czwartek, 30 maja 2013

aktywność fizyczna na leżąco

Podczas długiego weekendu nie zapomnijcie o ruchu! Ruch to zdrowie!
Tosia proponuje poruszać się chociażby w pozycji leżącej ;)

asystent

Pomagam Pańciowi w skanowaniu. Trochę świeci w oczy, ale co się nie robi, żeby trochę pomóc człowiekowi. Jak się wyłożyłem na skanerze Pańcio przeskanował też mnie!

niedziela, 26 maja 2013

każde miejsce jest dobre

Bo dla kota każde miejsce jest dobre...

... żeby się umyć...

... żeby się zdrzemnąć...

czwartek, 23 maja 2013

polowanie na robala

Dzisiaj pokazujemy prezent urodzinowy Dyzia. Ten post już obiecywałam jakiś czas temu, ale ciągle brak czasu, a jak jest czas to brak chęci ;)
Dyziu dostał Mikro-Robaka. Kiedyś na swoim blogu takiego pokazywała Abigail, więc zapożyczyłam ten pomysł.
Na początku koty sceptycznie podeszły do owej zabawki. Bo niby co to tak się kręci i buczy....nic specjalnego. Ale zabawa zaczyna się, jak robal wjedzie gdzieś za drzwi, pod pudełko, pod szafę... W kocie od razu budzi się prawdziwy łowca.
Oczywiście koty najładniej bawią się wtedy, kiedy ja nie mam aparatu pod ręką. No ale żeby chociaż trochę zademonstrować Wam, jak wygląda robal nakręciliśmy krótki filmik. Dyziu zrobił mi tę uprzejmość i machnął nawet kilka razy łapką ;)

sobota, 18 maja 2013

wieści z frontu

Koty już od 7:30 zostały zamknięte w pokoju. Zabezpieczanie podłogi gazetami było z nimi niemożliwe, bo to przecież super zabawa! I jak tu wytrzymać zamkniętym w jednym pokoju, kiedy w reszcie mieszkania coś się dzieje?? I to się dzieje bez ich działu!!! Skandal!

Jakoś trzeba było zabijać czas, więc Witek skupił się na dokuczaniu Tosi. Biedna nie miała gdzie uciekać i doszło do łapoczynów. Zrobiłam na łóżku, w pościeli, budę dla Królewny. Tosia od razu wiedziała, że to dla niej i zajęła strategiczną pozycję. Fajnie, ciasno, ciemno i na pozór bezpiecznie. Zostaję!!!



Witek natomiast skupił się na forsowaniu drzwi. Trzeba w życiu mieć jakiś cel, więc celem Witka było wydostanie się z pokoju. Wisiał na klamce namiętnie i był bardzo zdziwiony, że drzwi nie ustępują. Ha ha właśnie przypomniała mi się ze szkoły fraszka Kochanowskiego " O DOKTORZE HISZPANIE".

                .....
                  "Puszczaj, doktorze, towarzyszu miły!
                    Doktor nie puścił, ale drzwi puściły"
                                                                    ........

Tak więc drzwi Witka nie puściły, bo na klucz zamknięte były ;)

W tym czasie Dyziu.....wylegiwał się na drapaku i nie rozumiał o co ten hałas! Podniósł senną głowę i zobaczył.....budę!!!!
 
 

Więc od tej pory obaj faceci mieli w swoim życiu cel. Witek - wydostać się z pokoju, Dyziek - wykurzyć z budy Tosię. A Tosia się zabarykadowała i nie miała zamiaru nikogo do budy wpuszczać. Jej i koniec.

Zadzwonił dzwonek do drzwi, weszło dwóch panów. Panowie bardzo głośno mówili, a za chwilę zaczęli krzyczeć, chyba do pana, który znajdował się gdzieś po drugiej stronie komina...nie wiem. "Ej, Robert!!! Przepychamy!!! W tym momencie Tosia uciekła pod łózko. Widocznie buda nie dawała wystarczającego bezpieczeństwa. Nowa, nie wiadomo czego się po niej spodziewać. Pozycja pod łóżkiem jest już znajoma i jak do tej pory w kryzysowych sytuacjach dawała radę, bo kot żyje po dziś dzień ;)

No więc Dyziek z błogim wyrazem na morduni zajął budę! Ale się trafiło! Buda oddana bez walki! Czego chcieć więcej???



Witek usłyszawszy panów postanowił zintensyfikować próby wyjścia z pokoju. Widocznie stwierdził, że w łazience odbywają się niezwykle interesujące rzeczy. I w tym momencie wkroczył mój tata i rzekł: "puść kota, niech sobie zobaczy". No właśnie dlatego się obawiałam zostawiać koty :) Podejście mężczyzny: "przecież mu się nic nie stanie, niech sobie powącha". I wbrew pozorom Witek wcale nie wyszedł z pokoju na "bojnych" nogach. Dziarsko kroczył w stronę łazienki, ominął panów i ruszył do otwartego okna w kuchni. Nie spodziewawszy się takiego dzielnego zachowania, mój tata ruszył po kota ;) No i Witek znowu wylądował w więzieniu.
 
