piątek, 23 listopada 2018

piątunio pod kocykiem

Piątek. Człowiek czeka na niego cały tydzień ;) Koty nie czekają, bo ich każdy dzień to sobota, wiadomo! 


Ksenia długo nie śpi. Jak tylko odrobinę podładuje baterie, zabiera się za działanie.

zaczepnąć Glubego, czy nie?

może lepiej nie będę lyzykowała...on taki zły chodzi...
A w taki wieczór, jak dziś najlepszym rozwiązaniem jest książeczka. Leżymy z Ksenią, ona przysypia, a ja czytam.



Można też się schować pod kocyk, jak się zrobi chłodno.


Kochane noseczki Was pozdrawiają, życząc udanego weekendu.


wtorek, 20 listopada 2018

nic ode mnie nie chciej

Chwilowo nas mniej. Nie chce mi się! Nawet nie będę wymyślała innych powodów ;) Ale koty nadal aktywne, zwłaszcza jeden. Bawią się i gonią, mała biega jak torpeda. Zdecydowanie nie jest kotem na baterie słoneczne, bo słońce zniknęło na dobre, a ona nadal działa ;) Cały dzień jest ciemno, jakby za moment miała zapaść noc........ Mam dokładnie tak jak Tosia, czyli chciałabym schować się przed całym światem...




Na poprawę humoru, głównie mojego, wrzucam kilka zdjęć z kocich przepychanek. Ksenia już bardzo urosła i nieźle dokazuje. Na ostatnim szczepieniu ważyłyśmy się i przekroczyła 2 kg! Kawał kota ;P






Ale mam w zapasie kilka, jeszcze niepublikowanych, zdjęć Kseni w postaci małego pluszaczka. Wystarczy na pewno tej słodyczy na całą, ponurą jesień ;) Takie malutkie to było!


Ale żeby nie było, że tylko siedzę zdołowana i nic nie robię, to powiem Wam, że troszkę sobie działam z rękodziełem. Jest bardzo świątecznie, ale o tym następnym razem. Fotografowanie prac jest ciężkim zadaniem, bo generalnie zasada jest taka, że jak nie planuję kotów na zdjęciach, to wtedy ochoczo się garną przed obiektyw. Ale jak sobie zaplanuję kocią sesję, to kotów brak! Jak to się dzieje???


Chociaż ostatnio udało mi się poczynić nie najgorsze zdjęcia Kseni. Efekty niebawem! A ja wracam do lektury, bo ta paskudna pogoda sprzyja czytaniu. Mam już dwie książki do zrecenzowania, a kolejna przeczytana w połowie ;) Oby jakoś do weekendu, czego i Wam życzę!


sobota, 17 listopada 2018

czytanie z kotem (11)

Dawno nie było wpisu z tej serii. A kilka przeczytanych książek znowu się uzbierało ;) Dzisiaj niestety literackie buble. Oczywiście przypominam, że jest to moja subiektywna opinia i ocena, jeżeli  komuś te książki się podobały, to fajnie ;)

Na pierwszy rzut idzie książka, która nie przypadła mi do gustu. Agnieszka Osiecka "Neponset".


"Dotąd niepublikowana (...), powieść Agnieszki Osieckiej. Jak zawsze osobista, jak nigdy aktualna. Fascynująca podróż śladami nieprzystosowanej do życia, antysystemowej, anarchicznej, a przede wszystkim żywiołowej (rzecznej, dorzecznej i niedorzecznej) bohaterki. 

Książka to pamiętnik Marty. Dziewczyna przeżywa rozterki, wspomina miłość i byłego ukochanego. Spotyka różnych ludzi, kontakty z nimi są dziwne, dla mnie niezrozumiałe. Bohaterka wydaje się być osobą bardzo samotną, ale jednocześnie odrzuca kontakt z innymi.


W internecie natknęłam się na recenzje, że jest to świetna książka, którą trzeba się delektować. Wirtuozeria językowa  z niezwykłymi metaforami.... No cóż, widocznie nie dla mnie ta książka. Ja ją męczyłam. Możliwe, że nie dorosłam do tej lektury ;)

Druga pozycja, to Katarzyna Tusk i jej druga książka "Make photography easier".


Muszę się wytłumaczyć z zakupu tej książki ;) Jakieś zaćmienie umysłu pozwoliło mi mieć nadzieję, że  pani Kasia ma coś wartościowego do przekazania. O nadziejo!!! Matko głupich ;)


Ta książka jest najlepszym przykładem, jak napisać książkę o niczym. Przepraszam za moją brutalność, ale niestety tak właśnie odbieram tę pozycję. Patrząc na zdjęcia, jakie zamieszcza na swoim blogu autorka, myślałam, że książka będzie zawierała więcej treści merytorycznych. Bardziej się spodziewałam przewodnika po fotografii dla amatorów. Biorąc pod uwagę, że wiele osób stać na drogie aparaty, z którymi nie bardzo wiedzą co zrobić, aż prosiło się zrobić książkę o tajnikach fotografii cyfrowej. Pokazanie ludziom, że lustrzanka oprócz trybu auto posiada wiele innych, przydatnych trybów, niezbyt skomplikowanych w użyciu... Bo raczej nie podejrzewam pani Tusk o focenie na automacie.... Jednak książka ogranicza się głównie do treści, jak zrobić ładne zdjęcie na Instagrama.... Szkoda, bo potencjał był, ale dla mnie książka jest słaba. Mało treści, ładne, poprawne zdjęcia i tyle.....  Dla młodych dziewcząt, chcących wprowadzić różnorodność na Instagrama, może wystarczy. Ja oczekiwałam czegoś więcej ;)


Mądrości zawarte w tej książce porażają mnie swoją innowacyjnością: "Jak wiesz, słońce wędruje po niebie od wschodu do zachodu, a tym samym zupełnie zmienia warunki do zdjęć w ciągu dnia, nie mówiąc już o porach roku". 


Rozłożył mnie na łopatki element rozdziału o fotografowaniu jedzenia. Zaraz po zdjęciu tarty z truskawkami pojawił się przepis na ową tartę. Serio? Przepis w książce o fotografii??? Chyba nie tego szukałam, biorąc tę pozycję do ręki.

Kolejna dobra rada: "Masz czasem wrażenie, że twój telefon nagle zaczął robić gorsze zdjęcia? Nim pobiegniesz do serwisu, upewnij się, że nie ubrudziłaś obiektywu". Mama mia! No, że wcześniej tego nie wiedziałam! Przy okazji tego cytatu przypomniało mi się, jak irytujące jest, że autorka przez całą książkę zwraca się do czytelniczki, nie zakładając, że po książkę mógł sięgnąć mężczyzna. Słabe!  


Jednak muszę sięgnąć po jakąś bardziej zaawansowaną lekturę, aby zgłębić tajniki fotografii ;)

To tyle na dziś. Miała być jeszcze trzecia pozycja, ale już mi sił brakło. Następnym razem ;) A my z Ksenią już przegrzebujemy regał, co by tu poczytać teraz!