Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rękodzieło z kotem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rękodzieło z kotem. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 marca 2025

kocie kartki

Ostatnio, na próbę, zrobiłam kilka kartek okolicznościowych na koci bazarek charytatywny. Piszę, że na próbę, bo wydaje mi się, że ludzie już nie kupują i nie wysyłają kartek. A jednak się myliłam, bo kartki sprzedały się jak świeże bułęczki. Więc dorobiłam kolejne sztuki.
 




piątek, 24 stycznia 2025

diamentowe koty

Dzisiaj chcę się z Wami podzielić moją kolejną miłością i niebywale relaksującym zajęciem. A mianowicie, nie wiem czy wiecie, ale wyklejam diamentowe mozaiki. Odkryłam je już wiele lat temu, wykleiłam kilka i zapomniałam na jakiś czas o tym zajęciu. W zeszłym roku odkryłam je na nowo. Stały się bardzo popularne, można je kupić w wielu popularnych sklepach. Jak zaczynałam, kupowałam je głównie na Aliexpress. 


Oczywiście dominują u mnie koty. Nic na to nie poradzę ;) Inne tematy też się zdarzają, ale koty są w przewadze. Ten kolorowy zdecydowanie jest jednym z ładniejszych, jakie wykleiłam. Wisi u mnie w pracy i cieszy się dużą sympatią uczestników (osób z niepełnosprawnością intelektualną). 

Drugi kot pojechał wczoraj na koci kiermasz. Pierwszy raz odważyłam się na podarowanie obrazu na kiermasz charytatywny i czekam jaki będzie odbiór. Chciałabym, aby jego sprzedaż zasiliła  kocią skarbonkę, bo mam wiele obrazów, których nie mam gdzie trzymać i chętnie je podaruję na cele charytatywne. Bardzo lubię je wyklejać, ale powoli nie ma gdzie ich przetrzymywać ;)


 
Kolejne koty już czekają na wyklejenie ;) Znam osoby, które mówią, że nigdy w życiu takie zajęcie by ich nie zrelaksowało. Na mnie działa bardzo kojąco, wyciszająco. Na uszach przeważnie mam słuchawki z audiobookiem i to jest idealne połączenie. 
 


 
Oczywiście często w tym zajęciu pomagają mi koty, chociaż akurat tutaj ich udział nie jest mile widziany, bo kłaki przyklejają się do mozaiki ;) Ale od czasu do czasu przychodzą skontrolować postęp prac.
 



 

Wszystkie dzisiaj prezentowane obrazy mają rozmiar 30x40. Są firmy Norimpex i kupuję je w Bonito. Ich cena oscyluje w granicach 20-28 zł, więc nie jest to bardzo drogie hobby. Wiadomo, że im większy obraz, tym wyższa cena, ale te są moim zdaniem optymalne. Nie za duże i nie za małe, nie są drogie, a ich zrobienie zajmuje kilka godzin (w zależności od wprawy).



Jestem ciekawa czy znacie diamentowe obrazy? Może zdarzyło Wam się taki wyklejać, albo się dopiero przymierzacie? Ja szczerze polecam. To fajna zabawa, relaks i wyciszenie głowy. Każdy może zacząć, nie trzeba mieć do tego żadnych specjalnych umiejętności, a wprawa przychodzi z każdym kolejnym obrazem ;)


Jak widać, nie przesadzałam mówiąc, że u mnie rządzą koty ;)




 

A co Was najbardziej relaksuje???

niedziela, 22 grudnia 2024

Witek i siedmiu krasnoludków

Ostatnio miałam mniej czasu, ponieważ pochłaniało mnie świąteczne rękodzieło. Udało mi się stworzyć ozdoby bożonarodzeniowe na dwa kocie kiermasze charytatywne, a także na sprzedaż charytatywną na rzecz mojego ośrodka dla osób z niepełnosprawnością intelektualną. Oprócz tego, jak zawsze zrobiłam drobne ozdoby dla mojej mamy, aby mogła obdarować swoją panią fizjoterapeutkę oraz prezenty dla współpracowników. Jak teraz o tym wszystkim myślę, to nic dziwnego, że czuję się zmęczona i w sumie trochę nie mogę chwilowo patrzeć na rękodzieło. Próbuję zapanować nad chaosem, który powstał w tracie tego mojego procesu twórczego, bo chciałabym poczytać świąteczne lektury we względnym porządku ;) A wiadomo, że koty nie zrobią tego za mnie ;) Chociaż we wszystkim pomagali jak mogli!





