poniedziałek, 22 lutego 2016

lady in red

Wczoraj był ostatni dzień, w którym Ada śmigała w czerwonym kubraczku! Jest już wolną dziewczynką i może zacząć życie od nowa ;)


Oczywiście uważam, że wyglądała w tym ubranku przecudnie, no ale cóż.... Należy się cieszyć, że wszystko przebiegło niezwykle sprawnie i gładko, bo z tą panikarą nigdy nic nie wiadomo! O dziwo piątkowe ściąganie szwów obyło się bez cyrku ;) uffff


I jeszcze przy okazji zaapelujemy do wszystkich niezdecydowanych i nieprzekonanych co do słuszności zabiegu sterylizacji....

Nasza poprzednia suczka Zuzia na pewno żyłaby dłużej i odeszłaby nie w cierpieniach, gdyby była wysterylizowana!!! Mówię to z całą powagą, przekonaniem i świadomością! Całe życie miewała łagodne formy urojonej ciąży. To znaczy nie miała wycieków mleka, a my podśmiewaliśmy się z tego z jaką czułością nosi maskotki. Aż w końcu na stare lata dorobiła się ropomacicza. Próba ratowania operacją nie przyniosła sukcesu. Sunia przeżyła operację, ale już się po niej nie pozbierała, a po kilku dniach trzeba było podjąć bolesną, ale jedyną słuszną decyzję....... o eutanazji.....

Dlatego namawiam wszystkich! Zabieg sterylizacji/kastracji nie jest dla zwierzęcia ani upokarzający, ani zbyt bolesny. Wiadomo, że jest to operacja i niesie za sobą ryzyko i dyskomfort związany z zabiegiem. Ale goi się szybko, zwierzę raz dwa wraca do formy i dzięki temu może żyć długo w szczęściu i zdrowiu.


7 komentarzy:

  1. To prawda ;) )mój kastrat ma już 13 lat i przez całe swoje życie na nic poważnego nie chorował.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nadal wiele osób nie sterylizuje suczek i kotek, sama wśród znajomych i rodziny mam takie przypadki, a nawet jak mówiłam o tym, to jedyna reakcja to po co, przecież jej pilnujemy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety również spotykam się z takimi opiniami, jednak tacy ludzie nie mają świadomości, że przed np. ropomaciczem suczki, czy kotki nie upilnują...

      Usuń
    2. No właśnie, często słyszę, że pilnują.....ale przecież nie o to chodzi.....

      Usuń
  3. Mój weterynarz rodzinny kastrując kotkę powiedział, ze wycina się wszystko łącznie z macicą, żeby "nie miała czym chorować" - pan jest Japończykiem i czasem tak powie coś śmiesznie, ale bardzo celnie :). Jestem oburzona tym, ze schronisk wychodza zwierzęta bez kastracji. Owszem, można ją wykonać bezpłatnie u różnych lekarzy, ale ludzie maja swoje durne przekonania, a potem masa cierpiących, niechcianych zwierzat zapelnia i tak już zapelnione po brzegi przytułki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. No właśnie, bo chodzi o to, żeby chronić przed chorobami...ale ludzie nie rozumieją.... a tyle się gada i gada i nic...

      Usuń