czwartek, 4 stycznia 2018

zakupy w lokalnym zoologicznym

Ostatnio kupowałam Witkowi jedzenie w osiedlowym zoologicznym. Rzadko robię tam zakupy, bo przeważnie zamawiam większe ilości w sklepie internetowym, ale czasami zdarza mi się tam zajść. Po pierwsze trzeba wspierać lokalnych przedsiębiorców, a poza tym ta atmosfera! Zawsze jest kolejka, bo wszystkie babcie z osiedla tam się zaopatrują. Dodatkowo młody gość za ladą zawsze pogada, doradzi... No wierzcie, klimat jedyny w swoim rodzaju....


Stoję w kolejce już dobre 20 minut. Bo jedna pani bierze po 20 dag różnych karm, żeby kotek miał urozmaicone menu... Druga pani przyszła po ubranko dla yorka, więc jest mierzenie, wybór rozmiaru i koloru... to musi trwać ;) Ja stoję bez ciśnienia, bo wiem, że tam zawsze tak jest. Generalnie zwierzolubni to spoko ludzie, ale zawsze się znajdzie, ktoś kto za plecami stęka i wzdycha, ale to jego problem. Całkiem niedaleko jest centrum handlowe i jest zoologiczny, w którym kolejki nie ma, bo drogo, więc może tam iść na zakupy jak mu nie odpowiada ;)


W każdym razie starsza pani przede mną czyni zakupy za prawie 200zł, bo karma dla psa, karma dla kota, jakieś przysmaki i saszetki. Ta nie bo nie będą jadły, sos z jogurtem odpada, sos własny będą jadły bo lubią. Pani płaci i wychodzi, następuje moja kolej:

Ja: Proszę 5 tacek Animondy dla kota. Mogą być różne smaki.
Pan Sprzedawca: Kot dorosły?
Ja: Tak.
Pan Sprzedawca: Jakieś konkretne smaki. Może być kurczak? Jakaś ryba?
Ja: Co pan da będzie dobrze. Jakiekolwiek.
Pan Sprzedawca: Dobra, to będzie kurczak, tuńczyk.....hmmm to jest w pomidorach to chyba nie, koty za tym nie przepadają....
Ja: Może być to w pomidorach, mój wszystko zje.
Pani w kolejce za mną: Tak wszystko je? Nie wybrzydza?
Ja: Nie, nie jest wybredny. Wszystko je. (Do sprzedawcy): Może pan jeszcze dać te małe tacki Naturo bo tego nie znamy.....
Pan Sprzedawca: Ile?
Ja: Po dwie z każdego smaku.
Pani z kolejki za mną: No to tylko pozazdrościć takiego kota! Mój wiecznie wybrzydza.....


Płacę, wychodzę i tak sobie myślę, że to przesada, że koty nie są takie wybredne.... Patrzę na skład karmy, której nie znam. Dobry! Myślę, sobie, że zaniosę mamie dla Tosi i Dyzia, niech też mają coś wartościowego i niech spróbują czegoś nowego :P Tośka przez grzeczność trochę dziabnęła, a resztę zagrzebała pod kocyk.... Mówię do mamy, że pewnie nie jest głodna. A mama na to: A wiesz ona taka wybredna i nie lubi jedzenia w formie musu........ 


Poszłam nakarmić Witka, ten to nawet nie zdążył przeanalizować, czy to mus, sos czy galaretka..... wciągnął jak odkurzacz, oblizał się i stwierdził, że zjadłby jeszcze. KOTY!!!! Kto je zrozumie 😁


Jak już jesteśmy w temacie jedzenia i nowości, chętnie podzielimy się z Wami naszą opinią.

NATURO
Tacka 85g. Pełnoporcjowa karma dla dorosłych kotów


Już na froncie opakowania producent zapewnia, że zrobiony w 100% z naturalnych składników!

Skład: Indyk 26%, kurczak 24%, wołowina 20%, bulion z kurczaka 10%, minerały, olej z łososia, olej słonecznikowy. 


Cena za opakowanie: 3,70. Witkowi smakowało bardzo, ale on jest nieobiektywny, bo zje dosłownie wszystko ;) Ale generalnie karma ładnie wygląda i pachnie. 

Kartonik został porwany do zabawy.

