środa, 31 sierpnia 2016

dieta ??????

Wybraliśmy się dzisiaj do weterynarza na skrócenie pazurków. Przeważnie robi to nasza ulubiona Pani Asystentka. I tym razem tak było. Najpierw na ciachnięcie poszedł Witek, jako drugi poszedł Dyziek. W trakcie obcinania pazurków Witka, do gabinetu weszła druga Pani Asystentka. Popatrzyła na Witka i westchnęła "ale śliczny, jak Garfield!". Zawsze  w takich momentach czuję ogromną dumę, że tak chwalą mojego kota :P Ale za chwilę mina troszkę mi zrzedła.... 

Pani Asystentka: A ile ona waży?
Ja: No nie wiem. Tak trochę nabrał ostatnio.
Pani Asystentka: On jest zdecydowanie za gruby!
Ja: Taki puszysty i tyle.
Pani Asystentka: Taki kot powinien ważyć maksymalnie 5 kg!
Ja: Przyjdziemy pod koniec września na badania to się zważymy (schowałam kota do transporterka)
Pani Asystentka: Zważymy go od razu, nawet z paczką.

Porwała Witka do drugiego gabinetu.

Pani Asystentka: 8,5 kilograma!!! Paczka przeważnie waży od 1 kg do 1,5. On jest zdecydowanie za gruby. Proszę go odchudzić!
Ja: Dobrze, postaram się..... 
Moja Mama: Ja go odchudzę, córka wyjeżdża, to się za niego wezmę.
Pani Asystentka: To pani go tak utuczyła? Przeważnie to starsze panie mają tendencję do przekarmiania....

Nie powiem, było mi wstyd.....

Wróciłam do domu i pierwsze co zrobiłam, to wrzuciłam transporter na kuchenną wagę. Na pewno trafił mi się taki najcięższy ze wszystkich dostępnych na rynku...poza tym jeszcze kocyk..... Wyszło 1,4 kg. Cholera, faktycznie ten Witek jest za gruby.....

No cóż, od jutra Witek zaczyna dietę... Już mu współczuję.
Nie wiem czy nie spodobało mu się obcinanie pazurków czy perspektywa przejścia na dietę... w każdym razie pierwszy raz od ponad roku miałam dzisiaj nasikane do butów.... ;)

sobota, 27 sierpnia 2016

pracowita sobota kota

Powoli staje się to normą, że większość ludzi i kotów ma wolne soboty, a ja tyram!!! Pańcia znów wymyśliła sobie sprzątanie... Przezornie się schowałem. Wylazłem sobie na posiłek i zostałem capnięty do robienia dżemów! 


I nic, tylko wypadałoby zaśpiewać "ale to już było..." Bo jak pamiętacie, dżem już umiem robić!

A Pańcia kiedyś na aukcji charytatywnej zakupiła małe karteczki i zastanawiała się, co z nimi zrobi. Wszak już edukację zakończyła. Więc zaproponowałem, abyśmy kocimi łapkami podpisali słoiki, bo jak później rozróżnią jabłko od gruszki???


 Wykończyła mnie ta kobieta!


Potem już tylko odpoczywałem


 

czwartek, 25 sierpnia 2016

"Kot dla początkujących"

Obiecałam Wam recenzje książek. Czas najwyższy na pierwszą z nich. 

"Kot dla początkujących " Beaty Pawlikowskiej



Kupiłam tę książkę, chociaż początkująca w temacie kotów może nie jestem, ale za eksperta też się nie uważam. Ale po pierwsze myślę, że książek nigdy za wiele. Po drugie, książek na temat kotów tym bardziej nigdy za wiele ;) Po trzecie, książka była w dobrej cenie. Po czwarte, byłam ciekawa jak pisze pani Beata. Tyle argumentów musiało zakończyć się zakupem tej pozycji ;)

Może zacznę od plusów i minusów dotyczących samej formy, a potem przejdę do treści i wartości merytorycznej.

Książka ma fajny rozmiar, jest mała i poręczna, w sam raz do czytania w tramwaju i noszenia w torebce. Akurat dla mnie to duży plus, ponieważ mam wiele książek do czytania tylko w domu, bo nie chce mi się ich codziennie dźwigać ;) A czytam najwięcej w tramwaju w drodze do i z pracy.

