzo grzeczny.....tfu tfu odpukać ;)



poniedziałek, 2 listopada 2015

wspomnieniowo

Dziś dzień wspomnień o tych, których nie ma już z nami. Wspominamy bliskich, tych ludzkich i tych futerkowych.....

Dusia. Czemu ja wtedy nie robiłam zdjęć??? Nie pojmuję tego w ogóle!!! Miałam w domu kota od urodzenia, który prawie w ogóle nie ma zdjęć.... Dzisiaj miałby przynajmniej milion ;)


Pchełka. Córka Dusi, która doczekała czasów aparatów cyfrowych ;)


Pchałka uwielbiała siedzieć na wysokościach i w odosobnieniu... miała tego pecha, że Tosia upatrzyła sobie ją na swoją koleżankę i we wszystkim ją naśladowała


Na regał nikt ich do zdjęcia nie ustawiał. Pchełka sobie wymyśliła takie miejsce, a Tosia uznała to za świetny pomysł


Zuzia - przyjaciel kotów

Zuzia uwielbiała chodzić na długie spacery. Ale dama z niej była ogromna i nie lubiła chodzić po betonie. Dlatego chętnie wskakiwała do torby w której była wynoszona na łąki ;) Cóż mogę powiedzieć.... to nie były czasy, kiedy noszenie psów w torbach było popularne i na porządku dziennym tak jak dziś. Wiele osób się śmiało i głośno wyrażało "oburzenie".


Zuzanka - pies turysta. Była z nami w wielu miejscach. Pływała łódką po Jeziorze Rożnowskim, chodziła po górach i piła wodę z Dunajca. W Bartkowej zapolowała na pszczołę tak skutecznie, że ze spuchniętą mordką odwiedziła wiejskiego weterynarza, który posiadał igły tylko w rozmiarze dla krów i koni ;) W Tylmanowej nie bała się gonić kur większych od niej.

Ostatnia wycieczka do Szczawnicy. Babcia Zuzia więcej była noszona niż sama szła, ale dawała radę