niedziela, 26 lutego 2023

rękodzieło z kotem

Ostatnio poświęcam mniej czasu na rękodzieło, niż bym chciała. Niestety tak to już jest, jak człowiek ma za dużo ciekawych opcji na spędzenie czasu, a doba ma zaledwie 24 godziny. Obserwuję wiele rękodzielniczek i podziwiam ich systematyczność... Ale ja aktualnie większość czasu poświęcam na czytanie, ponieważ skończyło mi się miejsce na regale, więc czytam dużo papierowych książek, żeby puścić je dalej w świat ;)

Na samym początku stycznia robiłam szkatułkę dla znajomej na trzydzieste urodziny jej koleżanki. Koniecznie miała być ze Stichem, więc najpierw musiałam zapytać wujka Google o kim w ogóle mowa :D



Wyszło w mojej ocenie całkiem przyzwoicie, zwłaszcza że kolejna sugestia była taka, żeby dominowała biel i czerń. Wszystkie warunki udało mi się spełnić ;)





 Do kolekcji powstała jeszcze kartka na życzenia



Dla kociej fundacji powstała jeszcze podstawka pod kubek, bo widzę, że fajnie schodzą podczas licytacji. Użyłam motywu mojej ulubionej Rosiny Wachtmeister. Przeszło mi przez myśl, żeby została ze mną, ale ja sobie może jeszcze taką zrobię, a fundacji na pewno przydadzą się pieniądze z jej sprzedaży.


Na koniec wrzucam jeszcze kotki, bo bez kotków wpis się nie liczy ;)



Już dzisiaj zapraszam na przyszłą niedzielę, na wpis o pewnej kociej lekturze. Właśnie czytam i czuję, że to będzie dobra pozycja ;) Dobrego tygodnia!

niedziela, 27 listopada 2022

kocia sobota

 Cześć!

Dawno żem nie pisał! Ale wiecie jak to jest... Ciągle zarobiony jestem! Pewnie zapytacie, co takiego robię... Ano wiecie, jem za siostrę, śpię za matkę, gadam za ojca! Sami widzicie, że lekko nie jest!


Ostatnio robiliśmy też ozdoby na bazarek. To jest kupa roboty. Dzisiaj bombki zostały spakowane i będą do kupienia na kiermaszu stacjonarnym Fundacji Ja pacze sercem. Jeżeli macie blisko Poznań, to wpadnijcie zrobić u nich jakieś zakupy ;)


Teraz rozumiecie, że po zrobieniu tylu bombek można być padniętym kotkiem.


Na szczęście przede mną cały tydzień wypoczynku, więc postaram się porządnie zregenerować ;) 

                                                 Pozdrawiam Was serdecznie moi Czytacze! 

niedziela, 30 maja 2021

podsumowanie maja

Maj to był fajny miesiąc, bo w końcu mój ulubiony ;) Nie będę narzekała, że pogoda była mocno średnia. Może temperatura nie rozpieszczała, ale szczerze mówiąc wolę ubrać bluzę niż męczyć się ogromnym upałem. Były bzy i konwalie, czyli wszystko co w maju być powinno. Kasztany zakwitły, chociaż z małym opóźnieniem. Zatem zaliczam ten czas do bardzo udanych, zwłaszcza, że urlop za nami i udało nam się trochę odpocząć. Odpoczynek w domu też jest fajny, a niewielkie okienko pogodowe udało się wykorzystać na niewielką wycieczkę.



Te leniwe poranki, kiedy nie musisz się spieszyć do zawodowych obowiązków i można chwilę dłużej poleżeć z kotkami. 

Kiedy chcesz zrobić wpis na bloga, ale ktoś mocno to uniemożliwia ;)

 

 

Nieustająco coś tworzymy. W czasie urlopu stworzyłam taką ozdobę na ścianę. Nie wiem co mną kierowało, ale oczekiwania były inne, wyszło całkiem fajnie, ale nie o to mi chodziło :D Bywa i tak!

 
 
I inne wytwory, głównie z kocim motywem
 

 
Maj to miesiąc w którym wszystkie najbliższe mi osoby zostały zaszczepione przynajmniej pierwszą dawką. Ja zostałam zaszczepiona w marcu. I cieszę się, że już w czerwcu wszyscy przyjmiemy drugie dawki i są widoki na powolny powrót do normalności. Śledzę proces szczepień w naszym kraju i jest mi przykro, że tak dużo ludzi się nie chce szczepić. Pomijam osoby, które z różnych względów nie mogą, bądź obawiają się szczepienia. Mam także nadzieję, że duża liczba osób niezdecydowanych, widząc w swoim otoczeniu osoby zaszczepione, zdecyduje się na ten krok. Najbardziej denerwuje mnie, że ludzie się nie szczepią z argumentem "nie, bo nie". Bo wierzą w jakieś spiskowe teorie czy słuchają facetów w czarnych sukienkach, przestrzegających przed szczepionkami powstałymi na bazie abortowanych płodów. Czasami ciężko mi uwierzyć, że żyję w XXI wieku..... Ja wierzę w naukę i medycynę i bardzo chcę powrotu do normalności.
 



