czwartek, 9 lipca 2015

Witek i burza

Środowy wczesny poranek.
 
Wyjątkowo nie obudził mnie Witek, ale hałas tłuczonego szkła. Patrzę na zegarek 5:45. Za oknem szum, grzmoty i błyski. Chyba komuś coś spadło z balkonu, albo trzasnęło okno... Robiło się znowu ciemno.
 
Wyszłam na balkon odsunąć w głąb drapak, na wypadek gdyby zacinało. Witek stał na progu drzwi balkonowych, więc go wepchnęłam do mieszkania i zamknęłam okno. Ze spania nici, więc poszłam do kuchni. Piłam herbatę i patrzyłam na to co działo się za oknem. A działo się mało fajnie. Wiało potwornie.
 
Nagle zorientowałam się, że coś gdzieś cicho miauczy. Wizja ratowania jakiegokolwiek kota w takich okolicznościach mało mnie ucieszyła i od razu pomyślałam, dlaczego ja. Poszłam do pokoju, może tam będzie lepiej słychać.....
 
I co widzę???
 
Przerażonego Witka siedzącego po drugiej stronie drzwi balkonowych, czyli na balkonie!!!!! Siedział i darł japę niemiłosiernie z ogromnym wytrzeszczem oczu!!! Szkoda, że mu nie cyknęłam zdjęcia, ale byłam tak zszokowana, że nawet o tym nie pomyślałam. Od razu ruszyłam ratować kota. Wpadł do pokoju jak strzała i bardzo narzekał, że go zostawiłam w takich okolicznościach na balkonie. Bo przecież to moja wina, że go zamknęłam, a nie jego, że się pchał tam, gdzie nie powinien! 
 
Jak on się znalazł na balkonie.... No to jest właśnie ten koci spryt! Na ułamek sekundy się odwróciłam, żeby zamknąć balkon, a on w tym czasie myknął. Innego wytłumaczenia nie widzę. Od razu pomyślałam, że pozamiatane z balkonem, bo kot będzie miał traumę. Dobrze, że jest siatka, to nie wywiało kota!
 
Trauma???? Ten kot nie boi się niczego! Pół godziny po burzy już domagał się wypuszczenia na balkon! Ile było zabawy z przywianymi przez burzę listkami.....
 
A teraz słodko śpi i śni o kolejnych niewinnych przygodach małego kotka. Przyznajcie... z kotem nie da się nudzić ;)
 


12 komentarzy:

  1. haha to Witek przeżył burzową przygodę. jaki uraz do balkonu, przecież, to jest koci raj! :D dobrze, że go usłyszałaś ;)

    Humora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka oto przygoda z udziałem Witka ;)

      Usuń
  2. Burza nigdy nie jest dobra. Z nią jest prawie jak z fajerwerkami. Głośno i strasznie. Balkon to najlepsze miejsce dla kota. Śpioszek-schłodziak z tego Witka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witek mało boi się fajerwerków w Sylwestra, ale jednak nie jest to przyjemne dla kocich uszu

      Usuń
  3. oj biedny :)) pewnie sie bal, ale dobrze, ze juz sie nie boi

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy kot chyba ma na sumieniu taki "traumatyczny" wypadeczek. Dobrze, że nic mu się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
  5. No, działo się tego ranka w Krakowie. Akurat wstawałam do pracy ok.6, zaczęło wiać, więc zamknęłam balkon, nie zauważyłam aż takiej znowu burzy, ale dopiero w drodze do pracy mijałam powywalane drzewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też nie było aż tak strasznie, jadąc do pracy widziałam powalone drzewa! Pewnie szła jakaś "trąba"...

      Usuń
  6. U nas też okrutna burza była.
    Witek sie przynajmniej "wyprał" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zacinało na balkon, był suchy...chociaż mocno "przewiany" ;)

      Usuń
  7. oj tak, z kotem nie da się nudzić :)
    Musiał się jednak Wituś ostro wystraszyć, jak został w burzy na balkonie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale była akcja, nie powiem ;) Ślicznego masz koteczka :)

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń