Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 czerwca 2019

książka wędruje do.....?

Jeżeli ktoś z Was przegapił urodzinowy wpis, to serdecznie zapraszam. Z tej okazji postanowiłam zrobić małą zabawę, mam nadzieję, że osoby, które nie dostaną od nas prezentu i tak będą nas nadal odwiedzać ;) Przy okazji pokażę Wam kulisy losowania nagrody, współpraca z kotami i nowym aparatem była niezłym wyzwaniem. 

Liczenie komentarzy drogą tradycyjną ;) Każdy majowy komentarz został odnotowany i w sumie uzbierało się ich 28.


 Karteczki z imionami/nickami autorów komentarzy zostały porozcinane. 


Oczywiście kotki pomagały! Konkretnie Wituś, bo Ksenia była zbyt zajęta balkonowym życiem ;)


Moment losowania musiałam uwiecznić na filmie, ponieważ zdjęcia nie byłyby tym samym ;) Początkowo koty nie chciały współpracować, ale za darmo to nikt nie chce pracować. Odpowiednia motywacja i się udało ;) Nie mam doświadczenia w nagrywaniu filmów, więc wybaczcie problemy z ostrością pod koniec filmiku....w tym przypadku kot spisał się lepiej niż sprzęt! :D



Nagrodę otrzymuje AMYSZKA! Gratuluję!!!
Amyszka prowadzi blog kotyszki . Kto jeszcze nie zna, serdecznie polecam.
Ewo, proszę Cię o kontakt na maila: orchidea8484@tlen.pl



Wszystkim dziękuję za komentarze, nie tylko te konkursowe, ale wszystkie z całego roku i z siedmiu lat blogowania ;) To miłe, że się odzywacie, napiszecie coś miłego, podzielicie się swoimi doświadczeniami! Doceniam! 


A na koniec mam prośbę do osób, które prowadzą blogi, strony, których nie odwiedzam. Chętnie do Was zaglądnę, więc w komentarzu zostawcie adres do siebie. Kilka blogów, które czytałam się wykruszyło i chętnie poznam jakieś nowe ;)

czwartek, 30 maja 2019

podsumowanie maja

Maj to mój ulubiony miesiąc. Nie tylko dlatego, że mam wtedy urodziny, ale uwielbiam konwalie i bzy, kwiaty charakterystyczne dla maja ;) Ja do swojego wieku niekoniecznie się przyznaję, czuję się na 25 lat i niech tak pozostanie ;), natomiast Dyniu w maju skończył 8 lat!!!! 


Szkoda, że maj przeminął równie szybko, jak poprzednie miesiące ;) Zaczął się długą (dla niektórych) majówką, niestety pogoda była różna. Większość miesiąca była zimna, a na koniec spore opady sprawiły, że była groźba powtórki z 2010 roku, kiedy to Kraków zalało....


Pojedyncze piękne dni pozwoliły na kilka fajnych spacerków, w tym także rowerowy!



Przez większą część maja podstawowym przedmiotem codziennego użytku był parasol ;)


Razem z Ksenią posadziłyśmy na balkonie kwiatki i wreszcie zrobiło się miło i kolorowo.



Witek przeprosił się ostatnio z budką w drapaku i znowu w niej śpi.


Jednak nie ma długo spokoju, bo zaraz przyłazi do niego Ksenia.


Natomiast ja nie mam spokoju nawet w łazience. Prywatna kąpiel z książką? Mogę zapomnieć


Pogoda podczas majówki może nie zachęcała do wypadów na łono natury, ale za to mogłam bezkarnie leżeć i czytać. Też fajnie ;) Już niedługo znowu pojawi się wpis z recenzją ciekawych pozycji!


Początek maja nie rozpieszczał ciepłem, przydał się zimowy kocyk


Natomiast Adka świetnie czuje się w chłodniejsze dni. Niestety w maju przyszły pierwsze burze, a tego Adzia szczerze nie lubi :(


Bez względu na pogodę i temperaturę Ksenia świrowała równo ;)


Szprotek pomaga dosłownie we wszystkim ;)


Ogólnie Ksenia to straszny miziak i przytulas. Lubi spędzać czas ze swoimi opiekunami.



A po ciężkim dniu brojenia, wariactwa i przytulania się do wszystkich, zmęczony kotek idzie spać ;)


Mam nadzieję, że przed nami już tylko piękne, ciepłe dni ;)


A na koniec bez. W tym roku nie nacieszyłam się nim zbytnio, niech przynajmniej to zdjęcie cieszy oko ;) Za rok znowu zakwitnie.....


piątek, 10 maja 2019

obalamy mity o kotach cz.3 - kot zawsze spada na cztery łapy

Czy znane powszechnie stwierdzenie, że kot zawsze spada na cztery łapy, jest prawdziwe?


Koty posiadają niesamowity zmysł równowagi, my ludzie o takim możemy jedynie pomarzyć. Nie będę  Wam tutaj wyjaśniać mechanizmu działania tego zmysłu, ale powiem, że jest on niezwykle interesujący. Osoby zainteresowane odsyłam do książki "Co wie twój kot?" (recenzja tutaj). 


