sobota, 31 stycznia 2015

pożegnanie z kanapą

Stoi stara kanapa, rozłożona na części i czeka na wyniesienie. Czeka, bo najpierw musi się na niej wyspać kot. Bo przecież w rozumowaniu kota, stoi coś nowego, w nietypowym miejscu. Trzeba się zainteresować.
 
 

środa, 28 stycznia 2015

łobuz

Łobuz łobuzuje. Bo co innego może robić....
 
 
A może da się wyciągnąć tę szmatę spod telewizora....
 
 
...nie da się...twardo siedzi...to może wskoczę i coś innego wymyślę....



piątek, 23 stycznia 2015

prosto z siatki

Dzisiaj Wam pokażemy, że czasami nawet Księżniczki zachowują się jak Nie-Księżniczki ;)

Tosia zjadła jedzenie Witka prosto z siatki. Po co się rozdrabniać na jakieś miseczki, zwłaszcza, jak się na szybkiego wcina nie swoje jedzenie ;)
 

 

czwartek, 22 stycznia 2015

Tosi przemyślenia

Tosia siedzi na szafie, na wszystkich patrzy z góry i zastanawia się, jakim cudem wytrzymuje w tym domu wariatów (kocich i ludzkich:))

poniedziałek, 19 stycznia 2015

zwyczajny wieczór

Zwyczajny wieczór to taki, kiedy można sobie posiedzieć i nic nie musieć. Więc sobie z Witkiem siedzimy.

Witek ogląda śmieszne filmiki z kotami

 
Ja sobie dziergam (bransoletkę dla kotków z fundacji, bo znowu kolejny kocio ma problemy zdrowotne...bardzo kosztowne problemy zdrowotne)


A od czasu do czasu Witek przychodzi na kolana się poprzytulać. Już mu minął kilkudniowy koci foch, z tylko jemu znanego powodu, więc znowu bardzo mnie kocha ;)
 

niedziela, 18 stycznia 2015

suche czy sztuczne...wszystkie są jadalne

Uwielbiam podjadać kwiatki stojące na biblioteczce. Pańcia-Babcia ma tam i sztuczne i suszone. Nie ważne, lubię wszystkie.
 

Oczywiście Pańcia-Babcia nie jest zachwycona. Nawet mi grozi, że dostanę lanie jak będę obgryzał jej kompozycję.

Ale ja się nie boję i się stawiam! Nie ze mną takie numery!
 


W końcu mi zabrała kwiatki. Powiedziała, że nie ma do mnie siły.
 

 
Ale udało mi się porwać jednego chwościka. Dobre i to....
 





piątek, 16 stycznia 2015

środa, 14 stycznia 2015

psotnik-myśliciel

Tak sobie leżę i myślę, co tu by jeszcze spsocić.....

Wychlapałem wodę z miski....
Zjadłem Witkowi wszystkie chrupki....
Wywlokłem ubranie Pańci na środek przedpokoju.....
Zrobiłem śmierdzącą kupę.....
Ugryzłem Tosię....
Zostawiłem masę sierści wszędzie, gdzie się dało...

I jeszcze mi mało. Coś bym zdziałał....

poniedziałek, 12 stycznia 2015

pracowita nocka

Nadchodzi noc i wszyscy się kładą do spania.
Ludzie.
Witek.
Tosia.
 
Tylko Dyziu nie może spać. Nudzi się okropnie, bo wszyscy śpią. Ostatniej nocy też nie mogłam spać, więc byłam świadkiem, co też w tym czasie wyczynia Nynuś.
 
Najpierw jest marudzenie i pomrukiwanie. Narzekanie. Upewnia się, że ludzie śpią i nie przyjdą na zawołanie. 
 
Więc Dyziu płacze i targa kocyk. Ostatniej nocy najpierw wywlekł firankę. Położył na niej myszkę. A później przyciągnął kocyk - dla siebie ;)
 
Aparat był pod ręką, więc jest fotorelacja z tych wyczynów.
 

Ułożenie oryginalne, bez ingerencji człowieka. Dokładnie tak Dyziu ułożył do spania swoją myszkę!



Wcześniej Dyziu biegał, o czym może świadczyć położenie dywanu ;)

 
Mam nadzieję, że kiedyś uda się nagrać film, jak Dyziu taszczy kocyk ;)

piątek, 9 stycznia 2015

przedweekendowe ostrzeżenie

Dyziu ostrzega: Przed rozpoczęciem pierwszej butelki wina pamiętajcie, że jak przeholujecie, kac nie będzie miał litości ;) Miłego weekendu
 
 

wtorek, 6 stycznia 2015

co by tu zrobić?

Pańcia co będziemy robić z tą masą kolorowego papieru?