Czyta się ją wyjątkowo szybko. Jest napisana fajnie, lekko i przyjemnie. Zawiera miłe dla oka rysunki, a dokładnie mówiąc akwarele kotów pana Ryszarda Dąbrowskiego, które są fajnym przerywnikiem w czytaniu. 

W środku jest wkładka ze zdjęciami kotów pani Beaty. Myślę, że książka dużo by zyskała, gdyby zdjęcia były jednak kolorowe. 

Informacja z okładki: " Mam dwa koty - Krzysztofa Kolumba i Elvisa Presleya. Na początku często nie rozumiałam ich zachowania, ale patrzyłam, wyciągałam wnioski i kojarzyłam fakty. W tej książce opisuję to, co zrozumiałam na temat kotów. Co zrobić, żeby mały kotek łatwo przyzwyczaił się do nowego miejsca. Czym karmić koty, żeby były zdrowe. W jaki sposób podejść kota jeśli chcesz go złapać. Jak się bawić z kotem. Jak sobie poradzić przy drobnych dolegliwościach. I dlaczego warto mieć dwa koty zamiast jednego".


Książka faktycznie może być przydatna dla kogoś, kto dopiero planuje zamieszkanie z kotem pod jednym dachem. Wyjaśnia wiele kocich zachowań, które są normalne, a które mogą być frustrujące dla początkującego opiekuna. Czytając tę książkę przypominałam sobie, jak to było, kiedy zamieszkał z nami pierwszy kot i ile różnych błędów popełniliśmy. Dzisiaj, pewne nasze zachowania wobec kota są nie do pomyślenia, ale wtedy, zupełnie nie wiedzieliśmy z czym mamy do czynienia. Nie zakupiliśmy żadnej książki, która pomogłaby nam zrozumieć futrzaka, który z nami zamieszkał. Internet wtedy raczkował, nie było do niego swobodnego dostępu i nie było tylu treści co dziś. Aktualnie można wszystko wpisać w wyszukiwarkę i od razu wyskakują nam kocie fora, blogi i artykuły. Wtedy nie mieliśmy takich udogodnień. Poznawaliśmy kocie zachowania, rytuały na własnej skórze i dogadywaliśmy się z tym tajemniczym stworzeniem metodą prób i błędów. Dlatego mówię każdemu, kto nie ma pojęcia o psie czy kocie, aby najpierw zaznajomił się z literaturą, to bardzo ułatwia życie ;)

Najbardziej zaciekawiły mnie w tej książce rozdziały dotyczące żywienia kotów. Już od jakiegoś czasu zgłębiam ten temat, ale muszę przyznać, że pani Beata bardzo szczerze i bez zbędnych niuansów wyłożyła kawę na ławę. I pewne treści mną wstrząsnęły, chociaż w jakiś sposób się domyślałam, gdzieś czytałam, ale pewne treści trzeba wyłożyć łopatologicznie, żeby odpowiednio zadziałały. Myślę, że cytaty na temat jedzenia znajdą się w poście o karmach dla kotów ;)

Co mnie najbardziej denerwowało w tej książce?

Pewne treści powtarzały się w książce kilkakrotnie. Pewnie autorka uznała, że skoro są to tematy ważne to nie zaszkodzi powtórzyć je kilka razy. Ale ja, jako czytelniczka, uważam, że czytam i zostaje mi to w głowie i nie trzeba w każdym rozdziale przypominać mi po dwa razy! To mnie bardzo denerwowało. Bo ile razy można powtarzać co oznacza, że karma zawiera 4% mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego.... A zostało to wymienione przynajmniej kilka razy przy różnych okazjach. Uważam, że skoro ktoś sięga dobrowolnie po książkę (a nie po podręcznik, bo mu każą w szkole), to oznacza że interesuje go dana tematyka i chce się czegoś dowiedzieć, a przy okazji posiada elementarny poziom inteligencji, pozwalający przyswoić mu czytane treści. Jeżeli jest coś niejasne, to czytelnik może przeczytać dwa razy.... Ale nie trzeba mu powtarzać pięć razy. Dużo o tym napisałam, ale bardzo mnie to drażniło podczas czytania ;)

Generalnie uważam książkę za interesującą, napisaną przystępnie i zawierającą istotne informacje, nie tylko dla początkujących kociarzy ;)

niedziela, 21 sierpnia 2016

w torbę zaplątany

Niby niewinna zabawa....


... ale gdyby nie było człowieka w pobliżu...


... mogłaby się skończyć tragicznie....


