sobota, 25 marca 2017

w sobotę rządzi kot

Sobota to dzień kota! ;) Każdy inny dzień też należy do kota, tak jakby ktoś miał jakieś wątpliwości ;) W sobotę trzeba się należycie wyspać...





Dzisiaj miałem duuużo Pańci. Mogłem się przytulać do niej do woli. A na końcu, kiedy mi się znudziło, dziabnąłem ją i poszedłem do swojej budki :P



Robienie z siebie rozkoszniaczka zawsze działa na Matkę i przestaje się na mnie gniewać




Trochę pomagałem w kuchni, żeby nie było, że taki wredny jestem... Bałagan został ogarnięty!



Kto to jest? Co to za jeden? Zajmuje moje miejsce!!!! Tak niewiele mam miejsca na wysokościach, a ten sztywniak jeszcze je zajmuje!



Trzeba będzie jakoś go wykurzyć z mojego miejsca! Tylko żeby Pańcia się nie kapnęła!

Tak się traktuje biednego kotecka, nie ma dla mnie miejsca, muszę spać na laptopie!


W ostateczności zawsze można się przenieść na stół, dużo wolnego miejsca do spania i do zrobienia toalety

niedziela, 19 marca 2017

weekend z jajami

Ja chyba do jakiegoś towarzystwa opieki nad zwierzętami muszę się zgłosić! Moja Matka znowu zagoniła mnie do roboty! I to ciężkiej, takiej precyzyjnej i wymagającej.... Szkoda gadać.... Robiliśmy jajka. Nie mam pojęcia po co są takie jajka, ale Matka twierdzi, że pomagając przyczyniam się do dobrego uczynku. Nic nie rozumiem z tego, ale jak tu biednej Matce nie pomóc....


Poza tym ja lubię te jej tasiemki, papierowe paski i inne szpargały. Tylko czekam, aż rozłoży swój warsztacik i lecę pomagać


Gdzieś tu miałem taką czerwoną, ładną tasiemkę......


Pilnowanie tych jajek jest takie męczące i usypiające....


Nasza jajeczna robota

 
Cały sobotni wieczór spędziliśmy nad tymi jajami. Ale chyba odwaliliśmy kawał dobrej roboty. Mami mówi, że jajca trafią na jakiś bazarek na rzecz kotów. I tak sobie na tych jajach odpoczywałem i myślałem, jak to mi się dobrze trafiło, że Mamcia z ulicy mnie zgarnęła... miałem dużo szczęścia, więc teraz pomagam, żeby inne kotki chociaż troszkę miały lepiej.... Poza tym dostałem ulubioną puszeczkę za tą ciężką pracę, więc chyba mi się opłaciło!

 

piątek, 17 marca 2017

piąteczek

Pańcia miała wolne, więc miałem jej trochę więcej. Od rana pilnowałem jej, nawet w łazience, bo coś przeczuwałem, że mi się kobieta ulotni...


Trzeba uciekać, wolę nie trafić pod prysznic!



Jak podejrzewałem, szybko Pańcia prysnęła i zniknęła. Nie usiedzi kobieta. Nakupowała jakichś wstążeczek, koralików, kamyczków, więc coś czuję, że pracowity czas nadciąga, także dla mnie....


Kiedy Pańcia wróciła do domu, bardzo się ucieszyłem. Z tej radości nawet myszkę pomęczyłem, co rzadko się zdarza.

 
 A potem razem z myszką odpoczywaliśmy. W tym wieku już niewiele potrzeba, żeby się zmęczyć...


 Co by tu jeszcze porobić...? W czym by człowiekom poprzeszkadzać?


 Najlepiej się do kochanej Pańci przytulić i mruczeć jej rozkosznie, nigdy nie wiadomo kiedy znowu mi ucieknie....


Pańcia się śmieje, że ostatnio tylko zdjęcia z komórki na bloga wrzucamy, więc dzisiaj miałem sesję aparatem! Musimy trzymać poziom ;) Na pewno Wam efekty sesji niedługo zaprezentujemy! Jestem troszkę zazdrosny, bo słyszałem że Dyziek też jakieś fajne foty ma zrobione.... No ale chyba nie będę egoistą i pozwolę te zdjęcia tutaj umieścić. W końcu jesteśmy tacy różni, każdy ma swoich fanów, więc moja pozycja nie jest zagrożona...

czwartek, 16 marca 2017

kocie gadżety cz. XIV

Dawno już nie było posta o kocich gadżetach! A znowu się tego uzbierało.