Cokolwiek wymyślisz, ja Ci pomogę!!!!


sobota, 3 stycznia 2015

Dyziu alpinista

Na pewno już pisałam, że Dyziu bardzo chce siedzieć na szafie, ale jakoś nie może doskoczyć.  Czasami porywa się na zdobycie szafy, a efekty są takie....
 
video

Jeżeli film jest niewidoczny, można go zobaczyć tutaj http://youtu.be/fKYHRNCKVUE ;)

czwartek, 1 stycznia 2015

podsumowanie roku (dużo zdjęć)

Wydaje mi się, że ten rok minął wyjątkowo szybko. Ale kiedy dokładnie analizuje się wydarzenia mijającego roku, widać, że wiele się działo.
 
Zapraszam na krótkie podsumowanie roku i zbiór zdjęć, które już widzieliście w naszych postach ;)

Co robiły koty przez cały rok.........
 
 
Koty bawiły się w pudłach, jak jest pudło to na pewno zaraz pojawi się kot
 






Dyziu pracowicie zaczął rok, a mianowicie od rozbierania choinki. Ściągał bombkę po bombce, niektóre się odbijały od podłogi, inne niestety bezpowrotnie tłukły. Na koniec wywrócił całą choinkę i tak zakończył sezon choinkowy

 
Dyziowi oklapło uszko
 
tak było kiedyś
 
 
tak wygląda aktualnie
 
Witek odkrył zamiłowanie do jazdy samochodem bez transporterka.
 
 
 
Jazdę na rowerze też poznał w tym roku i sam nie wie co fajniejsze
 
 

 
Ja się wyprowadziłam z domu, a Witek usychał z choroby i tęsknoty, czego nie byłam do końca świadoma...
 
Tęskniący
 
 
Uciekał z domu i przybiegał do mnie. Odżył i okazał się bardzo rozmruczanym i kochającym człowieka kotkiem.
 
Szczęśliwy
 

Lubi być jedynakiem. Kolana Pańci są tylko jego ;)
 
Witek zaczął być bardzo rozpieszczanym kotkiem i miał michę na własność. Zaczął przybierać na wadze i z zasuszonego 2,5-kilowego stał się 4,5-kilogramowym kocurro ;)
 
 
To był pracowity rok dla kotków, pomagały we wszystkich moich robótkach
 
 








 
 
Maciek odwiedził nas kilka razy
 


 
Tosia zdobyła najwyższy szczyt w mieszkaniu
 
 
I doszła do wniosku, że jednak jest kotkiem nakolankowym
 

 
 
 
Dyziu namiętnie nosił różne ubrania, obrusy i inne szmatki. Wynosi je na przedpokój i tam śpi.
 
 
 
Oczywiście koty jadły i piły
 
 







 
masę czasu poświęciły na spanie
 






 
Oczywiście nie chodziły brudne, cały rok dbały o czystość
 
 
 
 Dyziek ma niezawodny sposób na czyste łapki, najpierw trzeba namoczyć w wodzie, potem wylizać
 
Kichały, prychały, ziewały robiąc śmieszne miny, co przez przypadek udało się uwiecznić na zdjęciach, pokazywanie języka też było
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Dostały nowe zabawki
 
 

 
 

 
Różnym zabawom nie było końca
 
 





Były też dragi, czyli wygłupy po kocimiętce
 

 
Na ulubionym drapaku spały, bawiły się, biły i ostrzyły pazury
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Były wizyty u weterynarza: Maciek i Witek chorowali, Dyziek się potłukł i był szczepiony. Tylko Tośka w tym roku ani raz nie odwiedziła lecznicy.
 
 
 
 


 

 
Poświęcały także czas na oglądanie widoków za oknem
 
 
 

 
Siały też chaos i zniszczenie (uwieczniona 1 sytuacja na ok. 30)
 
 
Ale pomagały też w remontach
 
 
 
Witek zwiedził nowe lokum, chyba zaakceptował i z utęsknieniem czeka na kolejną przeprowadzkę.
 
 
W tym roku udało się znaleźć też więcej czasu na wsparcie naszej lokalnej fundacji STAWIAMY NA ŁAPY. Robię bransoletki, ze sprzedaży których dochód przeznaczony jest na pomoc kotkom, kupuję na kiermaszach, a także odwiedzam kociarnię. W akcję mikołajkową zaangażowali się też moi znajomi, dzięki czemu mogliśmy kupić karmę dla podopiecznych fundacji. Mam nadzieję, że stanie się to tradycją, do której dołączy się więcej osób ;)
 
 

No i najważniejsze! Koty brały udział w sesjach pozowanych. To było prawdziwe wyzwanie, ale co się nie robi dla sławy ;) Nie wiem kto tymi sesjami był bardziej zmęczony, celebryci czy fotograf.
 
 
 
 
 
 
 
 
Każdy kto przebrnął przez tę ilość zdjęć widzi, że nazwanie kotów leniami i nierobami jest wielce niesprawiedliwe. To był bardzo pracowity rok dla nich ;)