Już kiedyś wspominałam, jak to Witek próbuje zjeść bukiet mojej mamy. No i prawie mu się udało....
Tutaj jeszcze pięknie i niewinnie leżał obok....
A wieczorem stało się to.....
Czy kotek wykazał skruchę???
Ależ skąd! Dla kotka właśnie w tym momencie zaczęła się świetna zabawa...
A ja miałam masę sprzątania. Próbowałam uratować bukiet, powtykałam do kosza badyle, poukładałam....i muszę przyznać, że wygląda żałośnie....
I jak myślicie, kto się będzie tłumaczył?
Komu moja mama urwie za to głowę, jak wróci?
Witkowi, że zniszczył.....
.... czy mnie, że nie dopilnowałam?
Raczej obstawiam drugą opcję....
