sobota, 17 września 2016

drapak dla kota Scratch & Play

Dzisiaj zapraszam na naszą recenzję kartonowego drapaka Scratch & Play.

Tutaj możecie zobaczyć i kupić KLIK

Opis ze strony Zooplusa:

Drapak Scratch & Play, w skrócie:
  • Dwie zabawki w jednym: drapak i zabawka na inteligencję
  • Zabawka na inteligencję:
    • Dwie piłki z dzwoneczkami w środku
    • 3 okrągłe otwory u góry drapaka i po jednym okrągłym, trójkątnym i kwadratowym z boku. Kot może w nie wsadzić łapki i przesuwać piłki.
  • Drapak: strona zewnętrzna została wykonana z tektury falistej, która doskonale zaspokaja potrzebę ostrzenia pazurów
  • Z kocimiętką: motywuje kota do zabawy, do rozsypania na tekturze falistej
  • Wzór: boki ozdobione bawiącymi się kotami i motylami
  • Materiał: tektura falista, karton
  • Wymiary: całkowite: dł. x szer. x wys.: 45,5 x 24 x 9,3 cm
Już od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem zakupu tego drapaka. Jak widzę miłość Witka do kartonowego łóżeczka Relax, tym bardziej chciałam sprawdzić jak zareaguje na taką zabawkę i drapak w jednym.

Zaraz po rozpakowaniu drapaka, Witek wtarabanił się na niego i zaczął drapać.


Sprawdził przy okazji czy da się na drapaku poleżeć. Ufff co za ulga, jeszcze się mieści :P



Po chwili poczuł kocimiętkę, która była dołączona do zabawki i zaczęło się wygłupianie...


Szybko odkrył, że w dziury można wkładać łapeczki i jest tam coś ukryte!!!


Dla sprytnego kotka to nic trudnego wyciągnąć ukrytą w pudle piłeczkę


Więc szybko trzeba było jakoś zmodyfikować zabawę ;)


Muszę przyznać, że zabawka jest fajna i pomysłowo zrobiona. Można do niej schować jakieś przysmaki i dodatkowo motywować kotka do zabawy i kombinowania ;) Oprócz tego jest świetnym drapakiem i legowiskiem. Witek od razu wiedział, że tutaj można ostrzyć pazurki. 


Dużą zaletą drapaczka jest jego cena, w Zooplusie kosztuje 18,80.

Chociaż wiadomo, że najlepsze jest pudło, w którym przychodzą zakupy ;)


piątek, 16 września 2016

paczka z zooplusa

Dzisiaj przyszła do nas paczka z Zooplusa. W większości wypełniona jedzeniem dla Adki, ale nie zabrakło także puszeczek dla kociaków, a Witek dodatkowo dostał kartonowy drapaczek, który obiecałam mu już jakiś czas temu ;) Ostatnio jest bardzo grzecznym kotkiem, więc zasłużył na mały podarunek ;)



Wiadomo, zakupy zakupami, ale najważniejsze to szybko opróżnić pudło, żeby koteczek się nim nacieszył ;)



A jutro Wam damy znać, jak Witek przyjął nowy drapak z kartonu.... Bo ogólnie wiadomo, że Witek uwielbia wszelkiego rodzaju kartony, ale czy ten przypadnie mu do gustu....

wtorek, 13 września 2016

znowu razem

Troszkę nas nie było na blogu, ale już wracamy ;) 

Musiałam zrobić sobie urlop od wszystkiego. Niestety zmuszona byłam na 8 dni opuścić Witka, co mnie martwiło. Od kilku lat nie wyjeżdżaliśmy na dłużej niż trzy dni, więc tym bardziej potrzebowaliśmy takiego odpoczynku. Witek został pod najlepszą opieką, czyli na wikcie moich Rodziców. Wiem, że miał dobrze. Mama go karmiła, czesała i głaskała. Tata do niego dużo mówił i nawet kilka nocy spędził z Witkiem, żeby nie czuł się taki samotny. Jednak ciągle myślałam, że pewnie tęskni. I najbardziej obawiałam się tego, że po moim powrocie będzie obrażony. Wiadomo, że koty tak potrafią....

Już przy pakowaniu walizki coś przeczuwał....


Codziennie wieczorem miałam relację z Witkowego życia beze mnie. Pierwsze dni to były raczej wiadomości typu:
- Witek patrzy na mnie nieufnie, jest na dystans
- czuwał całą noc na komodzie i gapił się na mnie!
- syczy jak przechodzę obok niego


Ale już trzeciego dnia wiadomości były bardziej optymistyczne:
- mruczy i łasi się jak wchodzę do kuchni
- głaskam go i czeszę, a on mruczy
- robi "wałeczki" na mój widok
- spał w nocy w hamaczku zrelaksowany
- przytula się do nóg i głośno mruczy, jak otwieram puszeczkę
- siedzimy razem na fotelu na balkonie


Niby fajnie, że zaakceptował moich Rodziców i się wyluzował. Ale to mogło zapowiadać, że tym bardziej będzie obrażony na mnie, jak wrócę....


Jednak Witek ani myślał się obrażać ;) Jak tylko weszliśmy do mieszkania, zaczął się przytulać i głośno mruczeć. Chodził za mną i cały wieczór mruczał. Kiedy usiadłam na podłodze z laptopem, od razu położył się obok mnie, przytulił i mruczał. Po chwili zaczął się wygłupiać i pokazywać, że jest bardzo szczęśliwy i zadowolony z naszego powrotu. Następnego dnia już od 6 rano mruczał i przytulał się do mnie. Chyba bardzo się ucieszył, że jednak wróciłam ;)


Nasze wspólne życie wróciło do normy ;)