niedziela, 31 stycznia 2016

panikara

Ada była wczoraj u lekarza na pobraniu krwi. Sprawa nieskomplikowana, można by rzecz. Ale oczywiście nie jak się ma panikarę a nie psiaka ;)

W poczekalni Ada nie wykazywała oznak strachu. Nasza Zuzia trzęsła się już 200 metrów od lecznicy, jak tylko zorientowała się gdzie idzie. Ada największe zainteresowanie okazywała kotom, zwłaszcza jak się któryś odezwał. Od czasu do czasu chciała pożreć boksera ;)


Odwaga skończyła się w gabinecie. Dla niej trzymanie psa oznacza same nieprzyjemne doznania, więc Pan Doktor jeszcze nie zdążył nic zrobić, jak pies zaczął nam się wyrywać i piszczeć na całą lecznicę.


Przyszły posiłki, bo Ada kompletnie nie współpracowała. Wyszłyśmy z mamą z gabinetu, a jak weszłyśmy z powrotem, Ada uszczęśliwiona nas przywitała. Z obcymi wiedziała, że nie ma co liczyć na pomoc i litość i skapitulowała. Krew została pobrana, a wyniki są super!


Za 10 dni czeka nas zabieg sterylizacji. Mam nadzieję, że Ada zniesie go dobrze....

piątek, 29 stycznia 2016

przytulasek

Nikt się tak nie tuli do Pańci, jak ja. Kocham ją nad życie! Wszyscy się ze mnie śmieją, że chodzę za nią krok w krok, jak jakiś pies. Ale ci wszyscy co się śmieją, nie wiedzą, jak to jest, być uratowanym z ulicy! A ja wiem. To ona pierwsza dała mi chrupeczki. To ona do mnie mówiła. To ona przejęła się tym, że siedzę pod autem w chłodny wieczór. Wreszcie to ona wzięła mnie na ręce i wzięła do domu. To ona podzieliła się pokojem i to z nią mieszkałem podczas kwarantanny. To ona jeździła ze mną do lekarza i to ona smarowała mi łapeczki, zakrapiała uszy i dawała lekarstwo. Więc się nie śmiejcie ze mnie, że jestem wierny i ją kocham! Bierzcie ze mnie przykład, jak wygląda prawdziwa miłość!!!


poniedziałek, 25 stycznia 2016

pożegnanie choinki

Pańcia kazała mi się powoli żegnać z choinką! A ja tak lubię się wylegiwać pod drzewem!!!! Niestety sztuczne, ale jednak drzewo :) 


Pańcia powiedziała, że jestem super-grzecznym kotkiem, bo choinka nic a nic nie ucierpiała i nie doznała żadnego szwanku! 


A ja Wam powiem, że co to za przyjemność zrzucać bombki, skoro z góry wiadomo, że się ich nie rozbije i nie zniszczy? Bo Pańcia, przezornie(?), ubrała choinkę w same papierowe i plastikowe bombki!  Sami widzicie, nawet się łapą nie opłaca machać, bo i tak nie będzie spektakularnego roztrzaskania!!!


 Choineczko, do zobaczenia za rok! Wtedy podokazujemy :P
 

sobota, 23 stycznia 2016

psie oczka


Te moje kochane, psie oczka! Tak kochają, jak nikt!

Dawno nie było nic o Adzie. Psinka czuje się bardzo dobrze, po chorobie na pierwszy rzut oka, ani śladu. Ada biega po mieszkaniu, chociaż rodzice starają się ją stopować. Bardzo energicznie i wylewnie wita domowników i już nie mogę się doczekać na to powitanie ;) Z powodu choroby, tym razem mojej, dawno się nie widziałyśmy, więc mam nadzieję, że przywita mnie jak zwykle!

Apetyt jej dopisuje znakomity. Zima bardzo ją cieszy, chociaż szybko robią się jej przy łapkach kulki ze śniegu i wtedy nie chce iść i bardzo płacze. Przypuszczam, że sól swoje też robi. Ale na szczęście jest torba, w której Aduni ciepło i jest wynoszona na tereny, gdzie raczej nie sypie się solą.

Jest dobrze! Ada szczęśliwa i dopieszczona. Ludzie szczęśliwi. Mamy nadzieję, że choroba nie wróci! 
 


czwartek, 21 stycznia 2016

kuchenny pomocnik

Moja Pańcia po dwóch dniach spędzonych w łóżku wreszcie ożyła! Bardzo, bardzo ją wspierałem, bo Pańcia nie lubi leżeć w łóżku, więc leżakowałem sobie razem z nią. I z Pńcią jakoś chyba nie za specjalnie było, bo nawet tego faktu nie uwieczniła chociażby komórką, a jak wiecie moja Pańcia całe moje życie uwiecznia na zdjęciach!