Najedzony kotek, to szczęśliwy kotek, skory do zabawy!


Potem kotek poszedł spać. Nie pytajcie mnie czy mu wygodnie. Sam sobie to pudło wybrał i na razie nie możemy go wyrzucić, bo kot godzinami w nim śpi ;)


poniedziałek, 1 stycznia 2018

podsumowanie 2017 roku

Mam takie wrażenie, że tak niedawno robiłam podsumowanie 2016 roku. Pamiętam, jak męczyłam się, żeby Witek pozował do zdjęć, które sobie gdzieś w głowie wymyśliłam. To było przecież niedawno.... I już kolejny rok mija..... Niesamowicie szybko leci ten czas. No ale co zrobić? Można jedynie podsumować kolejny mijający rok i przygotować się na nowy. Nie lubię robić typowych bilansów, co się udało, a co nie. Nie czynię noworocznych postanowień, bo życie jest tak bardzo nieprzewidywalne... Ale zawsze można podsumować, czyli zobaczyć co się wydarzyło, nie analizując czy to było w planie i czy coś się udało. Zatem podsumujmy 2017 rok ;)

Dla tych, którzy dołączyli do nas w tym roku, przypomnienie roku 2016 TUTAJ


Niestety rok 2017 zaczęliśmy od choroby Ady (TUTAJ). Znowu miała nawrót problemów z kręgosłupem. Rozważaliśmy operację, na razie przez cały rok kręgosłup się nie odzywał, mamy nadzieję, że się nie odezwie. Jednak gdyby były znowu problemy, pewnie weźmiemy pod uwagę operację. Na razie Ada cieszy się znakomitym zdrowiem i humorem. Chętnie chodzi na spacerki i jest bardzo wesołym pieskiem ;)


W styczniu doczekaliśmy się ekranizacji książki o Kocie Bobie (tutaj). Mnie film bardzo się podobał i niedługo znowu go zobaczę, ponieważ moja Mama właśnie nabyła DVD ;) a wiadomo, że kociara może filmy z kotami oglądać wielokrotnie ;) Drugi film koci to "Kedi - sekretne życie kotów" (tutaj moja recenzja)


W tym roku królowały pudła. Jak zwykle. Kot żadnemu nie przepuści ;)








W tym roku recenzowałam nasz ulubiony żwirek (tutaj). Niestety ostatnio żwirek Cat's Best zmienił szatę graficzną opakowania i niestety zawartość też się zmieniła. Ale myślę, że zrobię o tym osobny post niebawem!


Adka dostała nowe łóżeczko (tutaj). Czy ono jest psie na pewno, to bym się zastanawiała ;)



W marcu Adka została poddana zabiegowi czyszczenia ząbków. Dzielnie to zniosła, a podczas narkozy okazało się, że psiunia ma przetrąconą żuchwę. Ciekawe co ten piesek przeżył..... :( (klik)


Czerwcowe spacery z psem (tutaj).


Zeszły rok to zdecydowanie moja zajawka na diamentowe obrazy ;) (tutaj) Zrobiłam ich kilka. Teraz aktualnie trochę odpoczywam od dłubaniny nad obrazem, ale nie ukrywam, że idą do mnie kolejne ;) Po pierwsze brak czasu, po drugie trzeba dać odpocząć oczom i kręgosłupowi. Ale polecam taką formę relaksu, pozwala zresetować głowę, ćwiczy precyzję i cierpliwość. Najlepiej zacząć od mniejszych obrazów, ale najwięcej satysfakcji dają te olbrzymy ;)


W sierpniu wypadł nasz tysięczny wpis. To chyba najdłuższy post jaki napisałam ;) Kosztował mnie wiele nerwów i pracy. Kto nie widział, zapraszam. Kto przebrnął, to szacun ;)
(tutaj)


W październiku stuknęło mi 5 lat życia z Witkiem. Każdy kto nas zna, wie że to wielka miłość, ale jednak trochę trudna ;)  tutaj


Także w październiku Witek przeżył mały kataklizm, czyli zalanie mieszkania. Biedny mocno się zestresował, ponieważ woda, która zalała pół mieszkania, odcięła mu drogę do kuwet. Odreagował ten stres, ale tylko raz i nic od tego czasu złego się nie działo, więc chyba wszystko jest już dobrze.


