Jak zwykle sporo się działo w kocią sobotę. Bo ludzie mają więcej czasu i bardziej mnie męczą ;)
Poranek spędziliśmy z Matką na balkonie. Było przyjemnie, bo później zrobiło się duszno. Matka wypiła sobie kawę, a ja się przeciągnąłem i powygłupiałem. Lubię takie poranki, kiedy nikt nigdzie się nie spieszy.
Bardzo lubię siedzieć na balkonie. Tyle się dzieje!
Jak dziabniesz i podrapiesz Matkę, to wiedz, że zostaniesz ukarany i zostawiony na balkonie.....
No popatrzcie jakie małe pudełko, zdecydowanie nie mój rozmiar. Wolę pudełka po kozakach niż po sandałach :P
Trochę czasu spędziłem w moim gniazdku na drapaku.
A wieczorem wspierałem duchowo prace nad Blogiem
Prace przy obrazie też intensywnie wspierałem
A teraz siedzę i odprawiam kocie modły, żeby mi trochę w misce przybyło, bo ciągle chodzę głodny.