A wracając do tematów kotkowych, Ksenia w kwiatach to zawsze jest piękny widok. Taka kocia modelka ;) Chociaż czasami ciężko ją namówić do pozowania. Tym bardziej czekam na książkę o tym, jak fotografować koty. Owa książka się pisze i czekam na jej premierę ;) Może po jej lekturze, nauczę się czegoś nowego i fotografia kociastych będzie łatwiejsza....
 

A jak już jesteśmy przy książkach to chętnie Wam polecę całkiem ciekawą i bardzo wciągającą fabułę . Thriller Jennifer Hillier "Ty będziesz następna" zbiera bardzo pozytywne opinie, dlatego po niego sięgnęłam i zdecydowanie się nie zawiodłam. Łapcie poniżej opis z okładki:



"Jak głęboko można pogrzebać tajemnice i ukrywać rozpacz? Jak długo można kłamać? Jak długo można z tym żyć?

Kiedy szesnastoletnia Angela Wong, najpopularniejsza dziewczyna w szkole, znika bez śladu, nikt z jej przyjaciół nie ma pojęcia, co się mogło stać - ani Georgina Shaw, jej najlepsza przyjaciółka, ani Kaiser Brody, który przyjaźnił się z obiema dziewczynami. 
 
Czternaście lat później szczątki Angeli zostają znalezione w lesie za domem, w którym wychowywała się Geo. A Kaiser - teraz detektyw policji w Seattle - wreszcie poznaje prawdę: Angela była ofiarą Calvina Jamesa, nazywanego przez policję Dusicielem ze Sweetbay. Tego samego człowieka, który zamordował trzy inne kobiety." 
 
Szybko okazuje się, że wsadzenie do więzienia mordercy, a odkrycie, że Georgina przez wszystkie lata wiedziała co stało się z Angelą, ale milczała na ten temat, to dopiero początek całej historii. Czytelnik dzięki retrospekcji powoli poznaje wydarzenia sprzed lat, jednocześnie wychodzą na jaw sekrety i skomplikowane relacje, a w okolicy znowu policja znajduje ciała kobiet....  Książka wciąga w swoją fabułę już od pierwszych stron i trzyma w niepewności do samego końca. Dużo emocji, a zakończenie nie jest oczywiste i nie daje się tak łatwo przewidzieć. Polecam! 
 

A na zdjęciu kulki mocy z kaszy jaglanej. Bardzo fajny deser dla tych którzy ograniczają słodycze. Ja już od kwietnia staram się, nie zawsze wychodzi, ale walczę z moim zamiłowaniem do słodkiego. Kulki powstały z kaszy jaglanej ugotowanej na mleczku kokosowym, do tego wiórki kokosowe i migdały. Są naprawdę smaczne.

 

Kocisynek zawsze blisko ;) To jest taka przylepa łazikująca za mną krok w krok.

 



 

Kociocóreczka też czasami przychodzi na kolanka.

 

 

Drapak w nowym miejscu przyjął się bardzo dobrze. Kotki dużo czasu na nim spędzają, a ja, kiedy leżę na kanapie i czytam, czuję się mocno obserwowana ;)



Witek najczęściej śpi w budce, Ksenia w górnym gniazdku. Czasami są awantury, ale ogólnie drapak jest w ciągłym użyciu, czego nie było, jak stał w drugim pokoju.


 

Kotki chyba po prostu lubią być tam gdzie my. Teraz mogą więcej czasu spędzać w naszym towarzystwie. 


Od kiedy w naszym domu jest więcej słońca, kwiaty ostro ruszyły i rosną jak na drożdżach. Nasza malutka pilea robi się niezłą kulką. Jeszcze rok temu nie wierzyłam, że będę miała żywe kwiaty w domu! W wakacje dostałam tę pileę, a potem już poszło. I o dziwo wszystkie żyją i w dodatku ładnie rosną.

A tutaj kolejne zdjęcia, które powstały specjalnie na wyzwanie instagramowe "kot i muzyka"

Ostatni weekend miesiąca, jak cały miesiąc, temperaturą nie rozpieszcza, a dodatkowo zakończył się okres grzewczy, więc tylko kocyk pozostaje. Ja zabieram się za racuchy, a potem książeczka. Wam również życzę miłego wieczorku. 

