Bardzo lubimy takie niespodzianki ;)
Dzisiejszy wpis zainspirowany jest prezentem od
MAXI ZOO. Bardzo nam miło, że zostaliśmy dostrzeżeni. Dzisiaj pokażemy Wam, jak kociaste cieszyły się z paczki i prezentów. W następnych wpisach szczegółowo opiszemy co degustujemy, ponieważ wzbudziło to nasze zainteresowanie i wydaje nam się, że warte jest uwagi ;)
Już samo logo bardzo nam się podoba ;) Oferta sklepu jest bogata i ciekawa, czekamy na Wasz sklep w Krakowie!!!
Pierwszy paczką zainteresował się Witek. Chyba od razu wiedział, kto jest adresatem...
Następny był Dyziu
Dyziu do nowości podchodzi z pewną rezerwą.
Za to Witek bez pardonu grzebał w pudle.
Chłopaki chyba nie ogarnęli ilości prezentów. Za dużo, jak na takie małe łepetynki
Witek, chociaż ogromny żarłok, z całej masy tego dobra wybrał sobie piłeczkę. Capnął w paszczę i zwiał. Bo Wy jeszcze nie wiecie, ale Witek jest kotem aportującym! Ale o tym następnym razem....
Tak jak przypuszczałam, Dyziu zainteresował się piórkiem na sznurku. Jaki on jest przewidywalny....
W tym momencie dopiero do akcji włączyła się Tosia
Witek nie przestawał kursować po mieszkaniu z piłeczką
Wpadł na genialny pomysł, że piłeczkę można wrzucić do pudła...dopiero będzie zabawa!!!
Jednak szybko się opamiętał. Zabawa zabawą, ale trzeba zadbać o swoje interesy przy podziale jedzenia ;) Puszek trzeba pilnować.
Co się działo przy konsumpcji...... opowiemy! ;)