sobota, 3 października 2015

o kupowaniu karmy słów kilka

Witek cierpliwie czeka na paczkę z Zooplusa ;) A w paczce idzie do niego 12 kg karmy!!! Już współczujemy panu kurierowi :P Na dokładkę będzie jeszcze wypasiona limuzyna ;)

Pewnie kociarze wiedzą, że taką  hurtową ilość jedzenia najbardziej opłaca się kupić. Jedyna wada jest taka, że jednorazowo trzeba wydać sporo pieniędzy. Witek, jako że miał problemy z wątrobą i żołądkiem wcina RC Sensible. 

Dla mniej doświadczonych właścicieli mruczków przedstawiam zestawienie, w którym widać, jakie koszty należy ponosić przy karmieniu futra i jak można na tym trochę oszczędzić. 

Najdrożej wychodzi kupowanie w sklepach zoologicznych w galeriach. 2 kg karmy kosztują ponad 80 zł, czyli 40 zł za kg! W naszym przypadku starcza na trochę ponad miesiąc. 

Niektóre sklepy zoologiczne sprzedają karmę na wagę. Przez prawie rok kupowałam na wagę. Cena karmy to 25zł za kg. Kupowałam przeważnie kilogram, co starczało na 12 - 14 dni. Dużym minusem takiego podejścia jest to, że trzeba pamiętać, że karma się kończy i robiąc zakupy należy zahaczyć o zoologiczny, który jak wiemy, nie zawsze jest po drodze ;) Miesięcznie wychodziło to ponad 50zł. Mniej niż przy kupowaniu paczki, ale należy wziąć pod uwagę, że nie wszystkie sklepy dobrze zabezpieczają i przechowują karmę sprzedawaną na kilogramy i nigdy nie mamy pewności czy kupujemy świeżą karmę... 

Kiedy już doszłam do wniosku, że po pierwsze wychodzi trochę dużo, a poza tym nie chce mi się ciągle biegać do zoologicznego, który w moim przypadku jest bardzo nie po drodze, zamówiłam u pana z owego sklepu wór karmy 10 kg. Zapłaciłam 195zł. Czyli wychodzi 19,50 za 1 kg. Owej karmy starczyło nam na 6 miesięcy (bez kilku dni), po drodze były 3 tygodnie wakacji, kiedy Witek spędzał czas u moich rodziców, gdzie Dyziek równo podjadał mu chrupki ;) 

Teraz zamówiłam karmę w Zooplusie. 12 kg za 185zł, więc za 1 kilogram wychodzi trochę ponad 15zł. W dodatku przy takiej kwocie dowóz jest gratis i pan kurier wtaszczy paczkę do mieszkania (pod warunkiem, że przyjedzie podczas naszej obecności, a wiemy jak to bywa z kurierami.....fakt ten pomińmy ;)) Myślę, że spokojnie jakieś 7 miesięcy mamy z głowy i co by się nie działo, przynajmniej kot z głodu nie umrze :P Jakby na to nie patrzeć, opłaca się! Tak samo robimy ze żwirkiem, który jest o wiele tańczy w sklepie internetowym, niż osiedlowym sklepie zoologicznym ;)

Kupowanie większej ilości karmy opłaca się także w przypadku, kiedy kupowana karma nie jest popularna i nie wszystkie sklepy ją oferują. Tak jest w przypadku Biomilla, którym karmieni są Dyziu i Tosia. Nie ma szans kupić jej na kilogramy, a jak już jest w sklepach zoologicznych w gotowych opakowaniach, ceny są astronomiczne. Opakowanie 0,5 kg to koszt 30zł! Paczka 1,5 kg kosztuje ponad 80zł. Umówmy się, przy karmieniu dwóch kotów, kompletnie nieopłacalne. Moja mama zamawiała worek 10kg u pana ze sklepu zoologicznego, co wynosiło w granicach 320zł. W tym przypadku cena 1 kg wyniosła 32zł. Ale okazało się, że jest możliwość zamówienia tej karmy prosto od producenta. Cena worka 10 kg wynosi 270zł. Zostaje nam akurat na żwirek :P I też przywożą gratis!

Przy kupowaniu takiej ilości chrupek, pamiętajmy, aby je dobrze zabezpieczyć. Najlepiej odsypać sobie do pojemnika taką ilość karmy, żeby starczyła na tydzień, a resztę dobrze pozapinać klipsami, żeby nie wietrzała. 

A Witek wietrzy się na balkonie, pomimo dosyć niskich temperatur, wypatrując kuriera z chrupkami....