 
 

Kiedy panowie na chwilę wyszli, Witek znowu został wypuszczony. Razem z nim na wizję lokalną wyszła Tosia (!!!). Witek kroczył dziarsko, Tosia na krótkich nóżkach, powoli wszystko obwąchiwała.
Wyglądali jak inspektorzy budowlani ;)


Nagle do mieszkania, bez żadnej zapowiedzi, wkroczyli "fachmeni". Tego to się koty nie spodziewały! Ale ich reakcja była bardzo różna. Tośka na ułamek sekundy zamarła, po czym jednym susem udała się do pokoju. Natomiast Witek zamarł i chyba rozważał myknięcie panom między nogami, w celu udania się na wycieczkę krajoznawczą po klatce. Pan postawił wielkie wiadro przed Witkiem i to chyba zadecydowało, że Rudas postanowił jednak udać się do pokoju.
 
Tosia poszła spać na hamak. Takie wrażenia to nie dla niej! Natomiast Dyziu w najlepsze spał na drapaku. Jak się nie wie, co się dzieje, to najlepiej to przespać.
 
 
Witek wstąpił jeszcze do kuwety odreagować stres szybką kupką (bo jak mamy siedzieć tyle godzin w hałasie, to przecież w smrodzie też możemy, co za różnica). I ululał się w prowizorycznej budzie. A ja mogłam iść do pracy ;)
 

 

środa, 15 maja 2013

biedne kotecki

Jutro panowie przychodzą rozwalać ściany. A konkretnie będą robić coś z kominami w kuchni i łazience. Wchodzą ze sprzętem ciężkim, który robi dużo hałasu. Od kilku dni słychać jak walą ściany u sąsiadów, jutro u nas. W związku z tym moje czworonożne robaczki będą naprawdę biedne :( Obcy ludzie, hałas, kurz.... Najgorsze jest jednak to, że ja muszę iść do pracy i dzieci zostają skazane na męską opiekę.... I jak tu uczulić tatę, żeby doglądał robaczków, zwłaszcza rudego, który lubi prysnąć na klatkę. No mam zmartwienie.
 
 
Robaczki zostaną zamknięte w moim pokoju z miskami i kuwetami. Trzy koty w jednym pokoju! Mam nadzieję, że sparaliżowane strachem zapomną o bijatykach i jakoś przeżyją razem.  No i oczywiście będą pod kluczem, bo zdolności Witka do otwierania drzwi są ogromne :)
 
 
 


niedziela, 12 maja 2013

urodzinowo

Ogłaszamy, że Dyziczkowi stuknęły wczoraj dwa lata!!!

Poważny wiek ;) Z kochanego dzieciątka zrobił się z niego kochany, łobuzowaty nastolatek :D


Ponieważ Pańcia - gapa, trochę zaspała i prezent jest w drodze, dlatego relacja z wręczenia za kilka dni. Ciekawe czy prezent się spodoba :D

koty na oknie

Koty testują nową siatkę w oknie.
Siatka jest na owady, a ponieważ jest to pierwsza siatka, jaką zamontowaliśmy, więc koty zawsze siedzą w oknie pod kontrolą człowieka ;)
W drugim oknie zostanie zamontowana inna siatka, metalowa i stabilna, której koty ewentualnie nie sforsują ;)
Zaletą siatki na owady jest to, że żadne latające stwory nie wlecą. Ostatnio w kuchni pojawiła się pszczoła. Dobrze, ze byłam na miejscu i ją zauważyłam. Witek zauważył wcześniej i zapolował. Szybko go odciągnęłam, pszczołę wygoniłam, ale chyba zdążyła go dziabnąć, bo kulał na jedną łapkę. Wylizał się i potem wszystko było już dobrze. Nie wyglądałoby to dobrze, gdyby dziabnęła go gdzieś w przełyk!

Naokienna trójca


sobota, 11 maja 2013

a w weekend...

... wreszcie można odpocząć


Sezon grzewczy się skończył, więc znowu można spać na hamaczku ;)

piątek, 10 maja 2013

wieczorową porą

Tosia wieczorową porą...świeci oczami

a w piątek...

... u kotów bez zmian. Polują na drobne, domowe robaczki.


I nawet nie wiecie kiedy, dotrwaliście z kotami do weekendu :) Można wreszcie odpocząć!

wtorek, 7 maja 2013

a we wtorek...

... u kotów bez zmian. Nadal wypoczywają. Od czasu do czasu łapki sobie umyją ;)

czwartek, 2 maja 2013

dzień roboczy

Dzisiaj jest normalny, roboczy dzień???
No co Ty nie powiesz!
Mój każdy dzień jest roboczy.
Aha...i nie składaj łóżka, przyda mi się dzisiaj! ;)

                                                                                 Dyziu