czwartek, 4 września 2014

zacieśnianie sąsiedzkich więzi


Dawno nas nie było, ale ostatni tydzień był bardzo przeładowany zajęciami. Powoli wracamy i to, co się dzisiaj zdarzyło, musimy Wam opowiedzieć.
Witek dzisiaj czmychnął na klatkę. Nic nowego, on to lubi. Dzień bez ucieczki jest dniem straconym! Ale już dawno po klatce nie biegał (tak dobrze jest pilnowany). Z tej radości, że w końcu udało się nawiać, wpadł w niepohamowaną ekstazę i szał. I zamiast, jak zawsze, wywąchiwać brudy dwa metry od swoich drzwi, Witek dał ekspresową nogę na piętro wyżej. Zanim dobiegłam, tylko zobaczyłam jak drzwi sąsiadki się uchylają i kot z prędkością światła wpada do mieszkania. Nic strasznego by w tym nie było, gdyby sąsiadka akurat nie wychodziła ze swoim wielkim psem na spacer!......
Podobno cała krew z twarzy mi odpłynęła..... 
Sąsiadka nie wiedziała co się dzieje, jej pies na szczęście też nie wykazał się refleksem i chyba nawet nie zajarzył, że właśnie kot przeleciał mu między nogami! Szybko wbiegłam do mieszkania sąsiadki po Witka, ale ten rozpędzony jak torpeda, przeskoczył psie miski, mnie i śmignął przez drzwi, tuż pod psim nosem. Zatrzymał się dopiero pod drzwiami drugiej sąsiadki, gdzie go dorwałam i podniosłam do góry (razem z wycieraczką sąsiadki, bo tak się wczepił!). Trzymałam przy sobie najmocniej jak mogłam, bo oczywiście kot protestował. W konsekwencji mam rany szarpane na przedramieniu i dekolcie, a także powyciągane nitki w żakiecie! No i ubyło mi jakieś kilka lat życia! Opowieść przydługa, ale uwierzcie wszystko trwało do dwóch minut maksymalnie.  
To była jego ostatnia wyprawa na klatkę..... Oczywiście Witek w całej sytuacji nie widzi nic złego. Właśnie siedzi pod drzwiami i narzeka, że chętnie by sobie jeszcze pobiegał po klatce....

18 komentarzy:

  1. mimo wszystko dobrze ze uciekl do gory a nie na dol do drzwi wyjsciowych:)
    majka tez ciagla na klatke...
    teraz moze wyjsc na ogrod, ale nie raz zagalopuje sie i chce wyjsc przez glowne drzwi,a mi serce staje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, zwłaszcza, ze u nas często ludzie zostawiają drzwi klatki otwarte na oścież...

      Usuń
  2. No to miałaś stres - też bym się wystraszyła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Tak, turysta z niego ogromny! Zawsze chętny do poznawania nowych terenów :)

      Usuń
  4. Nerwówka, ja dziękuję , to miałaś stachu co niemiara ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że kolejnych prób ucieczki nie będzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się, żeby nie było...ale z kotami nic nie wiadomo ;)

      Usuń
  6. a to Witek napędził Ci strachu! Szalony! Dobrze, że udało Ci się go złapać. I dobrze (jak pisze Monika), że nie uciekł w dół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że się skończyło dobrze ;)

      Usuń
  7. No nieźle. Dobrze że go szybko złapałas, a pies okazał się nie mieć refleksu. Chociaż Witusiowi się pewie spodobało. Ja nie wiem co te koty mają z ucieczkami na klatkę schodową, przecież nie ma tam nic ciekawego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nas może nie ma, ale dla kotów... kto to zrozumie ;)

      Usuń
  8. Ha ha :D
    Dlatego ja nigdy, przenigdy i pod żadnym pozorem nie wypuszczam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też będę lepiej Witka pilnowała, chociaż on taki spryciarz w tym względzie jest

      Usuń
  9. Cóż Wituś chciał poznać sąsiada :-)
    Tezmojego Tygrysa z kaltki schodowej "sprowadzałam" do domu nie raz ...
    I to zawsze w dół idzie na wycieczke, bo na ostatnim pietrze mieszkamy. :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U ans ma wybór, raz w dół, raz na górę ;)

      Usuń