I jeszcze jedno słowo ;) Wiadomo, że mając zwierzę(ta) musimy ponosić koszty i nie można wszystkiego przeliczać i zastanawiać się czy to się opłaca. Ale jeżeli jest możliwość zaoszczędzenia, to należy ją wykorzystać. I nie mam na myśli oszczędzania w tym sensie, żeby kupić zwierzęciu najtańszą karmę z możliwych. Sami chyba też nie chcielibyśmy ciągle jeść wyrobów seropodobnych, prawda? Chodzi o to, żeby dopasować karmę do upodobań zwierzaka, a jednocześnie do możliwości naszego portfela ;)

16 komentarzy:

  1. No ba! U nas miesięcznie idzie 7kg Taste o the Wild i też z zooplusa zamawiamy. Żwirek też przerzuciliśmy się na Cat's Best roślinny i też tego nigdzie nie ma, tylko w necie. Co prawda pojawił się jakiś drewniany w Biedronce, ale się boję co to jest, a poza tym niech kurierzy maja pracę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja pewnego czasu też chciałam przerzucić koty na Taste of the Wild...ale nie chciały ;)

      Usuń
  2. U mnie wszystkie puki co jedzą yo samo więc 10 kilo rc albo pro plan idzie na 2 miesiące. To koszt 150 zł za 10 kg. Zwitek 40 litrów za 70 zł starcza na ok 3 miesiące na dwie kuwety i trzy koty. Koszt mi wychodzie ok 100 zł miesięcznie na trzy koty za jedzenie i sra..nie. do tego jakieś puszeczki czasem czy smakołyk. No i wet... ale to już koszty wyższe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, jak zwierzątko zacznie chorować to się robią konkretne koszty... ale tego się nie przewidzi....

      Usuń
  3. Akurat nie mam zaufania do RC.
    Ale prawie 2 kg / miesiac na jednego kota?? jestem w szoku. U mnie nawet cała trójka tyle nie zjada. Z tego tez powodu nie kupuje juz duzych worów, bo zbyt długo lezakuja i traca swiezosc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym wolała inną karmę kupować, ale faktycznie tylko po tej nie ma biegunki, więc już jesteśmy wierni RC Sensible ;)

      Usuń
  4. My grzeszymy bo niestety kupujemy whiskas :) taka paczka 2 kg starcza nam na mc na dwa koty a reszte jedza w puszkach, prawie 1 puszka na dzien za 2 zl, albo na dwa dni, zalezy, ile dostana ze stolu mieska i mleczka. mysle, ze Atman moze cos zjadac na dworze, bo w koncu do roku mieszkal na dworze i czyms sie pewnie zywil. nasz koszt na dwa koty to zaledwie 60-80 zl na mc bo nie kupujemy zwirku, bo kotki zalatwiaja sie na dworze, wiec zeby nie zniechecac do kosztow innych to warto wspomniec i o takich metodach zywienia :) chetnie bysmy zmienili karma na lepsza, ale nasze koty w ogole nie przepadaja za sucha karma wiec taki worek to by tylko lezal i sie kurzyl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój poprzedni kot tez nie uznawał żadnej innej karmy tylko Whiskas ;) najważniejsze, żeby kot był zadowolony. A białko z ptaszków, myszek i innych stworzonek też jest cenne ;)

      Usuń
  5. No fakt- wychodzi opłacalnie i po porównaniu widać ile człowiek zaoszczędzi.... na zabawki ;) Tylko ja się już tak dwa razy nacięłam. Kupiłam najpierw na próbę trochę, potem powtórzyłam, potem kupiłam duże wory, po czym moje dwa wariaty stwierdziły że już im ta karma nie smakuje. Wzięliśmy się wzajemnie na przetrzymanie. Ja stwierdziłam, że jak zgłodnieją to się przeproszą, one, że co ja sobie wyobrażam karmić ich takim świństwem. Koniec końców karma pojechała do mojego Taty dla jego trzech kotów + tych podwórkowych a ja stwierdziłam, że niestety jestem zmuszona im co jakiś czas tę karmę zmieniać. Jedyne co kupuję na zapas to RC Hairball na kłaczki i mieszam z aktualnie uwielbianą przez nie karmą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kotami się nie wygra, do nich należy ostatnie słowa i na przetrzymanie nie dadzą się wziąć ;)

      Usuń
  6. Z kotami jest jak z ludźmi - tego nie chcą, tego nie lubią. Przez 13 lat miałam kotkę, która lubiła mokrą karmę tylko w sosie, suchą na kłaczki i Purine stirile. Na noc dostawała łyżeczkę gęstej śmietany - uwielbiała.
    Obecnej kotce po przywiezieniu jej z DT kupowałam to, co tam jadła, apetyt jej dopisywał - do czasu, aż zrozumiała, że nie musi walczyć o miskę z innymi kotami. Mokrej karmy - nie, sucha - troszeczkę, natomiast przekąskę Party mix z felixa - jadłaby od rana do wieczora. Chyba też wezmę ją na przetrzymanie.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z kotami właśnie tak jest ;) ale z tymi przekąskami trzeba uważać, bo to nie jest karma pełnowartościowa ;) pozdrawiam

      Usuń
  7. u mnie duze paki zamawiane od poczatku przez internet - bo po co przeplacac za ten sam produkt. przy jednym kocie 10 kg to byla duza ilosc, ale nigdy sie nie zepsula - teraz przy dwoch to te kilogramy niewiadomo kto tak szybko zjada :P

    OdpowiedzUsuń