Witek zanurkował i schował się w torbie na zakupy, ale przy okazji zaplątał się w uszy torby.

Pamiętajcie, że należy chować wszelkie przedmioty i kocie zabawki, w które nasz kot może się zaplątać, podczas naszej nieobecności w domu!

piątek, 19 sierpnia 2016

środa, 17 sierpnia 2016

dyżur kuchenny

Momentami Witek nie odstępuje mnie na krok. Jest wszędzie tam gdzie ja. Więc jak czas spędzam w kuchni, on także. Siada na stołku, chwilę dyżuruje, a potem się kładzie.



Ostatnio ambitnie pilnował piekących się bułeczek


poniedziałek, 15 sierpnia 2016

kot balkonowy

Witek jak tylko ma okazję, to siedzi na balkonie ;) A jak ja siedzę z nim, wtedy jest szczęśliwy jeszcze bardziej! 




sobota, 13 sierpnia 2016

dorosły kot


Czy ja się powinnam już o niego martwić????




To zdarza się chyba za często....



Zdjęcia z maja 2012 roku!!!! Już wtedy powinnam była zauważyć!!!!




Zawsze myślałam, że jego ociężałość umysłowa i ciamajdowatość są wynikiem charakteru. A on po prostu zawsze jest pod wpływem(*).... ;)




* Uwaga! Przypis dla tych, którzy nie znają się na żartach :P
   Wpis ma charakter czysto humorystyczny. Dyziu, ani żadne inne zwierze w naszym domu, nie jest pojone alkoholem! ;)

wtorek, 9 sierpnia 2016

polowanie

Pełna mobilizacja! Ćma w domu ;)


Czemu ona tak wysoko siedzi?


Ćma szybko się zorientowała, że ma przerąbane, bo trafiła do domu z dwoma kotami :D Postanowiła więc siedzieć wysoko.


Tosia próbowała zaklinać ćmę, aby ta jednak zeszła odrobinę niżej...


Dyziu próbował z nią pogadać, ale ta nadal była nieugięta





W końcu żal mi się zrobiło ćmy, bo wcześniej czy później skończyłaby w kocich szponach... Wyniosłam ją w pudełku po sałatce za okno, niestety nie było żadnego mężczyzny pod ręką, a mnie jednak przerasta branie ćmy do rąk ;) Dyziu widząc, że ofiary już nie ma, odszedł od szafy i poszedł spać. Tosia jeszcze z godzinę leżała pod szafą i spoglądała do góry, jakoś nie mogła uwierzyć, że to już koniec, że ćmy nie ma ;)

sobota, 6 sierpnia 2016

na szybko z komórki (8)

Piesadełko straszydełko ;)


Ależ to się lubi wygłupiać ;)


Słyszałaś? Chyba burza idzie!


A Dyziu tradycyjnie drzemie.... bo jak nie wiadomo co ze sobą zrobić, to trzeba się zdrzemnąć


A te łapeczki zawsze czekają na jedzonko ;)


Nie, nie, nie..... nie chodziło o jakiekolwiek jedzonko.....chodziło o pyszną kocią puszeczkę!


Za gorąco! Dalej nie idę!


Cześć pluszowy! Wróciłam!


Tam musi być coś ciekawego!



Że jak mówisz????   KTOŚ nasikał psu do łóżeczka?????    Nic nie wiem na ten temat....


Witek, który uwielbia czytać ze mną książki na balkonie ;)


Adka i jej wieczna ochota na buzi....... i jej powalający oddech  ;)


I jeszcze takie "stare" zdjęcie się zaplątało... dwunasty zawodnik na EURO ;)


wtorek, 2 sierpnia 2016

solenizanci!

Straszne z nas gapy! Przegapiliśmy aż trzy imprezy! Ale już powoli nadrabiamy. Obiecywaliśmy niespodziankę, która jest związana z pewną rocznicą, ale to na pewno będzie już niedługo! ;)

W maju nasz kochany Dyziu skończył 5 lat! Z kochanego, niezdarnego dziecka wyrósł troszkę niegrzeczny młodzieniec ;) 





Natomiast w lipcu Księżniczka Tosia skończyła 6 lat! Ten czas tak szybko przemyka! Dopiero co byli małymi, rozkosznymi kociakami, którym tylko zabawa była w głowie. Teraz wyrosły z nich niezłe indywidualności ;) Każdy ma swój, niepowtarzalny charakterek ;)





Kochane mordeczki!