Ksenia! No wreszcie trzeba było o niej napisać coś więcej ;) Bo ciągle tylko zdjęcia (robię ich zdecydowanie za dużo), śmieszne historyjki, kotłowanki z Witkiem... Ale jaka jest ta nasza Ksenia? Właśnie mija dokładnie rok, jak mała jest z nami. To dobra okazja na takie podsumowanie.
Rozruszała nas, dom i Witka na maksa! Tak, ruch, to coś co określa tego kota. Zdecydowanie! Mając w domu kota emeryta, zapomniałam, ile ruchu potrzebuje taki szprot. A zachowuje się czasami, jakby tu i teraz, nagle, musiała wytracić nadmiar swojej energii. Więc biega po całym mieszkaniu, wbiega na drapak i od razu z niego zeskakuje. Wygłupia się na sofie bądź krześle, wskakuje na parapet... Żywe srebro to za mało, żeby ją opisać ;)
Chyba trafił nam się drugi kot gaduła. Dużo komentuje swoim piskliwym i jeszcze dziecięcym miauczeniem. Gada z ptaszkami przez szybę i z muchami na parapecie. Siedzi w przedpokoju i gada do mojej kurtki, bo ma fajne sznureczki. Komentuje, że zaraz będzie drapała w szafę albo że zamierza wyskoczyć na komodę.
Uczestniczy we wszystkich czynnościach, jakie wykonuję. Prasowanie z nią to prawdziwa udręka. Prasowanie generalnie to udręka, ale z tym kotem to niezły wyczyn, bo wspina się na deskę do prasowania, bawi się kablem od żelazka... Zawsze unikałam prasowania jak tylko mogłam, tłumacząc, że nie lubię. Teraz mam wymówkę, że to niebezpieczne dla kotka ;)
Uwielbia wychodzić na balkon i jest szansa, że jak ona zajmie się balkonem, to ja zajmę się czymś w czym strasznie mi przeszkadza ;) Ogólnie siedzenie na balkonie i obserwowanie ptaszków to jej ulubione zajęcie. Na balkonie jest dosyć grzeczna, myślałam, że będzie testowała wytrzymałość siatki, ale jak na razie nie wisiała jeszcze na niej. Jednak muszę jej pilnować, bo głuptasek jeszcze nie wie, że od pszczół i innych tego typu owadów lepiej trzymać się z daleka.
Łazienka! To chyba drugie miejsce, w którym Ksenia lubi spędzać czas. Najlepiej ze mną oczywiście. Rano, kiedy maluję się, przesiaduje w wannie. W tym czasie Witek także siedzi w łazience, więc obstawę mam dobrą ;) Kąpiel bez niej jest niemożliwa, ona po prostu musi mi towarzyszyć. Fascynuje ją piana w wannie lub lejąca się woda z prysznica. Czasami zamoczy łapkę, żeby wiedzieć co i jak.
Generalnie jest bardzo śmieszna i bawi mnie na każdym kroku. Ale jest jedna rzecz, której nie mogę jej oduczyć i która denerwuje mnie niesamowicie. Mianowicie Ksenia uważa suszarkę na pranie za najlepszy na świecie plac zabaw! Myślałam, że z czasem z tego wyrośnie, ale ona rośnie i rośnie, czas płynie, a stosunek do suszarki się nie zmienia.... Ktoś ma jakiś pomysł, żeby tego dziada zniechęcić do akrobacji na suszarce????
Ksenia to ogromny miziak. I to w niej uwielbiam! Nie ma dnia, żeby nie przyszła do mnie na mizianie i tulenie. Czasami kładzie mi się na klatce piersiowej, jak wtedy, kiedy była całkiem malutka. Przychodzi na kolana i kładzie się do spania. Zdarza się, że przychodzi do mnie w nocy i śpi zaraz obok mojej twarzy (nie muszę chyba dodawać, że przy okazji zajmuje prawie całą moją poduszkę...). Uwielbia się pchać pod kołdrę lub koc i lubi spać pod przykryciem, jednocześnie nie uważając, że tak jest za gorąco ;)
Życie z małym kotem jest trudne, chociaż wydaje mi się, że największy trud mamy już za sobą. Musiałam zrezygnować z zasłon i niektórych firanek, bo mała notorycznie na nich wisiała. Powoli będę wprowadzała zasłony, bo wydaje mi się, że z tego zachowania wyrosła.... Taką mam nadzieję ;)
Na pewno opieka nad małym kotem jest wymagająca i trudna, ale warta zachodu. Nikt tak nas nie pokocha, jak to kochane stworzonko ;) Trzeba uważać, co się zostawia na wierzchu, żeby kotek w coś się nie zaplątał lub nie zjadł czegoś nieodpowiedniego. Trzeba się liczyć z tym, że maluch może coś podrapać i zniszczyć. Trzeba mieć więcej czasu i uwagi niż dla starszego kota, bo kocie dziecko potrzebuje dużo zabawy.

Ksenia czasami kręci noskiem podczas jedzenia. Dokładnie to wybrzydza w chrupkach! Lubi puszeczki, ale chciałabym, żeby jadła też chrupki. Ostatnio ma fazę na jedzenie z mojej ręki, wtedy chrupki bardziej jej smakują. Ale nie jest to regułą.... Natomiast mokre jedzenie wcina bez żadnych problemów, co bardzo mnie cieszy.
Jak była całkiem malutka, najgorsze były noce, bo mała nie spała, chciała się bawić i kombinowała. Na szczęście z tego też już wyrosła. Prawie jak z dziećmi, bo przychodzi taki czas... ;) że kotek zjada kolację i idzie spać. Oczywiście nie jest to regułą, ale przeważnie tak właśnie jest. Widzi, że wszyscy, nawet Witek, idą spać, jest ciemno i robi się cicho, więc i ona idzie spać. Układa się w gniazdku na drapaku i przesypia przynajmniej do 4:00 czasami do 5:00. Są takie poranki, że razem z Witkiem dokazują, ale przeważnie wstaje, idzie na parapet i obserwuje sobie poranne życie osiedla. Prawda, że grzeczny koteczek?
Ksenia bezgranicznie ufa człowiekowi. Nigdy nie zaznała z naszej strony zła i krzywdy, nie pamięta, że była bezdomna. Możliwe, że bardzo krótko tułała się samotnie. Co tu dużo mówić, jesteśmy dla niej całym światem. Kiedy bierzemy ją na ręce, nie wyrywa się, nie drapie, po prostu cierpliwie czeka, aż się ją wypuści, aby mogła pobiec do swoich ważnych spraw ;) Na rękach jest wyluzowana, wygłupia się i od razu zaczyna mruczeć.
Chyba tyle, bo znowu się rozpisałam ;)