wtorek, 28 lutego 2017

podsumowanie lutego

Tosia i jej wszystkomówiąca mina



Dasz mi zjeść w spokoju natrętna babo?


A mina Dyzia zawsze mówi "ale o co chodzi..."


Adka zawsze mówi jedno: "kocham cię całą sobą"



Przyszłam do rodziców pewnej niedzieli i od progu Mama mówi: "Ela, trzeba odrobaczyć zwierzaki... No ale wiesz, ja nie wiem jak się za to zabrać, bo Dyziu jest taki niegrzeczny, drapie mnie i gryzie, ja nie wiem, jak my mu podamy taką wielką tabletkę...."

No więc wzięłam kocią gadzinę i zaczęłam działać. Akurat z psem nie ma problemu, tabletkę wkłada się do kawałka mięsa i pies niczego nieświadomy wciąga z prędkością światła. Okazało się, że z kotami też problemów nie było. Powiem nieskromnie, że ma się tę wprawę 😀 Dyziek nawet nie zdążył zaprotestować a już miał tabletę wepchniętą głęboko w gardło 😏 Tośka od razu się obraziła i poszła do swojej samotni pod stół... A ja się potem zastanawiam, czemu jak przychodzę do rodziców, to koty się ewakuują na mój widok....


Tylko pies zawsze wita mnie z radością i upomina się o jakiś prezencik


No masz coś dla mnie? Ostatnie podarunki już zjedzone....


Moje poranki i Witka poranki nie uległy zmianie. Witek pilnuje mnie nawet w łazience i nie odstępuje ani na krok.


Tego kota nie da się nie kochać! Popatrzcie na tę mordeczkę najsłodszą 😍



A teraz WAŻNE OGŁOSZENIE!!!!!


Kończy się luty! A to oznacza, że otrzymaliśmy od pracodawców nasze PIT-y. Będziemy się rozliczać. Nie zapomnijmy przekazać 1% naszego podatku organizacjom pożytku publicznego! To zaledwie kilka sekund, wpisanie kilku cyfr, a dla tych organizacji to zastrzyk funduszy, które pomagają im działać. Nie ważne ile tego wyjdzie, nie zastanawiaj się czy te kilka złotych z Twojego podatku w ogóle coś zmieni. Oczywiście, że zmieni!!!!

Każdy przekazuje na cel przez siebie wybrany. Dla niezdecydowanych podpowiadam dwa warianty. Organizacje bliskie mojemu sercu.

Plaskaty Azyl

Zajmują się między innymi znalezionymi, porzuconymi, chorymi i nieszczęśliwymi pekińczykami. Ale wiem, że mają pod swoją opieką także koty i inne zwierzęta.


Stawiamy na Łapy

Krakowska Fundacja zajmująca się kotami. Osobiście odwiedziłam ich kociarnię. Robią co mogą, żeby kotom żyło się lepiej.


Obie fundacje śledzę na bieżąco. Ludzie zaangażowani w pomoc zwierzętom poświęcają swój czas, energię i siłę, aby ratować tych czworonożnych, którzy w swoim życiu nie mieli tyle szczęścia, aby od razu trafić na dobrych ludzi. Pomóżmy im pomagać dalej.

niedziela, 26 lutego 2017

nowe łóżeczko dla psa?

Adka dostała nowe legowisko! Poprzednie było jeszcze po Zuzi. Nadszedł czas na nowe, takie specjalnie dla Aduni. Zuzia miała legowisko w deseń moro. Dla Adki postawiliśmy raczej na dziewczęce kolory, bardzo wesołe, ponieważ Ada jest wesołą wariatką ;)


Legowisko zostało zakupione na Allegro, dosyć szybko zostało uszyte i dostarczone. Mama miała ambitny plan oduczyć Adę spania w łóżku. Do tego było potrzebne łóżeczko, aby piesek wiedział gdzie ma spać. Zmiany nastąpiły, ponieważ Adzie nie wolno wskakiwać na łóżka ze względu na kręgosłup. 

