środa, 1 stycznia 2014

Nowy Rok

Walili u nas petardami niemiłosiernie. Pół godziny porządnego huku. Maciek był bardzo zaciekawiony, Witek też zajął miejsce blisko okna, żeby widzieć co się dzieje. Tosia była obojętna. Najbardziej bał się Dyziu. Uciekł do drugiego pokoju, z podkulonym ogonem, gdzie było trochę ciszej i nie wychodził z niego. Bał się bardzo i nie wiedział co się dzieje. Maciek tylko kręcił główką, nie mogąc się zdecydować w którą stronę patrzeć.
 
A teraz trzeba odpocząć po męczącej nocy
 


10 komentarzy:

  1. Tyle wrażeń :) muszą odespać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie co prawda w domu nie było, ale rodzinka mówi, że koty były tak zafascynowane, że siłą by się ich od okien nie oderwało :D Racuch odszedł dłuuugo po ostatnich fajerwerkach : )
    Szczęśliwego Nowego Roku i spełnienie marzeń : *
    P.S. Racuszek idzie jutro na kastrację, więc będziemy wdzięczni za trzymanie kciuków za zabieg bez komplikacji : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzymy wszystkiego dobrego i oczywiście mocno trzymamy kciuki! Będzie dobrze!

      Usuń
  3. róznie zwierzaki reagują. miałam kiedyś psa co siadał przy balkonie i był tak zafascynowany, ze oczu nie odrywał. sama byłam zdziwiona.
    co te łapiny takie sztywne?

    OdpowiedzUsuń
  4. A sie kotek wyciagnał w hamaczku elegancko :-)
    My tez leżakujemy i słuchamy Trójki .... :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzielne te Twoje kociambry. Piękne łapeczki :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też bałam się petard. Są przerażające!
    A teraz zapraszam do mnie tu--> http://dwaogony.blog.pl/
    i tu--> https://www.facebook.com/pages/KotyCats/1410951635801708?ref=hl

    OdpowiedzUsuń