czwartek, 25 grudnia 2025

święta

Wydarzają się w naszym życiu smutne chwile, ale świat gna dalej do przodu. Z jednej strony dobrze, bo człowiek nie ma czasu na rozdrapywanie ran, ciągle jest coś do zrobienia. Z drugiej chciałoby się chociaż na chwilę pochylić nad samym sobą...
 
Przy naszym wigilijnym stole zabrakło wczoraj dwóch kochanych istot. Tych najbardziej aktywnych, którzy zawsze uczestniczyli w świętowaniu. Dyziu rozbierał namiętnie choinkę, a po wigilii kładł się na środku stołu i chciał być w centrum zainteresowania. Adeczka żebrała o pachnącą rybę... Smutno bez nich. Tak po prostu....
 
Miejcie dobry czas w najbliższych dniach. Cieszcie się tymi, którzy są obok, bo nie ma pewności, że jutro będziemy w tym samym składzie....
 


 
 
Tosia ostatnio smutna, dużo wokalizuje i nawołuje. Mimo, że ta ogromna indywidualistka zawsze trzymała się na uboczu i nie bratała z resztą stada, chyba odczuwa brak reszty towarzyszy...
 
 

 

wtorek, 16 grudnia 2025

16.12.2025

 Kolejny rozdział czas zamknąć....
 
 

 
Kolejna historia dobiegła końca. Szybko minęło te 10 lat wspólnej drogi. 
 
 
 
 
 

wtorek, 16 września 2025

09.09.2025

Na odejście przyjaciela nigdy człowiek nie będzie gotowy...
I chociaż była długa choroba, chociaż człowiek się z tym liczył, a od pewnego czasu nawet widział, że tak się to skończy, to i tak jest ciężko, to i tak bardzo boli....
 
 

 
Nie wiem kiedy minęło te 14 lat. Dokładnie pamiętam dzień, w którym przywieźliśmy Dyzia do domu. Pojechałam po zupełnie innego kota, burego, pięknego Maine Coona. Tego wymarzonego, a wówczas marzyłam o burasku. A wróciliśmy z Dyziem. Przyczepił się do nas, jak przysłowiowy rzep do psiego ogona... Pani z hodowli powiedziała tylko, że nie chce nam nic sugerować czy narzucać, ale najlepiej wziąć kota, który nas wybrał. Buras nie był nami w ogóle zainteresowany, natomiast ten biszkoptowy typ pchał się na kolana, jak nawiedzony. Więc to z nim wróciliśmy do domu.
 
 
 
Nigdy nie żałowaliśmy tej decyzji. To był wspaniały kot. Chociaż totalna kaciała i zaprzeczenie kociej gracji ;)
 
 
 
To był kot, który musiał uczestniczyć we wszystkim, co robił człowiek. Uczył się ze mną do egzaminów, więc można powiedzieć, że skończył psychologię. Robił rękodzieło wszelakie, a z moim tatą kleił nuty i skanował książki. 
 

 

To był kot, który wiele miesięcy swojego życia spędził w różnych ubrankach z powodu rozdrapywania rany na grzbiecie. Ale w niemowlęcym body wyglądał rozkosznie ;)

 


 

To był kot, który lekarstwo walił prosto z zabytkowego kieliszka

 

 

To był kot, który spadając z niewysokiego drapaka, uszkodził sobie ucho, a ono już na zawsze zostało lekko oklapłe

 


 To był kot, który dużo gadał i miał zdanie na każdy temat

 


 To był kot, który ściągał obrusy ze stołu, wywlekał na przedpokój i spał na nich całą noc


 To był kot o psim sercu i psim zachowaniu


 Mam nadzieję, że czuł jak bardzo był kochany... A teraz swoim odejściem złamał nam serca....


 Ta historia dobiegła końca, ale Dyziaczek zostaje na zawsze w naszej pamięci i naszych sercach. 


Afarku, Dyziaczku, Nynusiu! Byłeś wyjątkowym kotem!