Teoria teorią, a życie życiem..... Ponieważ Ada nikogo nie słucha i wskakuje na łóżko kiedy ludzie śpią.  Za nic ma zakazy, nakazy, groźby, prośby.... Z legowiska także korzysta, ale jednak woli łóżka i kanapy....

Natomiast kiedy łóżeczko jest wolne, melinuje się w nim pewien kot....



Bo przecież w domu gdzie jest kot, wszystko należy do kota.


Wiecie jaki jest Dyziu. To kot, który niewiele ogarnia i w niewielu dziedzinach bryluje. Ale przejmowanie psiego wyrka opanował do perfekcji. I ta satysfakcja....


Próba odbicia lokum


Porażka....


To napięcie..... 😂

video



sobota, 25 lutego 2017

nowe ulubione miejsce Witka

Już wiem, że sama budka nie jest zła, lokalizacja najwyraźniej kotu nie pasowała! :D Budka z drapaka zmieniła miejsce i jest mocno używana!

Najczęściej Witek na niej leży lub śpi. Wreszcie może czekać na chrupki na wygodnej pufce ;)



Ale zdarza się, że wchodzi do środka!


Nie wiem dlaczego tak jest. Nie rozumiem i nawet nie próbuję zrozumieć kociego zachowania ;)


Przypuszczam, że spędza na/w budce sporo czasu, kiedy nie ma nas w domu. Oprócz tego, że ma wgląd do miski, to jeszcze ma na oku wejściowe drzwi. Prawdziwy kot stróżujący! No i budka wreszcie jest wykorzystana. Zobaczymy, czy faktycznie miejsce mu pasuje, czy na razie działa efekt nowości i inności ;)


czwartek, 23 lutego 2017

drapak zmodyfikowany

Nie jest tajemnicą, że Witek raczej nie korzysta z budek drapaka :( Coś mu nie pasuje i koniec tematu, kot wie lepiej i dziada nie przekonasz.....


Wydawało mi się, że ta budka położona wyżej będzie atrakcyjna dla Witka. Jednak po prawie roku od zakupu drapaka przestałam się łudzić. Budkę zdjęłam, na półce położyłam koc..... i kot jest przeszczęśliwy, wreszcie ma półkę na której może się swobodnie wyciągnąć i odpoczywać.... Ehh tak to już jest z kotami ;)


Skoro tak woli, to tak będzie. W końcu to jego miejsce, jemu ma pasować....


Przynajmniej większa powierzchnia drapaka jest teraz w użyciu :P


z kotem nie wygrasz, nawet nie próbuj ;)

wtorek, 21 lutego 2017

podkładka pod kocią kuwetę

Szczerze mówiąc nigdy czegoś takiego nie miałam i niedawno wpadłam na pomysł, że może by wreszcie to wypróbować ;) Cudów się nie spodziewam, też jakoś przesadnie żwirek koci mnie nie drażni, że sobie gdzieś tam leży. No ale byłam ciekawa, czy taka wycieraczka ogranicza wynoszenie żwirku przez kota ;) 

Podkładka pod kocią toaletę Benita


Wycieraczek pod kuwetę jest kilka do wyboru. Ja zdecydowałam się na tę z czerech powodów: fajny kształt z wizerunkiem kota, zrobiona z łatwego do czyszczenia tworzywa, biała i niezbyt droga ;) 

Początkowo matę położyłam w kuchni, ponieważ nie chciałam, żeby jakieś "straszydło" leżało przed kuwetą. Wiadomo jak to jest z kotami. Lepiej nie zrazić kota do kuwety ;) Witek oswajał się z wyglądem i zapachem dziwnego przedmiotu :D


Kiedy wycieraczka została już rozpoznana i zaakceptowana, można było ją przenieść przed kuwetę.


I teraz najważniejsze pytanie: Czy warto? Czy działa?

