Przeważnie dostają dwie. Z nimi jest jak z dziećmi, nie mogą dostać jednej zabawki, bo się będą o nią biły. Więc dostają dwie, żeby było sprawiedliwie. Oczywiście po chwili i tak bawią się jedną, bo zawsze któraś z zabawek okazuje się tą 'lepszą", nawet jak są dwie takie same...
Robiąc zakupy w Lidlu, zobaczyłyśmy z mamą całą paczkę kocich zabawek. Szybki rachunek, 8 zabawek za 23 zł, w tym dwie wędki....OPŁACA SIĘ!!!! No to bierzemy! Oczywiście obie byłyśmy tak zadowolone, jakbyśmy miały co najmniej pół koszyka kosmetyków ;-) Sama nie wiem, komu więcej radości przyniosły te zabawki, nam czy kotom ;-) Więc koty dostały jednorazowo 8 zabawek. SZAŁ!
Nawiasem mówiąc z tej samej firmy, z Lidla, mamy też koci hamaczek. Służy świetnie.
Ale jak wiadomo, jak dziecko na raz dostanie za dużo zabawek, to nie bardzo wie jak ma się bawić, czym się bawić.
Więc dozujemy kotom radochę z zabawek. Na razie dostały jedną wędkę. Zabawa od razu spodobała się Dyziowi, Tosia raczej przyglądała się z boku.Piłka na wędce jest dosyć ciężka, więc trzeba uważać, żeby Dyziek nie dostał nią za mocno w łepetynę
;-) Tosia za to dostała myszkę. Jako, że nie chciała pozować z nową myszką do zdjęć, wzięła ją w pyszczek i gdzieś wyniosła.
Za kilka dni koty znowu dostaną coś nowego ;-)








