wtorek, 8 stycznia 2013

straszonko czyli ciąg dalszy pościelowej zabawy

Patrzenie sobie w oczy....
Inaczej straszonko...


A potem już tylko regularne łapoczyny


Krew się nie polała, obaj przeżyli ;)

Wiem, że ostatnio mało tutaj Tosi, postaram się to zmienić. Księżniczka z wybrykami rudej gawiedzi nie chce mieć nic wspólnego...

12 komentarzy:

  1. Dobrze że krew się nie polała .... u mnie czasami kropelka poleci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjątkowo bezkrwawa ta bitwa ;)

      Usuń
  2. łone sobie tylko fryzury poprawiają:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś trzeba sobie radzić :-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. To taki koci boks :D
    Ciekawe, który wygrał :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mortal kombat parówek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Drugie zdjęcie wygląda mega zabawnie ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Boks rudzielców, trzymajcie mnie, super!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny widok takie łapoczyny :-)))
    Jak krew się nie leje to niech się tłuką, przynajmniej coś się dzieje - nie gnuśnieją rudasy :-)))

    OdpowiedzUsuń