Nie jest to zły produkt. Na pewno część żwirku, który przyczepia się do kocich łapek, zostaje właśnie na tej wycieraczce. Moim zdaniem jest całkiem przyjemna dla oka. Jest zrobiona z tworzywa sztucznego, łatwo się odkurza i myje pod prysznicem. Ale od razu uprzedzam, że nie wyłapie 100% wyniesionego przez kota żwirku. Jak był żwirek w całym mieszkaniu, tak nadal jest ;) ale szczerze przyznaję, że jest go mniej. Za tak przystępną cenę można taki gadżecik posiadać. Oczywiście największy sens ma przy kuwetach zakrytych, kiedy kot wychodzi tylko jedną drogą, raczej nie sprawdzi się przy kuwecie do której kot ma dostęp z wielu stron ;)

Wpis ten nie jest wpisem sponsorowanym, podkładka została kupiona przeze mnie na własny koszt ;)

niedziela, 19 lutego 2017

koci weekend pracujący

W zeszły weekend mi się upiekło, Pańcia nie zagoniła mnie do żadnej roboty. Teraz już tak miło nie było.....

Na początek musiałem zrobić zamówienie, żwirek i jedzenie dla jakiegoś psa. Żwirek to jeszcze rozumiem, ale żebym musiał dla jakiegoś paskudnego i obślinionego psa zamawiać, to już przesada!


Skąd wiem, ze pies śmierdzi i jest obśliniony? Kiedyś miałem okazję go poznać!!! Chyba nawet Wam tego nie opowiadałem! W drodze do weta, mieliśmy z Pańcią zgarnąć Dyzia. Pamiętacie tego wielkiego ciamajdę? No to właśnie on miał być moim wsparciem w niedoli. Ale żadne z niego wsparcie, bo koleś wymięka już w windzie, zaraz po wyjściu z domu!!! No dobra, ale ja chciałem o śmierdzącym psie opowiedzieć! No w każdym razie Pańcia chciała sprawdzić jak zareaguję na psa. Więc wniosła mnie w transporterze do mieszkania.... I co tu dużo mówić, pies miał szczęście, że byłem zamknięty, bo byłoby z nim marnie. Tak nafuczałem, tak się rzucałem, że tylko iskrzyło! No! A teraz dla tego śmierdziela jedzenie muszę zamawiać..... 

Najgorszy był piątkowy wieczór. Pańcia musiała sobie zrobić jakieś średniowieczne przebranie do pracy. Ani nie wiem co to średniowiecze, ani nie wiem co ta moja Matka w tej pracy robiła!!!! W każdym razie zostawiła to na ostatnią chwilę i nie dałaby rady beze mnie.... Więc pomagałem jak mogłem!


Zabawa była przednia, bo 5 metrów tasiemki zrobiło na mnie wrażenie!


To coś podobno jest na głowę, ja się nie znam... ;) 




Ja po tej robocie padłem. Wreszcie mogłem świętować Dzień Kota! Nawet dostałem kabanosika kociego!!!!! Nie jadłem kilka miesięcy!!! Taka ta moja Matka kochana, że odpuściła trochę mi z dietą! Oczywiście tylko trochę, bo oprócz kabanosika, nic a nic nie zwiększyła porcji chrupek.......


Po tym jak już wszystko było gotowe, mogłem wskoczyć do Pańci do łóżka i oglądaliśmy serial. To znaczy ona oglądała, a ja mruczałem i się tuliłem do niej. 


Sobota to było istne lenistwo! Zostaliśmy z Dużym sami i nie musiałem nic ;)


Za to w niedzielę Pańcia nie zerwała się bladym świtem z łóżka, więc mogłem ją trochę pougniatać, żeby nie zapomniała, jak wygląda kocia miłość ;)

piątek, 17 lutego 2017

o żwirku słów kilka

Nie jestem zwolenniczką testowania żwirków i nie wprowadzam zmian Witkowi. Uważam, że skoro mam żwirek z którego jestem zadowolona i z którego zadowolony jest kot, to po co kombinować? Zwłaszcza, że niektóre koty bardzo źle znoszą zmiany w kuwecie i mogą reagować silnym stresem na wszelkie próby wprowadzenia innego żwirku. Ale powiem Wam, że jedną małą zmianę wprowadziłam w ramach walki z roznoszącym się żwirkiem.