Dzisiaj wstała i pokręciła się po kuchni, a ja ją wspierałem. Siedziałem sobie na moim ulubionym krześle i patrzyłem jak gotuje zupę.


Moje zmęczone łapeczki. Ale się zmęczyłem tym gotowaniem!


Ale za to jaki byłem dumny! Pomagać Pańci to ja bardzo lubię!

 

wtorek, 19 stycznia 2016

ciasteczkowe żule

Daj ciasteczko!!!! 
No daj ciasteczko!!!! 
Żałujesz jednego ciasteczka???

A my ci mówimy, że nie będzie ci smakować, jak się nie podzielisz!!!!



niedziela, 17 stycznia 2016

śnieg

Mróz ani trochę nie wystraszył Witka, nadal wychodzi na balkon. Po 30 sekundach oczywiście jest darcie, żeby go wpuścić do mieszkania ;)

Lekko zawiało śniegiem na balkon


sobota, 16 stycznia 2016

u weterynarza

Mama: Nie podoba mi się futro Dyzia, takie tłustawe i sterczące.
Ja: Mamo, nie szukaj dziury w całym. On taki po prostu jest. Nie jest puszysty jak Tosia...
Mama: Ale on taki nie był! 
Ja: Mówię Ci, jest normalny! 
Mama: I tak zapytam lekarza jak pojedziemy...
Ja: Jak chcesz, powie to samo co ja, że jesteś przewrażliwiona.

Jedziemy do lecznicy z Dyziem i Witkiem na obcięcie pazurów. No i oczywiście mama zagadała do Pana Doktora na temat sierści Dyzia.... A Pan Doktor mówi: "Faktycznie jest za tłusta. Trzeba kota wykąpać w specjalnym szamponie". Nie wiem jaką  miałam wtedy minę, ale na pewno głupią..... 

Kota kąpałam raz w życiu! Dusię, zaraz po tym jak ją przywlekłam do domu. Stwierdziłam, że nie wiadomo gdzie się szlajała, więc trzeba wykąpać. Robiłyśmy to obie z mamą. Kot bronił się zaciekle, a nasze ręce wyglądały...dobra oszczędzę Wam szczegółów ;) w każdym razie krew się lała ostro. Jak znalazłam Witka, który czystością nie grzeszył, nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby go wykąpać, doszłam do wniosku, że sam się wymyje. I faktycznie, po kilku dniach był pięknym i czystym kotkiem ;) A teraz znowu musimy zmierzyć się z wyzwaniem wykąpania kota! A Dyziu do najgrzeczniejszych nie należy jeśli chodzi o zabiegi pielęgnacyjne :D Będzie się działo!!!! Jeśli tylko wyzdrowieję do tego czasu i będę uczestniczyła w tym wydarzeniu, to na pewno znajdziecie tu relację ;)

Komentarz taty: Dyziu lubi wodę, wiecznie chlapie się w misce, to może kąpiel mu się akurat spodoba, a Wy się już martwicie na zapas....

A Witek w czwartek woził się KRAKOWIAKIEM (najnowszym tramwajem w Krakowie). Chyba nie docenił tego ;)

 

czwartek, 14 stycznia 2016

na szybko z komórki (4)

Nic na to nie poradzę, że komórka jest zawsze pod ręką. Staram się, aby aparat też był, no ale wiadomo jak to jest z kotami.... ;) Muszę w takim razie zainwestować w lepszą komórkę, która by robiła lepsze zdjęcia :D Jak na razie muszą być takie, jakie są ;)

Witek postanowił zbadać wnętrze zmywarki

Ogólnie nie rozstaje się ze swoim łóżeczkiem....


A Adunia  z zachwytem pożerała kosteczkę, którą dostała ;)


I ten wzrok! Możesz głaskać, ale koniecznie daj mi ciasteczko!!!!


A tutaj Pańcia wysadziła piesełka na okno i można było patrzeć na inne pieski ;)


No i mój kochany Dyziu, miziaczek jeden!



Czemu przestałaś mnie miziać???


