poniedziałek, 30 stycznia 2017

film Kot Bob i Ja

Nie mogło być inaczej. Musiałam zobaczyć ten film. Ba! Czekałam na niego niecierpliwie, jak tylko dowiedziałam się, że kręcą ;) Czekałam dosyć długo, ale wreszcie nadszedł ten czas.



Zanim napiszę moje wrażenia z filmu, muszę wypowiedzieć się na inny temat. Otóż jestem mocno zdziwiona faktem, że w wielkim mieście, jakim wydaje mi się być Kraków, musiałam się mocno natrudzić, żeby film ten zobaczyć! Pomijam fakt, że promocja filmu jest zerowa. Żadnych plakatów na mieście, a w kinie na próżno szukać ulotek o filmie. Polska premiera filmu była 13 stycznia, a już w dwa tygodnie od tej daty, film można zobaczyć tylko w jednym kinie, tylko o jednej godzinie! Dla mnie to skandal. Nie wiem czy częstotliwość wynika od dystrybutora czy zainteresowanie filmem jest tak małe...? No ale skąd ma być większe, skoro na dobrą sprawę nikt nie wie, że taki film jest w kinie? Ja wiedziałam, bo po przeczytaniu książek śledzę oficjalny fanpage Kota Boba. O filmie "Jak zostać kotem" dowiedziałam się z plakatów, które zobaczyłam w różnych miejscach miasta. Bo tak to działa... Wiadomo, że przejechanie na drugi koniec miasta, żeby zobaczyć wyczekiwany film, to nie jest aż taki problem. Ale chciałabym mieć możliwość wyboru kina i godziny. Film był do zobaczenia tylko i wyłącznie o godzinie 13:00 w każdy dzień, więc wiadomo, że w grę wchodził tylko weekend... Dla mnie jest to co najmniej dziwne. Czy naprawdę ludzie oglądają tylko filmy w których przez cały czas bohaterowie biegają z bronią, a zdanie musi zawierać w sobie przynajmniej dwa słowa: kurwa i jebać???? 

No dobra, po tych żalach, przejdźmy do meritum ;)


Film bardzo mi się podobał! Oczywiście moja opinia jest całkowicie nieobiektywna, bo samo pojawienie się na ekranie pięknego, rudego kota zrobiło już swoje :D Ale szczerze mówiąc film zrobiony jest dobrze. Oczywiście znając książki, można by powiedzieć, że film tylko pobieżnie pokazuje niektóre treści. No ale biorąc pod uwagę ile treści mieści książka, a ile można tej treści zmieścić w 90 minutach filmu, to jest nieźle. Poza tym powiedziałabym raczej, że film nie jest ekranizacją książki, a raczej jest mocno inspirowany książką. Wiele wydarzeń i wątków jest pokazanych w zupełnie inny sposób, niż pokazuje je książka. Ogólnie sens jest podobny, ale każdy kto zna książkę zobaczy wyraźne różnice ;) 


Oprócz cudownego kocura, widzimy walkę człowieka ze swoimi słabościami i walkę o lepszy los i normalne życie. Możemy zobaczyć zatłoczone ulice jesiennego i zimowego Londynu. Film niezaprzeczalnie ma klimat! Wielokrotnie mnie wzruszył, chociaż treść tej historii dobrze znam. Wielokrotnie mnie też rozbawił, bo okazało się, że poważny i niebywale mądry Bob ma typowo kocie słabości i zachowania. Film to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika kotów, ale też dla każdego innego człowieka, który lubi historie skłaniające do refleksji...

Dla wprawnego oka, nietrudne będzie dostrzeżenie, że w filmie rolę Boba, oprócz autentycznego Boba, gra jeszcze inny kot ;) Na ekranie pojawia się także sam James Bowen.

Przy okazji wspomnę także, że całkiem niedawno przeczytałam trzecią książkę z Kotem Bobem w roli głównej. Jak zwykle świetna lektura, zwłaszcza na czas świąteczny lub urlopowy. Najmilej czyta się wieczorem w domu przy kubku ciepłej, aromatycznej herbaty, z mruczącym kotem u boku ;) Polecam!


8 komentarzy:

  1. przeczytałam pierwszą część, wzruszyłam się oddaniem kota. Ale ja zawsze ryczę na książkach ze zwierzętami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ryczałam czytając, potem ryczałam oglądając...też już tak mam....

      Usuń
  2. To prawda z tymi godzinami seansow, u mnie tez byly tylko do poludnia
    Alez ty spostrzegawcza.ja nie zauwazylam zeby gral tam inny kot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) ma zdecydowanie inne umaszczenie...ale występuje dosłownie w kilku scenach. Przecież każdy szanujący się aktor ma dublera :D

      Usuń
  3. Nie czytałam książki i nie oglądałam filmu. Została mi do przeczytania ostatnia kocia książka, więc czas kupić kolejne - będzie na pewno jedna z Bobem. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie - wstyd się przyznać - ale książka czeka na przeczytanie. Niebawem się za nią zabieram, a potem spróbuję się wybrać na film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też trochę czekała ;) mam jeszcze inne i też czekają....tak to już jest :/

      Usuń