niedziela, 13 września 2020

radość i zabawa

 Witajcie w tę piękną i słoneczną niedzielę! ;)

Dzisiaj przychodzimy do Was z recenzją. Już dawno u nas takiej nie było, więc czas to nadrobić. W piątek cały Koci Instagram obiegła wiadomość, że w Biedronce są zabawki dla kota. No i kocie matki ruszyły na zakupy. W sobotę również i ja postanowiłam spróbować szczęścia i dorwać coś dla moich futrzastych dzieci. Chciałam kupić wersję okrągłą zabawki i faktycznie taką kupiłam. W moim sklepie tylko te były, a w sumie zabawka występowała w czterech różnych wariantach. Oczywiście chwilę biłam się z wątpliwościami czy kupować i czy potrzebny nam kolejny "grat" w domu. Ale wiem jakim kotem jest Ksenia, cena była bardzo atrakcyjna w stosunku do jakości, no i nie jest to zabawka plastikowa. 
 
Więc zadałam sobie sakramentalne pytanie "no dzieciom nie kupisz?" i KUPIŁAM ;)



KITTY - Zabawka interaktywna dla kota:
- radość i zabawa dla Twojego pupila
- zachęca do aktywności i stymuluje kota, zapobiegając nudzie i niepożądanym zachowaniom
- zabawka interaktywna dla kociąt i dorosłych kotów
- wewnątrz obudowy umieszczono dwie kuleczki, które zachęcają do zabawy
- z drugiej strony zabawki znajdują się otwory, w których można umieścić smakołyki

To tyle od producenta.

Zabawka jest zrobiona z MDF. Jest dosyć ciężka i stabilna. Cena to 19.99.



Tak, jak przypuszczałam... to zdecydowanie zabawka dla Kseni ;) Gdyby nie ona, pewnie nie kupiłabym jej, wiedząc, jaki stosunek do takich zabawek ma Witek. Natomiast Ksenia jest bardzo dziecinna i lubi wszelkiego rodzaju zabawki. Strona z kuleczkami i tunelami, to rozrywka zdecydowanie dla niej. Wiecznie uciekająca kulka, to coś, co Ksenia uwielbia. Poza tym ona wie, że coś jest nowe, że tego jeszcze nie było i cieszy się jak dziecko. Takiemu kotkowi warto kupić od czasu do czasu coś nowego.



Na razie uczymy się używać drugiej strony zabawki, która już jest nieco trudniejsza. Kot musi przesunąć otwory tak, aby dostać się do smakołyku. Ksenia jak na razie nie radzi sobie z tym i przysmaki odkrywa drogą przypadku. Ale wierzę, że praktyka sprawi, że zakuma, o co w tym chodzi ;)


Jeśli chodzi o Witka, to jak na razie jest całkowita olewka. Biegające w kółko kulki to zabawa uwłaczająca jego kociej godności. 




Podsumowując już ten wpis. Czy polecam?
Polecam kotom, które lubią takie zabawy. Starszy i dostojny kot może nie być zainteresowany gonieniem małej kulki, a i wydobywanie przysmaków może nie być dla niego atrakcyjne. Ksenia jest kotkiem młodym i dosyć infantylnym, więc dla niej zabawka jest dosyć atrakcyjna. Widzę na Instagramie, że większość kotów aktywizuje się przy tych zabawkach, ale są też takie, co ich kompletnie to nie rusza. Zabawka jest bardzo solidna, jak na produkt w tej cenie. Jest też ładna i estetyczna, więc może leżeć na widoku i nie będzie szpeciła otoczenia. Już od jakiegoś czasu nabrałam przekonania, że zabawki plastikowe, głównie dla dzieci, ale dla kotów także, są brzydkie, krzykliwe i szkodliwe dla naszej planety. Wybierajmy te z drewna, kartonu ;)


poniedziałek, 7 września 2020

idzie jesień?

Czy chcemy, czy nie, jesień nadeszła. Długo się wzbraniałam przed stwierdzeniem tego faktu, bo jak to tak z dnia na dzień skończyło się lato? Ale patrząc na to, co wyprawia pogoda, chyba nie da się temu zaprzeczyć. W sobotę piękne słońce, ciepło... A w niedzielę chłodek i deszcz.... 

