Takie kwiatki! A raczej szczotki ;) za całe 1,99 PLN!
Gdzie?
W Pepco ;)
Za 2 złote można przetestować. Chociaż podejrzewałam, jaki stosunek do szczotki będzie miał Pan Witek. On za czesaniem zdecydowanie nie przepada...
Szczotka jest duża i solidna. Ja wybrałam biało- różową, ale była jeszcze zielona ;) Normalna cena 7,99. Szczotka jest cała sylikonowa, więc bardziej nadaje się do masażu niż czesania. Raczej do długiej sierści odpada.
Przed czesaniem lepiej dobrze się schować...
Na koniec mamy jeszcze film z tego testu!
Przed czesaniem lepiej dobrze się schować...
Co tu dużo pisać, do szczotki podeszłam raczej sceptycznie, ale za takie pieniądze kupiłam jako ciekawostkę. Jednak po kilku użyciach, doszłam do wniosku, że nie jest to głupia szczotka. Początkowo może się wydawać, że nie czesze i chyba tak faktycznie jest. Jak napisałam wcześniej, szczotka bardziej masuje niż czesze, ale o dziwo wyczesuje trochę sierści. Sierść nie zostaje na szczotce, tylko raczej na kocie, albo obok. Na tej samej zasadzie działa gumowa szczotka do czyszczenia dywanów i tapicerek, o której pisałam TUTAJ.
Szczotka nie drapie i na pewno nie zrobimy kotu nią krzywdy. A kot, jakby nie do końca się kapnął, że jest czesany ;)
Wykorzystaliśmy dobry humor kotka podczas zabawy i udało się urwisa troszkę poczesać.
Momentami nawet mu się podobało, zwłaszcza smyranie bocznymi wypustkami szczotki pod brodą ;)
Wygląda na to, że szczotka będzie częściej w użyciu ;)
Aktualnie szczotkę testuje moja mama na Tosi i Dyziu.