I nasz gość Maciuś


Tylko Tosi zabrakło... Rzuciła fochem, że albo zdjęcia dobrym aparatem, albo w ogóle. No to nie ma Panny Księżniczki ;)

niedziela, 10 stycznia 2016

koty są wszędzie (2)

Na ulicy Grodzkiej w Krakowie jest wymarzone miejsce dla kociarzy ;)


W Warszawie też takie znalazłam! Dla własnego dobra i dobra mojego portfela wolałam nie wchodzić ;)

A już w przygotowaniu jest kolejny post o kocich gadżetach jakie mi przybyły.......

środa, 6 stycznia 2016

gościć się lubimy


Ada lubi być blisko stołu. To jest 100% żebraka! I te niewinne oczka, mówiące 'daj coś głodnemu pieskowi".

Natomiast Tośka ostatnio zmieniła swoje przekonania i z kota indywidualisty zrobiła się istotą bardzo społeczną. Uwielbia być w centrum uwagi .... pod jednym warunkiem!..... że nikt jej nie będzie zamęczał pieszczotami. Bo na nią można patrzeć, ale z łapami to ostrożnie ;)



poniedziałek, 4 stycznia 2016

poświąteczne odpoczywanie

Święta były męczące. Tosia nawet się poświęciła w dobrej sprawie i wypiła całe wino COTE, aby wesprzeć kociaki w schronisku ;)


I teraz po tym świętowaniu trzeba porządnie odpocząć. Dziewczynki padły ;)



Cats do not go for a walk
to get somewhere
but to explore ;) 


sobota, 2 stycznia 2016

posylwestrowe nastroje

Sylwestrowa noc to trudne wydarzenie w życiu niektórych zwierzaków. U nas pół na pół.

Tosia zaszyła się gdzieś i przespała wybuchy, ani straszne to, ani ciekawe.


Dyziu im starszy, tym bardziej bojaźliwy. Dawniej nie bał się aż tak, jak teraz. Chodził po mieszkaniu z brzuchem przy ziemi i nie mógł znaleźć sobie miejsca...


Najbardziej z tego towarzystwa bała się Ada. Już dzień wcześniej wracała ze spacerów drżąca, bo nie brakowało głupków, którzy chodzili i odpalali petardy... Biedna schowała się w ciemnej toalecie i przeczekała to całe szaleństwo


Witek nie wykazywał żadnego strachu. Nawet miał ochotę trochę pooglądać wystrzały na balkonie! Ale za zimno na nocne harce balkonowe. Cały wieczór drzemał w swoim ulubionym legowisku, a równo o północy usiadł na środku pokoju i wgapiał się w okno....





Od czasu świąt u Dyzia i Tosi gości Maciek. Wielki nieobecny na naszym blogu. Ale już nadrabiamy zaległości ;) Maćkowi bardzo nie spodobała się obecność psa!!! Zawsze odważny i dominujący Maciuś postanowił na całe święta schować się pod łóżkiem i udawać, że go nie ma. No ale nie byłby sobą, gdyby jednak nie połazikował trochę po mieszkaniu. Szybko przyzwyczaił się do psiego towarzystwa ;) I jako jedyny z całej brygady leżał na drapaku, który stoi przy oknie i wpatrywał się z zaciekawieniem w fajerwerki rozbłyskujące na niebie.


Na szczęście sylwestrowe szaleństwa już minęły i wszystko wraca do normy ;)

Ada czuje się już dobrze, co widać po jej zachowaniu. Próbuje brykać i nijak nie idzie jej wytłumaczyć, że powinna się oszczędzać!

A na koniec pokażę Wam nowe świąteczne ozdoby, które pojawiły się w Krakowie.

Do aniołków i bombek, dołączyły piękne choinki.....

... i smoki!


Oczywiście, jak we wszystkim, także i w tym temacie, ludzie mocno się podzielili. Na tych, którym smoki się nie podobają i na tych, którzy smokami są zachwyceni. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy ;) Przeciwnicy uważają, że smoki są całkowicie nie w klimacie świątecznym i są chybionym pomysłem jako ozdoba świąteczna. Ja natomiast uważam, że smoki są fantastyczne. Wszak smok jest symbolem Krakowa i chociażby dlatego jest fajnym pomysłem. Poza tym są ogromną atrakcją dla mieszkańców (tych małych, ale także i tych większych) oraz  turystów. Kiedy nie popatrzę, ktoś robi sobie fotkę ze smokiem. Poza tym są ładne!!!

Ale jak to zwykle bywa.... nie dogodzisz....po prostu nie dogodzisz!! ;)