W tym roku zrezygnowałam z usług jakichkolwiek firm kurierskich (przeczytajcie moje doświadczenia z kurierami tutaj I część oraz tutaj część II). Jeszcze chyba jedną część z tej serii mam przygotowaną. Generalnie znalazłam sklep z odbiorem w okolicach Krakowa i sobie sama odbieram. Więc bez łaski panowie kurierzy! ;)


Generalnie to był dobry rok. Nie licząc choroby Adki w styczniu, zwierzaki cieszyły się zdrowiem, a także całą moją rodzinę omijały choroby. Jak to w życiu, były mniejsze bądź większe problemy, ale kończymy ten rok pozytywnie i mamy nadzieję, że tak już pozostanie. Ostatni kwartał był dla mnie ciężki zawodowo, przez co pewnie nie zrealizowałam kilku blogowych planów przez brak czasu, ale jak to mówią, co się odwlecze..... będzie w 2018 roku ;)

Do gustu naszych Czytelników bardzo przypadła seria "kocia sobota". Liczba wyświetleń mówi nam, że to Wasze ulubione wpisy. A było ich w tym roku trochę, możecie zobaczyć je tutaj:

"Kocia sobota" lub "koci weekend" to seria pisana przez Witka. Musi Wam się od czasu do czasu pożalić, jakie to ma ciężkie życie ;) Na pewno seria będzie kontynuowana, bo trafił mi się bardzo rozgadany i przemądrzały kot!



Jeżeli ktoś chciałby zobaczyć co się działo u nas w skrócie, to mamy kilka podsumowań poszczególnych miesięcy ;) Myślę, że tę serię także będziemy kontynuować, bo zawsze na koniec miesiąca zostają w komórce zdjęcia, które nie trafiły do żadnego wpisu.


W mijającym roku na pewno było mniej Tosi i Dyzia, ale postaramy się to zmienić ;) Piękna Tosia stała się w ostatnim czasie strasznym miziakiem i za moją Mamą chodzi krok w krok jak piesek. A jak Mama usiądzie to Tosia robi hop na kolana ;) Niezmiennie jest piękną księżniczką i okazem zdrowia!



Nowa seria, która pojawiła się w tym roku na blogu - czytanie z kotem. Na razie raczkuje i ciągle ją zaniedbuję ze względu na brak czasu. Są to wpisy wymagające większej ilości czasu i przemyślenia, ale sprawiają mi dużo frajdy i mocno motywują do systematycznego czytania, więc mam nadzieję na kolejne.


Kolejne książki już czekają w kolejce do zrecenzowania! Wiele książek czeka na przeczytanie. Więc będzie o czym pisać!


No i jeszcze seria "kocie gadżety". Nie mogło jej zabraknąć ;) Pojawiły się tylko trzy wpisy, ale za to dosyć obszerne.


Już powstaje kolejna część, która pojawi się zaraz na początku stycznia ;) ale jak widzicie, fotografowanie kocich gadżetów nie należy do łatwych zadań!


A teraz zapraszam na kilka niepublikowanych dotychczas zdjęć.


Grunt to dobra zabawa.



Zawsze mówiłam, że on jest dziwny....






No i co mi zrobisz? Musiałabyś najpierw mnie dostać ;) Zdjęcie z czasów, kiedy Witek jeszcze biegał po szafach. Dziś chyba by nie doskoczył z takim brzuchem......


No i czego mnie budzisz????


Historyczna buda. Ulubiona Witka, w tym roku zakończyła swój żywot..



W 2017 roku opublikowaliśmy 120 postów, w których było 1479 zdjęć! To prawdziwy rekord :) 


Nasz Sylwester z kotem ;) Witek zawsze musi być w środeczku, nawet jak miejsca jest mało i ciężko się wtarabanić, to on da radę ;)


Kochani!
Życzymy Wam w Nowym Roku dużo, dużo zdrowia, 
radości i pomyślności,
niech zmartwienia Was omijają,
a marzenia się spełniają,
pamiętajcie, że nie spełniają się same,
czasami trzeba im pomóc,
przeważnie trzeba się nieźle natrudzić, żeby się spełniły ;)
Ale wytrwałością można wiele!

Dziękujemy, że jesteście z nami!