Koty chodzą po wąskich krawędziach, utrzymując równowagę, przeciskają się przez niewielkie otwory, spadając przekręcają tułów, a to wszystko dzięki elastycznemu grzbietowi. Upadek na łapy fachowo nazywany jest "odruchem prostowania się". Kot tak przekręca tułów, że pierwsze z ziemią stykają się przednie łapy, potem reszta ciała. Odruch ten jest wrodzony i koty nie muszą się go uczyć, a w pełni wykształca się już w szóstym tygodniu życia kota.

W takim razie, czy kot chodzący po poręczy balkonu usytuowanego na szóstym piętrze, jest całkowicie bezpieczny? Nawet, gdy powinie mu się łapka, spadnie na łapy, otrzepie futerko i wróci do domu? No niestety, to tak nie działa.


Pomimo wielu krążących opowieści, jak to koty spadały z dużych wysokości i nic im nie było, takie historie wkładam między bajki. Nie wierzcie w to, że kot zawsze spada na cztery łapy i nie odnosi żadnych obrażeń. W mediach co jakiś czas pojawia się informacja, że dziecko wypadło z trzeciego piętra z okna i jakimś cudem nic mu się nie stało. Całkiem niedawno w moim mieście miał miejsce tragiczny w skutkach pożar mieszkania. Ucierpiała w nim młoda dziewczyna, która wypadła z okna z szóstego piętra. I jakimś szczęśliwym zrządzeniem losu nie złamała kręgosłupa... Czy te przypadki dowodzą tego, że ludzie spadają z dużych wysokości i nie odnoszą żadnego uszczerbku na zdrowiu i życiu? Cuda i szczęśliwe przypadki się zdarzają, nie są regułą. W Internecie krąży też mnóstwo historii kotów, które wypadły z okna i doznały paraliżu czy śmierci. Tak chyba dla równowagi tych cudownych historii... Sama wpłacałam pieniądze na rehabilitację pewnego kota, który spadł z balkonu. Ledwo przeżył, był sparaliżowany... Coś strasznego! Bardzo dobry wpis poczyniła swego czasu Gosia z bloga ZA MOIMI DRZWIAMI (przeczytaj tutaj). 


Często słyszę, że koty przecież nie skaczą namiętnie z wysokich pięter, bo nie są głupie i czują wysokość. Wcale nie twierdzę, że koty masowo skaczą dla rozrywki, ale to są jednak zwierzątka, które nie zawsze kalkulują i przewidują skutki swojego działania. Działają spontanicznie i instynktownie, polują na ptaki i owady i niestety, podczas takiego polowania kot może się zapomnieć, stracić równowagę i tragedia gotowa. Młody kot nie ma doświadczenia, działa bardzo porywczo jak tylko zobaczy interesujący do upolowania obiekt i także może spaść z dużej wysokości. 


Duże znaczenie ma też podłoże na którym ląduje kot. Czy wierzycie, że kotu nic się nie stanie, kiedy spada z piątego piętra, z prędkością prawie 100 km/h i ląduje na betonie? Nawet jeżeli kot przeżyje taki upadek, przeważnie ma obrażenia wewnętrzne, jest zdezorientowany i przestraszony, może się zaszyć w niedostępnym dla nas miejscu i cierpieć potwornie. Odpowiedzialni i kochający opiekunowie zabezpieczają okna i balkony tak, aby były one bezpieczne dla pupili.



Powiem na swoim przykładzie, że nigdy nie spałam tak spokojnie, jak teraz, kiedy mam zabezpieczone okna i balkon! W sumie to nie wyobrażam sobie, żeby koty spędzały czas na balkonie, na którym nie ma siatki. Spacerując po różnych osiedlach z zadowoleniem zauważam, że zwiększyła się ilość osiatowanych balkonów. I z przerażeniem zawsze gdzieś dostrzegam kota siedzącego na zewnętrznym parapecie, gdzie siatki nie ma. Myślę, że bardzo wolno zmienia się nasza mentalność w tej kwestii. I wielu innych.... Ale o tym następnym razem ;)



poniedziałek, 22 kwietnia 2019

świątecznie

Świąteczny czas to dla mnie przede wszystkim czas odpoczynku, spokoju i zwolnienia. I to się w tym roku udało ;)  Minimalizm w zakupach, przygotowanym jedzeniu i szale porządków. Za to pogoda sprzyjała spacerom.




Udało się wreszcie zobaczyć małe kaczuszki nad zalewem. Przeważnie nie ma na to czasu.


Pogoda dopisała i była dodatkową motywacją.


Zdjęć jest dużo, ale kaczusie są takie cudowne. Nie umiałam się powstrzymać przed pstrykaniem i to nie są wszystkie zdjęcia, jakie zrobiłam ;)


Drugiego dnia świąt nie było już tak fajnie, wypad na rower został przerwany deszczem, ale zdążyłam cyknąć zdjęcia wiewiórce ;)


Jak to w święta, trochę siedzenia za stołem też było ;)


Jedyny koci biesiadnik, reszta olała sprawę ;)