 


Ale grunt, to się tym zbytnio nie przejmować i dostosować do aury ;) Więc niedzielę spędziłam pod kocem z książką i kotami. Do tego herbatka, opcjonalnie ciasteczko i można jakoś znieść te niedogodności ;) A mówiąc całkiem serio, nie jest źle. Na szczęście w sobotę zdążyłam umyć jedno okno, więc czuję się zupełnie rozgrzeszona...

 

 

Ostatnio łyknęłam ebooka, najnowszą książkę Natalii Sońskiej "Kochanie, wszystko będzie dobrze". Nie będę się o niej za dużo rozpisywała, cała seria opisana jest TUTAJ.

 

 

To kontynuacja serii Jagodowa Miłość. Była dostępna na woblink.com za 18 zł, więc uważam to za dobrą okazję. Książka w sam raz, żeby przeczytać w deszczową niedzielę. Fabuła niezbyt skomplikowana i jak dla mnie część najsłabsza z wszystkich. Ogólnie seria bardzo mnie wciągnęła, cztery tomy wprost wchłonęłam podczas majowego weekendu. Ta ostatnia to taki polukrowany finał, ale czyta się dobrze i polecam serię, jako lekturę dla relaksu. Idealna wakacyjna lektura, ale na jesienne, deszczowe wieczory też sprawdzi się idealnie!

 


Ogólnie to był fajny weekend lenistwa, a najwierniejszy w tym jest Wituś. Na nim zawsze można polegać. To taki mój mały, rudy cień, który nie odstępuje mnie na krok. Więc kiedy czytam książkę na łóżku, on chyba jest najbardziej zadowolony z takiego rozwiązania. 

 


Natomiast Ksenia nie odstępuje na krok kwiatków. Ale (nie zapeszając) na razie tym dała spokój... Zauważyłam, że najbardziej kręcą ją goździki, więc unikam ich chwilowo ;) Czyż ona nie jest piękna??? Nieustannie się zastanawiam, jakie mieliśmy szczęście, że trafiliśmy na tego kochanego kotka. Pomimo, że jest młodym i rozbrykanym stworzeniem, jest taka grzeczna i śmieszna. W niedzielę rano znowu obudziłam się z wtulonym, burym futerkiem i to jest takie przyjemne....


Życzymy Wam dobrego, spokojnego tygodnia. Prognozy zapowiadają ładną pogodę, więc trzeba będzie ją wykorzystać na jakieś spacery ;)

czwartek, 3 września 2020

obalamy mity o kotach cz. 6 - kot się nie wita

Kolejnym mitem, z jakim się spotkałam całkiem niedawno, jest przeświadczenie, że kot nie wita się ze swoim opiekunem. Kiedy wspomniałam w rozmowie, jak koty wychodzą na powitanie, moja znajoma była bardzo zaskoczona tym faktem.

Skąd zatem ten mit? Może chodzi o porównanie ekspresji powitania psa i kota. Wiadomo, że pies wita swojego opiekuna w zupełnie inny sposób. Skacze, piszczy, liże, kicha, co jest bardzo widoczną radością i sygnałem pod tytułem "jak się cieszę, że wróciłeś, strasznie za tobą tęskniłem". To, że kot nie skacze z radości po nas, nie oznacza, że nie cieszy go nasz powrót do domu ;)

 

Jak witają mnie moje koty? Zawsze wychodzą na powitanie pod drzwi wejściowe, czasami już na klatce słyszę miauczenie Witka. Kiedy wchodzę do mieszkania Ksenia z podniesionym ogonem ociera się o moje nogi. To jest wyraźny sygnał zadowolenia. Czasami, kiedy wracam do domu, a Ksenia jest na balkonie i przegapi moje przyjście, a usłyszy mój głos, szybko przybiega na przedpokój, żeby się przywitać. Po moim przyjściu chodzą za mną, wchodzą nawet do łazienki ;)


Nie wiem czy tak zachowują się wszystkie koty, ale nawet jeżeli Twój kot nie wychodzi na powitanie Ciebie, nie martw się. To wcale nie oznacza, że Cię nie kocha ;) Ale nie generalizujmy, że koty nie witają swoich opiekunów. Widzę na FB i Instagramie, że wiele kotów wychodzi na powitanie swojego ukochanego człowieka.