piątek, 5 lutego 2016

kotu pasuje

Siedzenie w kuchennej szafce, która stoi na miejscu lodówki, to tak prawie, jakby siedzieć w lodówce, prawda?????


A ludzie mawiają, że koty nie lubią zmian, nowości! Ja tam uwielbiam, jak coś przestawią, zmienią i można posiedzieć na nowej miejscówce! Otwierają się nowe horyzonty, zmienia perspektywa!


A że to wszystko wynika z awarii prądu i kompletnego demontażu mebli kuchennych....no cóż.... Wystarczy, że ludzie mają kupę roboty i zmartwienia. Ktoś w tym domu musiał z tej sytuacji wynieść jakieś pozytywne wrażenia. Padło na mnie :D


Korzystam z tej sytuacji ile wlezie. Nawet na balkon nie chcę wychodzić, bo czymże jest balkon, który mam codziennie w porównaniu z posiedzeniem w kuchennej szafce, do której nieprędko mnie znowu wpuszczą ;) Chwilo trwaj!
 

środa, 3 lutego 2016

godzina zero

Pańcia! Przypatrz się dobrze tej godzinie na zegarze. To taka godzina, do której nie masz szans dospać. Będę już od godziny nudził, żebyś wstawała i się ze mną pobawiła ;)

 

poniedziałek, 1 lutego 2016

poniedziałek najbardziej męczy

Oto najbardziej zmęczona istota w domu ;)


Zdjęcie troszkę zdradziło nas, że zdjęcia nie zawsze są pierwszej świeżości, bo czas choinki już minął. No ale czasami są dni, kiedy nie powstają w ogóle żadne zdjęcia, a czasami powstaje kilkanaście. Więc dozujemy ich ilość na blogu, a żeby Czytelników nie znudzić samymi zdjęciami, staram się od czasu do czasu coś napisać. Poza tym ja to gaduła jestem i lubię pisać ;) Tak więc mam pewien zapas zdjęć awaryjnych, czekają na sezon ogórkowy, czyli na dni, kiedy nic się u nas ciekawego nie dzieje, albo kiedy czasu jest za mało na zdjęcia i posty. A jak wiadomo przy zwierzakach często coś się dzieje i posty z aktualnymi wydarzeniami mają pierwszeństwo ;) Na swoje usprawiedliwienie dodam jedynie, że Witek codziennie przyjmuje pozycję ze zdjęcia. Zatem mimo, iż zdjęcie zrobione kilkanaście dni temu, nic a nic nie straciło na aktualności ;)

I dodawać chyba nie muszę, że oczywiście KOTU NIE WOLNO LEŻEĆ NA STOLE!

Miał być krótki post o zmęczonym kocie, a rozpisałam się o kulisach prowadzenia bloga.....  ;)

No to jeszcze dodam na koniec, że Dyziu już po kąpieli! Oczywiście relacja będzie, jakże by inaczej ;)