Prezent, czyli papirus przywieziony z Egiptu, wreszcie doczekał się oprawy. Przedpokój robi się mocno koci ;)


 Ten kolega także przybył do nas z Egiptu



Pierścionek. Możecie zobaczyć go tutaj




Brelok do kluczy




Bransoletka KEEP CALM AND LOVE CATS



Naszyjnik z dwoma kociaszkami. Nie mogłam się mu oprzeć ;)


No i dowód na to, że mąż wie, co tygrysy cieszy najbardziej :D Skoro sam kupił mi taką koszulkę, to znaczy, że w pełni akceptuje taki wizerunek "kociej maniaczki" :D



Mało tego! Z jakim przystajesz, takim się stajesz! Na moje usprawiedliwienie powiem, że P. sam sobie kupił podkoszulek z kotem ;)





niedziela, 12 marca 2017

koci weekend jak zwykle pracowity

Jak zwykle Pańcia zagoniła mnie do roboty. Taka jest prawda, że beze mnie nie dałaby rady! Muszę jej we wszystkim pomagać. Piekliśmy ciasto.



Ufff kawał dobrej roboty! Udało się!


I nawet urosło!


Na szczęście wieczorem Pańcia odpuściła i mogliśmy trochę poleniuchować 



Robimy pisanki. Nie ma lekko!




A ja się pytam, dlaczego na pisankach są zajączki a nie kotki?????????



niedziela, 5 marca 2017

wspomnienia z wakacji (1)

Ten post miał powstać już dawno temu, ale jakoś się nie składało ;) Wreszcie się za to zabrałam i po raz kolejny muszę przyznać, że zdjęcia to coś tak niesamowicie magicznego! Chciałam pokazać ile kotów spotkaliśmy we wrześniu na wakacjach w Gdańsku, ale nie mogłam się ograniczyć jedynie do kotów. Bo ja kocham każde żywe stworzenie, każde jest piękne i warte pokazania ;) Zdjęć jest tak dużo, że jestem zmuszona podzielić je na dwa posty..... Nawet nie ukrywam, że w cykaniu zdjęć nie mam umiaru :D

Jeszcze nigdzie nie spotkałam tylu kotów co w Gdańsku! Kocie miasto. Na początek młoda koteczka - mieszkanka pewnego hotelu w samym centrum Gdańska.


Idąc ulicami koty były nawet na wystawach sklepowych



Koty były dosłownie wszędzie, wystarczyło mieć odpowiednio nastawione radary


Większość kotów nie chciała ładnie pozować, przemykały szybko i swoją wcześniej obraną drogą. 



Momentami czułam się jak paparazzi tropiący uciekające gwiazdy :D Ten gagatek uciekał akurat z myszką w paszczy


Ale niektóre wcale nie uciekały :D


 

Niektórzy to urodzeni celebryci. Ten kocio siedział na środku deptaka i rozmawiał z przechodniami



Większość kotów nie chciała się z nami spoufalać. Tylko jeden był bardzo wylewny i można było go głaskać do woli. Oczywiście ów koleś był rudy. Jakże by inaczej, jakoś rude koty mi są pisane :P



Oczywiście nad morzem nie mogło zabraknąć typowych dla tych okolic ptaków



Nadal nie rozróżniam poszczególnych rodzajów mew i rybitw. Wiem jednak jedno, są śmieszne i fotogeniczne.



Zamglony Sopot.
Nawet on się zorientował, że kobieta z aparatem bywa natrętna...


i się ewakuował...


Najzabawniejsza była ta drobnica biegająca po piachu


Puste plaże na Helu. Cisza i spokój. I nagle idą ludzie i burzą ten spokój.... Trzeba było się ewakuować z plaży, bo przecież skąd mogli wiedzieć, że idą zwierzolubni, którzy by ominęli... 


A w mieście kaczusie


No kto nie lubi kaczusiek? 




No to jeszcze jeden kot, bo tak ptasio się zrobiło, a blog przecież KOCI ;)



Idź już! Kontempluję poranny spokój....


A pożegnam Was pięknym zachodem słońca. Zapraszam na drugą część wspomnień z wakacji, będą oczywiście koty, koty i koty, oprócz tego psy, ptaki latające i pływające i może coś jeszcze ;)