 



czwartek, 13 maja 2021

przedłużona majówka

Dopadło mnie ogromne lenistwo. Majówkę postanowiłam sobie mocno przedłużyć i zrobiłam sobie urlop ;) Był mi potrzebny, tak dla zdrowia psychicznego, chociaż zawodowo czas nie jest do końca odpowiedni, ale powiedzmy sobie szczerze, jakbym się tym kierowała, to musiałabym pracować bez urlopu ;) Więc chyba pierwszy raz, bez wyrzutów sumienia i bez myślenia o pracy, po prostu odpoczywam. Ze względu na obostrzenia odpoczywamy w domu, ale ja akurat należę do tych ludzi, którzy potrafią odpoczywać w chacie i nie jest to dla mnie dramat życiowy ;) 
 


Zwłaszcza, że wiosna mocno się rozkręciła i wszędzie jest pięknie ;) Zarówno w mieście, jak i poza miastem. Trzeba nacieszyć oczy na zapas. 


Ostatnio mniej nas tutaj, a to dlatego, że pochłania nas praca twórcza na rzecz kotków z Fundacji Ja pacze sercem, która zajmuje się kotkami niewidomymi. Dziewczyny z fundacji prowadzą bazarek, na który podarowaliśmy kilka rzeczy ręcznie zrobionych, głównie z kocim motywem. Jeżeli ktoś z Was jest ciekawy, co mają fajnego, wyszukajcie na FB "Ślepaczkowy kiermasz różności". 
 

 
 
Kotki oczywiście w pracach rękodzielniczych aktywnie biorą udział ;) Pomagają jak mogą, są bardzo zaangażowane. Pierwsze prace już trafiły na bazarek, bacznie obserwujemy co się podoba, w jakim klimacie i na tej podstawie będziemy tworzyć kolejne rzeczy. Mimo, że jest maj, wiosna w pełnym rozkwicie,  ja po cichu marzę o tworzeniu bombek! Oczywiście z kocimi motywami. 



No i udało mi się trochę nadrobić czytanie. Chociaż biorąc pod uwagę ostatnie nastroje, nie wiem, czy powinnam o tym tu pisać... Wszak jakaś mądra pani Staśko, której nie znam, jak mam być szczera, powiedziała, że "Snobizm na czytanie książek jest szkodliwy, bo wyklucza tych, którzy nie czytają". No w sumie to nie wiem jak to skomentować..... Może nie przejmując się tym zbytnio, wspomnę, co ostatnio przeczytałam. A tych, którzy się poczują obrażeni/wykluczeni mocno przepraszam. Zacznijmy od gatunku, po który sięgnęłam pierwszy raz, czyli thriller erotyczny.
 


A mówię o najnowszej książce Patrycji Strzałkowskiej "Zwerbowana". Pozycja dosyć ciekawa, wciągająca, a muszę przyznać szczerze, że nastawiona byłam do niej dosyć sceptycznie. Motyw erotyczny jest wyważony i nie zdominował fabuły. Jednak zakończenie mnie rozczarowało, książka miała potencjał i wydaje mi się, że autorka nie do końca ten potencjał wykorzystała. I od razu mały spoiler, że zakończenie ewidentnie informuje czytelnika, że musi się uzbroić w cierpliwość i poczekać na kolejną część, aby się dowiedzieć, jak historia się kończy. Przyznam, że książka mnie wciągnęła, ale żeby była jakaś wybitna, to raczej nie ;) 
 

 
Druga książka, po którą sięgnęłam w ostatnim czasie, to pozycja Katarzyny Bondy. Przyznaję szczerze, że jeszcze nic tej autorki nie czytałam, tym bardziej uznałam, że nadszedł ten czas na dobry kryminał. Postawiłam na serię o Saszy Załuskiej, ponieważ zachęcił mnie do niej serial TVN, który powstał na bazie literatury Bondy. Sięgnęłam po pierwszy  tom "Pochłaniacz". Zaczęło się całkiem obiecująco, natomiast od połowy fabuła zaczęła się ciągnąc jak flaki z olejem. Jak na kryminał przegadana, wątki tak rozbudowane, że momentami już nie wiedziałam o co chodzi, kto jest kim. 600 stron przez które ciężko było mi przebrnąć. Zastanawiam się nad fenomenem tej autorki, która została nazwana królową polskiego kryminału. Nie chcę się zrażać po jednej książce do autorki, może jeszcze po coś sięgnę, ale aktualnie nie mam ochoty, jestem potwornie zmęczona tą książką ;) Ktoś ma inne zdanie na ten temat? Może jest jakaś dobra pozycja pani Bondy, po którą warto sięgnąć. Mam jeszcze jedną w wersji papierowej i na pewno przeczytam, ale za jakiś czas ;)



Moja asystentka w prowadzeniu bloga ;) Niejednokrotnie już wspominałam, że coraz trudniej mi się zmotywować do wpisów. Po tej majowej przerwie wróciłam tutaj z niemałą tęsknotą, jednak nie da się ukryć, że życie blogowe mocno przeniosło się na Instagram. Mam nadzieję jednak, że jeszcze tu pozostaniemy przez jakiś czas. Pozdrawiamy serdecznie!