Przy dwóch pierwszych kotach stosowaliśmy najzwyklejszy żwirek chyba Benek, który robił się lekkim błotem w trakcie stosowania przez kota. Zmieniliśmy na żwirek silikonowy, który był u nas krótko, ponieważ Pchełka zaczęła go najzwyczajniej w świecie chrupać!!! Wtedy wprowadziliśmy żwirek ekologiczny i już stosujemy od kilku lat ;)

Cat's Best EcoPlus
żwirek zbrylający

Jak to opisuje producent, żwirek jest wydajniejszy od innych, ponieważ wilgoć magazynowana jest  w naturalnych roślinnych systemach zbiorczych.

zdjęcie pochodzi ze strony zooplus.pl



Dużym plusem tego żwirku jest to, że można wyrzucać go do toalety. Jest to bardzo wygodne. Chociaż jak sprzątam całą kuwetę, to większa ilość trafia do śmieci, żeby nie zapychać rur ;) Zatrzymuje zapachy i to faktycznie potwierdzam. Oczywiście trzeba brudny żwirek systematycznie usuwać. Witek ma dwie kuwety i już tak sobie sam to ustalił, że do jednej częściej sika (odkryta), do drugiej robi kupale (zakryta). Wiadomo, że kupsko wyrzuca się natychmiastowo, ale pozostawione siki nie śmierdzą, nie parują i nie czuć ich w ogóle. Jedyne do czego mogę się przyczepić to obietnica, że nie roznosi się po mieszkaniu. Niestety takich cudów nie ma :) Żwirek roznosi się niemiłosiernie... Generalnie jest wszędzie! Żwirek ten jest dosyć drobny, idealnie roznosi się na kocich łapkach. Oczywiście najwięcej jest go w okolicy kuwety, ale znajdziemy go w całym mieszkaniu, w łóżku, na stole, ja często mam w butach ;) Ze żwirkiem jest jak z sierścią...trzeba to zaakceptować. 





Postanowiłam trochę ograniczyć ilość rozniesionego żwirku. Zamówiłam żwirek, którego używa moja mama czyli

Cat's Best Nature Gold

Jest to wariant dla kotów długowłosych. Kawałki żwirku są większe, dlatego nie przyczepiają się do kociej sierści.

zdjęcie pochodzi ze strony zooplus.pl


Właściwości ma identyczne jak powyższy, jedynie forma jest inna. Pałeczki żwirku są wyraźnie większe, jednak w opakowaniu znajdziemy i bardzo drobne, więc ten żwirek także się nosi, na pewno mniej niż poprzednik, ale jeżeli ktoś oczekuje, że nagle przestanie widywać koci żwirek wszędzie, to się rozczaruje ;)


Jeżeli masz kota, to masz sierść i masz żwirek. Lepiej do tego przywyknąć ;) Chociaż wiadomo, że skoro można ten proces troszkę ograniczyć, to czemu nie.


Żwirek nie należy do tych najtańszych, ale jest bardzo wydajny. Ja zamawiam razem z mamą od razu dwa największe opakowania, co wychodzi najbardziej korzystnie cenowo ;) 20 litrów żwirku (10 kg) starcza nam przy jednym kocie na około 3 miesiące. Zdarzało mi się w awaryjnych sytuacjach nabywać ten żwirek w osiedlowym sklepie, ale niestety ceny były kosmiczne w porównaniu do tych "zooplusowych".

Porównanie żwirków: 

           Cat's Best Nature Gold                                         Cat's Best EcoPlus

Już jakiś czas temu zakupiłam jeszcze jedną przydatną rzecz w walce ze żwirkiem. Ale o tym następnym razem ;)

Nasza recenzja nie jest sponsorowana. Jest naszą indywidualną opinią na temat produktu, który kupujemy i używamy regularnie od dłuższego czasu.

wtorek, 14 lutego 2017

walentynkowo

Wszędzie gdzie nie spojrzeć - WALENTYNKI.

Witek także postanowił wkomponować się w ten klimat. Chociaż on kocha swoim małym, kocim serduszkiem cały rok ;)



Witek w romantycznym nastroju, dla wszystkich wielbicieli tego rudego futerka ;)