środa, 3 października 2012

kot nie ma nigdy dość

Kiedyś już pisałam, jak to Dyziu rozkłada i składa ze mną łóżko. Kotek rośnie, dorasta, ale zamiłowanie do brykania na łóżku się nie zmienia.

Najpierw Dyziu schował się pod nakrycie sofy. Niestety nie pomyślał, że jego długi ogon zdradzi jego miejsce pobytu.


Kiedy usłyszał turlającą się pod łóżkiem piłeczkę, od razu się nią zaintersował i wystawił głowę.



Jednak szybko "wyczaił", że to tylko mój podstęp, aby pozbyć się kotka z łóżka. Więc został na łóżku i postanowił słodko usnąć.



poniedziałek, 1 października 2012

Tosia i goździki

Nie wiem co te kwiatki w sobie mają, ale koty oszalały.
Tosia, tak samo jak Dyziek, próbowała dzisiaj zjeść moje goździki. Chyba ładnie pachną, zwłaszcza ta zielona część interesuje koty.



Nigdy wcześniej nie miałam w domu goździków, te są pierwsze. Nie wszystkie kwiatki cieszą się aż takim zainteresowaniem ze strony kociastych. Ostatnie, margaretki, były przez koty traktowane jak powietrze.





Podobno koty odróżniają rośliny trujące od tych bezpiecznych, więc możliwe, że te goździki nie stanowią dla kotów zagrożenia, ale ja w stosunku do wszystkich roślin stosuję zasadę ograniczonego zaufania. Dlatego koty mają ZABRONIONE gryzienie listków i łodyg. Jutro jak wyjdę na zajęcia, będę musiała zamknąć kwiatki poza kocim zasięgiem ;-) 

Tak więc dzisiaj był zmasowany koci atak na kwiatki.


Dyziu i goździki

Plan Dyzia na dzisiejszy dzień jest taki: zjeść moje goździki.

Więc automatycznie mój plan na dziś: nie pozwolić Dyziowi zjeść moich goździków.


Dyziu po prostu dba, żebym miała co robić ;-) Co więcej, dba o to żebym się ruszała. Kiedy już usiądę przy biurku, zabiorę się za pracę, on rusza na komodę. Więc ja muszę wstać, ściągnąć kota z komody i wrócić na swoje miejsce. Dyziek po odczekaniu kilku minut rusza realizować swój plan zjedzenia goździków i koło się zamyka.



Cyknęłam dwa zdjęcia i przeniosłam kwiaty na biurko. W innym razie nic dzisiaj nie zrobię ;-)